en voice — inclination for composure

En Voice - Inclination for Composure

En Voice — Inclination for Composure

płytki na aktu­al­nym „topie” zmie­niają się u mnie jak w kalej­do­sko­pie :). za szyb­kie mam to cho­lerne łącze. no pra­wem choćby zwy­kłej sta­ty­styki nie chce wyjść ina­czej — dosyć czę­sto tra­fiają się albumy dobre lub bar­dzo dobre, warte przy­naj­mniej zwró­ce­nia na nie uwagi. tak jest i w tym przypadku.

inc­li­na­tion for com­po­sure for­ma­cji en voice to przy­kład wręcz pod­ręcz­ni­kowy ład­nego, melo­dycz­nego ambientu o zacię­ciu lekko popo­wym, miej­scami ocie­ra­ja­cym się wręcz o taneczne rytmy.

na album składa się dwa­na­ście utwo­rów nie powią­za­nych raczej ze sobą, nie two­rzą­cych jakiejś cało­ści. po pro­stu dwa­na­ście kawał­ków, któ­rych słu­cha się wyjąt­kowo dobrze. wśród tych dwu­na­stu utwo­rów tra­fimy na kom­po­zy­cje pro­ste, łatwe i przy­jemne, nie wywo­łu­jące jakichś głęb­szych odczuć niż po pro­stu przy­jem­ność ze słu­cha­nia; tra­fimy jed­nak także na kilka utwo­rów, które śmiało zali­czyć można do wyż­szych sta­nów śred­nich muzyki ambien­to­wej. miej­scami krą­żek pre­zen­tuje wręcz dosko­nałe brzmie­nie i gdyby ta nie­rów­ność w jako­ści, ocena byłaby wyjąt­kowo wysoka a płyta wylą­do­wała wśród moich ulu­bio­nych, tych, któ­rych zgry­wać i kaso­wać nie wolno za żadne skarby.

widać nieco nie­stety, że mate­riał na pły­cie dobrano na zasa­dzie dogo­dze­nia moż­li­wie naj­szer­szej publice. krą­żek otwiera utwór „hold on” — prze­bo­jowe wręcz brzmie­nie jak na ambient! szybko, ryt­micz­nie, to można śmiało pusz­czać na impre­zach, któ­rych uczest­nicy lubią coś wię­cej niż tylko łomot. ale kawa­łek otwie­ra­jący ni cho­lery nie defi­niuje brzmie­nia całego krążka. oto bowiem już następny utwór — „impres­sions” — zde­cy­do­wa­nie dry­fuje w kie­runku brzmień stricte ambientowo-chilloutowych. i tak w sumie wygląda cały krą­żek — wol­niej, szyb­ciej ale zawsze melo­dycz­nie, chil­lo­utowo, ambientowo.

na pły­cie spo­tka­cie kilka cukier­ków. jeden z moich ulu­bień­ców to „dre­am­land” — utwór, który dosko­nale koi moje ostat­nio mocno star­gane nerwy. albo taki „la musi­que” — pra­wie osiem minut zaprawdę powia­dam wam dosko­na­łego gra­nia ambientowego.

osta­tecz­nie album, mimo iż miej­scami nie­równy, może się podo­bać. mnie podoba się bar­dzo! sporo dobrych pomy­słów, świetne brzmie­nie, nieco tanecz­nego posmaku roz­pę­dza­ją­cego całość… ide­alne jako back­gro­und w pracy lub tło przy jakims zaję­ciu. czy pole­cam? i owszem, pole­cam. z małym zastrze­że­niem — jeśli nie prze­szka­dzają wam lekko taneczne nuty to jest to album jak naj­bar­dziej dla was.

próbki utwo­rów w ser­wi­sie juno records
próbki utwo­rów i kilka zdań o albu­mie w ser­wi­sie psyshop.com

, ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

Jeszcze nikt nie skomentował. Możesz być pierwszy!

Dodaj komentarz