Menu serwera

enya – amarantine

Enya - Amarantine

Enya - Amarantine

jestem własnie po drugim przesłuchaniu tego krążka i chyba to mi zupełnie wystarcza, by jakieś zdanie sobie wyrobić. ja wiem, to trochę mało jak na „recenzję” płyty niemniej wrażeniami dzielę się już teraz bo wolę tak na gorąco niż na chłodno jechać (lub nie) płytkę :)

tak więc kilka moich wrażeń z wysłuchania tej płyty przedstawiam…

nie ma nic gorszego, niż rutyna. pani enya w rutynę popadła już lata temu produkując raz za razem dokładnie takie same krążki. jej muzyka jest znana (czy lubiana, to już inna kwestia) chyba głównie dlatego, że jest wciąż taka sama. do znudzenia te same rozkołysane motywy, identyczne zaśpiewy, chórki… fuck! tu się dokładnie NIC nie zmieniło! zdaje się, że nawet nie kupili sobie tam jakiegoś nowego syntezatora bo dźwięki/sample są dokładnie te same, co na innych płytach.

nuda? gorzej! ta płyta jest prawie że wierną kopią wszelkich enyowych wcześniejszych dokonań. jedyne, co się zmieniło, to jak widzę okładka – ktoś dał sobie wreszcie spokój z jakimiś rozbuchnymi motywami i rokkokkokowymi :) ornamentami wzdłuż i wszerz okładki. to pozwala mieć nadzieję, że za jakieś 20 lat i 10 krążków pani enya być zmieni coś w swojej muzyce. tylko kto o niej będzie wtedy pamiętał?

dokładnie NIC nie stracicie nie kupując/ściągając tego albumu. to wszystko już było. wręcz takt w takt, dźwięk w dźwięk. gdybym miał nieco tupetu i pieniędzy oskarżyłbym panią enyę o tatalny plagiat samej siebie. tupet za to ma na pewno pani enya wciskając po raz kolejny odgrzewanego tego samego kotleta. nie polecam, muzycznie to też żadne dokonanie. być może miało to urok nowości w latach osiemdziesiątych, dziś już niestety tylko smuci. szkoda, że wykonawca z zapewne bogatą wyobraźnią muzyczną, nie potrafi/nie chce/nie umie tejże wyobraźni dać pogalopować. enya ma potężny potencjał, czuję to. przynajmniej chcę tak czuć. bo inaczej pomyślę sobie, że ludzie to jednak banda kretynów skoro dali sobie wcisnąć bodajże siedem płyt z dokładnie tym samym. a teraz czas na ósmą. dacie sobie wcisnąć to samo? szkoda pieniędzy imo. ściągnąć, przesłuchać, wywalić, zapomnieć. do tego ten album się doskonale nadaje.

, ,

41 odpowiedzi do enya – amarantine

  1. RAFi Listopad 17, 2005 o 09:56 #

    Coś nie bardzo ten album. Podchodzi bardzo pod „wczesną” Enyę.

    • VISTULA Styczeń 6, 2006 o 20:05 #

      Cześć.Jestem wielbicielem ENYA ale nie mam jej najnowszej płyty Amarantaine .Mam prośbę abyś mi przesłał jeśli możesz jej płytę na mój email.Z GÓRY DZIĘKUJĘ>

      • CoSTa Styczeń 6, 2006 o 21:05 #

        odpowiem za siebie i pewnie też za rafiego: nie ma takiej możliwości. sorry.

  2. O. Styczeń 11, 2006 o 17:47 #

    Dobre :D Ale się uśmiałem czytając ten artykuł (przykro mi to mówić, ale recenzji tu śladu nie ma :). Enya jest jaka jest. I nam nic do tego. Enya ma swój styl, nie ulega modzie. Tyle mi wystarczy. Pomyśl, że te albumy mogą być wzajemną kontynuacją, jedną historią opowiadaną przez kilka krążków. Nie jest to płyta najwyższych lotów, bo E. stać na więcej co udowodniła parę lat temu. Ale mało stwierdzeń Twojego tekstu pkrywa się z rzeczywistością :)

    • CoSTa Styczeń 11, 2006 o 18:49 #

      o, jak miło, oriel zajrzał(a?)… poczytałem sobie nieco wypowiedzi, trochę tego całego ubliżania… wbrew pozorom uwagi sobie cenię i może do – ekhem – dyskusji bym się przyłączył ale najzwyczajniej w świecie czasu na buszowanie po forach nie mam a tym bardziej na pyskówki. dlatego z kolei to ja mam prośbę: prosiłbym pozdrowić wszystkich forumowiczów a szczególnie tych z lekkim piórem do obrażania :)

      na swoją obronę mam tylko do dodania do swojej wczesniejszej wypowiedzi to, że odbiór muzyki to bardzo subiektywna sprawa. to co ty uznajesz za trzymanie „swojego stylu” ja widzę jako kompletny brak rozwoju w tym akurat przypadku. ta płyta jest bliźniaczo wręcz podobna do watermark, aż się upewniałem co ja tak właściwie słucham. sorry, czego jak czego ale zastoju w muzyce po prostu nie cierpię. a częstowanie wciąż tym samym uważam za zwyczajne odcinanie kuponów i nic więcej. jak to ktoś słusznie na forum zauważył – to bardzo subiektywne kwestie. mnie umagumma floydów porywa, ciebie kilka pierwszych dźwięków odrzuci. nie czuję przez to przymusu wyzywania cię od debili, kultura osobista i wychowanie oraz poszanowanie dla opinii drugiego człowieka nie pozwalają mi po prostu na to.

      jeszcze raz pozdrawiam forumowiczów a niezorientowanych o co chodzi zapraszam [url=http://enya.digimer.pl/oriel/viewtopic.php?t=460&postdays=0&postorder=asc&start=0]tutaj[/url].

  3. milol Luty 7, 2006 o 14:16 #

    szanowny recenzencie zrób coś sam i zobaczymy czy za 20 lat ktoś będzie o tobie pamiętał

    • CoSTa Luty 7, 2006 o 22:40 #

      szanowny komentujący. proszę o próbkę twoich dokonań abym miał jakiś pogląd, co tak właściwie mam zrobić aby pamiętano mnie za owe 20 lat.

  4. byte Luty 8, 2006 o 09:51 #

    O, widzę że miałeś najazd :) Podzielam zdanie co do albumu i Enyi (jak to napisać?). Dla mnie ta pani to taki irlandzki Modern Talking – te same dźwięki z płyty na płytę.

    Swoją drogą ciekawe co tam słychać w Clannad?

  5. kryk Luty 8, 2006 o 10:57 #

    witam

    ciekawe rzeczy

    mich

  6. Eńka Luty 24, 2006 o 20:38 #

    może uważasz ze tu sie nic nie zmienia ale trzeba dojrzeć tą różnicę – żaden utwór nie jest jak to się mówi na jedno kopyto. Płyta Amarantine jest dość spokojna i jednostajna, ale piękna. tak poza to MILO ma rację, niełatwo być znanym przez wiele lat, a najbardziej znany utwór Enyi „Orinoco Flow” ma 18 lat! Enya tworzy bardzo wyjątkową i niepowtarzalną muzykę. Jej trzeba umieć słuchać. musisz się przysłuchać :) a napewno zauważysz piękno tej muzyki ;) pozdrowionka :D

  7. majk Wrzesień 20, 2006 o 19:53 #

    Hej, czy nie za szybko odrzuciłeś tę płytę? Dla mnie konceptualnie świeży jest już pierwszy utwór zaśpiewany w języku loxian. Poza tym powiedz z czym kojarzą Ci się takie kawałki jak „The River Sings”, „Sumiregusa” czy „Water shows the hidden heart” – ja nie znajduję dla nich wcześniejszych odpowiedników ani w sferze rytmiki, melodii, ani kontekstów czy też pomysłów. W kilku utworach na płycie głos Enyi jest prawie że inny (przybiera bardzo ciekawe persony). Oczywiście Enya ma swoje własne, wyrobione brzmienie – tak jak pisarze mają swój styl, ale to po prostu przykre, jeżeli piszesz „ściągnąć, przesłuchać, wywalić, zapomnieć. do tego ten album się doskonale nadaje” – ja przynajmniej nie byłbym w stanie go zapomnieć.

    • CoSTa Wrzesień 20, 2006 o 21:49 #

      od czasu napisania tej recenzji prześłuchałem płyte jeszcze dwukrotnie. więcej nie byłem w stanie. wtórne, odgrzewane danie. przykro mi, że tobie jest przykro ale szczerze mówiąc to już naprawdę nie mój problem. nie będę chwalił pani enyi za lenistwo tylko dlatego, żeby komuś nie było przykro. przykre jest to, że album został wydany.

      co do kontekstów, rytmiki itd. – to, że pani enya gdzieś tam zmieniła półpałzę lub weszła na nieco wyższy ton… dajmy spokój, ta kobieta plagiatuje samą siebie. loreena mckenitt też ma swój styl co nie oznacza, że płyta w płytę nagrywa to samo i tak samo.

      • Brzoza Wrzesień 21, 2006 o 06:15 #

        Właśnie McKenitt – jakoś mi babka uciekła, a to przecież genialna muza jest. Hmm – trza by zacząć jej trochę szukać:)

        • CoSTa Wrzesień 21, 2006 o 06:28 #

          no to ci wepchnę sam-wiesz-gdzie ;)

          mam większość w jakości może nie najwyższej ale całkiem przyzwoitej. wczoraj sobie przy okazji „santiago” odświeżyłem… kawałek piękny i kopiący dupsko niemiłosiernie.

  8. Carl Wrzesień 21, 2006 o 06:53 #

    Sorry I can’t write in Polish. Enya is one of my favourite artists of all time, I have every album she’s ever made. Amarantine seems to take her to a whole new level and I love the fake language they’ve created.

  9. Eńka Wrzesień 30, 2006 o 19:33 #

    hymm.. Majk, mnie się The River Sings kojarzy z Ebudae troszkę :) te utwory które wymieniłeś, naprawdę są świetne.. a dźwięki w ogóle się nie powtarzają.. z resztą nie ma możliwości utworzenia utworu tak, aby nigy więcej nie użyć danego tonu :) Enya tworzy bardzo ciekawą muzykę, jest ona bezdenną głębią piękna, poezji i dżwięku… Właśnie za to ją uwielbiam. że tak z wierzchy jest taka sama, ale jak już zajrzysz dokładniej, jak juz wytęzsz słuch na każde uderzenie w klawisz, na każde uszczypnięcie skrzypiec, to zauważysz, że są wszystkie od siebie tak odległe, jak Pluton od Słońca. U Enyi godne uwagi są też słowa utworów. Poezja Romy Ryan jest naprawdę cudowna…

    mówiłeś wcześniej o obrażaniu.. chyba jesteś bardzo tkliwy, ale tu nikt Ciebie zbytnio nie obraził. To raczej TY obraziłes Enyę. Zarzucasz, iż to jest powtórka tego, co już wcześniej wydała. Enya pracowała nad tym albumem 2 lata. Chyba nie sądzisz, że ma aż tak słabe skapnięcie aby tyle czasu tworzyć powtórkę z tego co już było? :) to aż niedorzecznie brzmi.. poza tym Amarantine oppowiada o miłości, a, jak to się mówi, wszyscy zakochani sa nudni :) uważam że ten album nadaję się cudownie na moment miłości.. Chwila Zatracenia.. dla mnie bomba! :D pozdrawiam i zachęcam do kontemplacji muzyki Enyi ;)

    • Brzoza Wrzesień 30, 2006 o 20:09 #

      Hmm, aż mnie zaciekawiłaś. Costa pastwi się nad tą płytą niemiłosiernie, ale wszyscy wiedzą, że on nie ma gustu, więc nie przejmowałbym się tym nadto :) Twój opis podoba mi się znacznie bardziej.

    • CoSTa Wrzesień 30, 2006 o 21:36 #

      tkliwy? :)

      gdybym był tkliwy, to być może nawet i bym tej enyi słuchał. nie jestem i bardzo, bardzo nie lubię gdy ktoś próbuje wcisnąć mi to samo w innym opakowaniu. nawet jeśli wyprodukowanie opakowania zajęło temu komuś dwa czy ile tam lat.

      płyta diablo wtórna a przez to beznadziejnie nudna. panią enyę poprosimy o natęźenie się i pokazanie na co ją stać. bo źe potrafi to pokzaała nie raz. niestety nie tym albumem.

  10. CoSTa's Family Page Grudzień 13, 2006 o 15:45 #

    Dziś skromnie tytułami ale nie ilością płytek. Jedna z opisywanych pozycji to trzypłytkowa składanka i owa połknęła mi prawie pół dnia w robocie. W sumie jednak plon zebrałem pokaźny, w tym do moich ulubionych kawałków, które jako pirat i złodziej udostęp

  11. Gealach Grudzień 18, 2007 o 21:24 #

    do Szanownego Autora Recenzji ‚Amarantine'(choć zdaję sobie sprawę, ze już wieki minęły od jej zamieszczenia. co mi jednak szkodzi; żyjemy w wolnym Internecie):

    dziękuję za przyznanie mi miana naiwnej kretynki. od kilku lat kupuję wszystkie pozycje tej Artystki, jakie pojawiają się na rynku. nie wiem, proszę wybaczyć śmiałość, ale może mam Pana za to przeprosić?… albo przynajmniej uronić łezkę wdzięczności za troskę o mój (spaczony) gust muzyczny.

    cudowna, fachowa recenzja. gratuluję i życzę dalszych sukcesów w roli spluwacza.

    • CoSTa Grudzień 19, 2007 o 07:41 #

      Ależ proszę bardzo, zawsze do usług. Przeprosin się nie domagam i sarkazm raczej średnio trafiony. Gust, to gust. Można go mieć i można go nie mieć. W roli spluwacza występuję chętnie wtedy, gdy ktoś ubiera po raz kolejny to samo w nowe opakowanie i wciska to ludziom.

  12. Nadzieja Enyafan Lipiec 9, 2010 o 17:33 #

    drogi CoSTa !
    myślę, że czujesz się teraz szczęśliwy.
    szczęśliwy z tego, że obraziłeś Enyę.(noo rzeczywiście, niesamowity powód do dumy!)
    skoro już napisałeś tę „niezwykle fachową” recenzję płyty „Amarantine”, to teraz posłuchaj głosu rozsądku:
    1. napisałeś zupełną NIEPRAWDĘ.
    2. Enya i tak jest NAJ na świecie.
    3. cokolwiek byś pisał, nie zmienisz punktu 2.
    4. i dobrze, że nie zmienisz.
    5. nie masz gustu.
    6. po prostu zazdrościsz Enyi.
    7. skasuj tą „recenzję”(która w rzeczywistości jest beznadziejną i głupią wypowiedzią)i nie pisz więcej podobnych kłamstw.

    nie daruję ci tego, co napisałeś!

    ***dziękuję za uwagę (chociaż pewnie tego w ogóle nie przeczytasz)***

    jeszcze jedno: w twojej wypowiedzi nie ma nawet trochę sensu!!!

    ENYA FOREVER!!!

    • CoSTa Lipiec 10, 2010 o 00:20 #

      Dzięki za fajny komentarz, który ubawił mnie do łez :). Nie wiem jak to ostatnio u nastolatek jest (komentarz jakoś sugeruje tę grupę wiekową) ale w świecie ludzi nieco starszych rządanie wycofania się z krytyki i usuwania krytycznych wpisów budzi nieodmiennie sporą wesołość. Więc dzięki za chwilę ubawu ale na więcej nie licz.

  13. Nadzieja Enyafan Lipiec 16, 2010 o 14:33 #

    wiesz, mam cię dosyć! po prostu to skasuj, i będzie po problemie. napiszesz mi pewnie, żebym dała sobie spokój, ale ja tego nie zrobię, dopóki nie zobaczę, że ta recenzja zniknęła jak sen z twojej strony. naprawdę, nie sprawiaj wrażenia głupszego, niż jesteś! ale wiem… są na ziemi mądrzy inaczej(np. ty).żal mi cię, że takie rzeczy wypisujesz. nie mam zamiaru pozwolić, żeby ktoś obrażał Enyę! moje komentarze cię bawią? trudno, mnie twoje też, bo nie wiem, jak ktoś, kto jest dorosły, a przynajmniej za takiego się uważa, może pisać podobne głupoty! napisałeś, że uważasz mnie za nastolatkę. cóż…co prawda, to prawda, ale powinieneś się wstydzić, że nastoletnia dziewczyna ma więcej rozsądku, niż ty, taki „dorosły”! pewnie chcesz się dowartościować. ta twoja „recenzja”, to próba wyleczenia twoich własnych kompleksów i niespełnionych ambicji. pewnie chciałeś się też popisać, „jaki to jesteś mądry”, profesor od kopania ziemniaków. takich jak ty jest pełno na ulicach, zazdrośniku!

    • Biter Lipiec 16, 2010 o 19:28 #

      Uprzejmie proszę o dalsze kontynuowanie tejże frapującej „dyskusji” ku niewątpliwej uciesze gawiedzi ;)

      • CoSTa Lipiec 19, 2010 o 20:22 #

        Stawiam, że odechce się wielkiej fance za jakieś dwa komentarze. Ale obiecuję Biter, że będę się starał! :)

        • Biter Lipiec 20, 2010 o 01:36 #

          That’s the spirit! :D

    • CoSTa Lipiec 19, 2010 o 20:20 #

      „wiesz, mam cię dosyć! po prostu to skasuj, i będzie po problemie.”

      OK, no problema. Skasuję za… hmmm… 3 tysiące polskich nowych złotych. Płacisz i możesz wymagać. Układ stoi?

      „nie mam zamiaru pozwolić, żeby ktoś obrażał Enyę!”

      Marne trzy tysiączki i po kłopocie. Dorzuć z dwa jeszcze a napiszę recenzje każdej płyty tej pani i oczywiście każdą pozytywną. Trudno nie będzie – copy-paste załatwi sprawę, w końcu wszystkie te płytki są identyczne…

      „ta twoja „recenzja”, to próba wyleczenia twoich własnych kompleksów i niespełnionych ambicji.”

      E tam. Też mi ambicja – robienie wszystkiego na jedno kopyto…

      „pewnie chciałeś się też popisać, „jaki to jesteś mądry””

      E tam. Jakie tam popisywanie. Ja po prostu jestem mądry i tyle.

      „zazdrośniku!”

      E tam. Też mam czego zazdrościć… Wydawać w kółko to samo…

      To jak, będzie coś z naszego dila? Numer konta podeślę na maila z chęcią.

  14. Nadzieja Enyafan Lipiec 19, 2010 o 19:55 #

    Biter, mógłbyś napisać coś bardziej sensownego, a nie się wtrącać bez sensu,”bo MUSISZ wyrazić SWOJE zdanie”!

    • Biter Lipiec 20, 2010 o 01:30 #

      Niestety nie mogę spełnić Twych oczekiwań, zbyt dobrze sie bawię czytaniem – pisanie z sensem zostawiam innym ;)

  15. sirDuch Lipiec 19, 2010 o 22:22 #

    Nadziejo!
    Zacietrzewiłaś się dziewczę, a CoSTa dotknął jednej poważnej sprawy. Rozwoju. Twórczego progresu. Pójścia o krok dalej. Eksperymentu.
    Czy nie mamy prawa oczekiwać tego po artyście?

    Nie chodzi mi tu o napisanie kolejnego utworu. To jest progres do pewnego momentu. Po pewnym czasie, jeśli od lat wszystko jest utrzymane w jednakowej konwencji, robi się z tego zwykłe bicie piany.

    Jeśli pani Enya – z całym szacunkiem dla jej dokonań i swoistej rewolucji brzmieniowej której w latach 80-tych dokonała – jeśli dziś gra w identycznym klimacie, na tych samych brzmieniach co 20 lat temu… Przepraszam ale to już nawet nie zastój, a regres.
    To jakby malarz przez 20 lat malował tylko zachody słońca nad morzem. Co prawda zmieniał czasem kąt widzenia, niekiedy ujmie molo, czasem falochrony… Zachody wychodzą mu piękne, ale namalował ich już tysiunc pińcet.
    Wystarczyło by, żeby się odwrócił plecami, to ujrzałby jak pięknie wyglądają wydmy o wschodzie słońca. Ale na to trzeba wpaść. I mieć odwagę. Bo wiadomo, że kolejny zachód słońca wyjdzie efektownie. A namalować wydmy w innej aurze… to już jest ryzyko.
    A artysta powinien ryzykować.

    Jeśli uwielbiasz zachody słońca, noł problem, kup kolejny, powieś tam gdzie jeszcze masz miejsce. Ja już dwa mam, teraz u tego malarza kupię tylko wydmy o świcie. Nie musisz na SIŁĘ przekonywać nikogo do tego, by tak jak ty kochał jeden motyw malarski( a może nawet samego malarza ;).

  16. Nadzieja Enyafan Lipiec 24, 2010 o 20:55 #

    CoSTa, dałbyś sobie spokój!
    „a CoSTa dotknął jednej poważnej sprawy. Rozwoju. Twórczego progresu. Pójścia o krok dalej. Eksperymentu.”
    Akurat! CoSTa po prostu szuka powodu, żeby się doczepić. Enya wcale nie powiela ciągle tego samego!

    „E tam. Też mi ambicja – robienie wszystkiego na jedno kopyto…” – CosTa, chyba napisałeś o sobie! Ty wszystko piszesz na jedno kopyto. Tak samo ironicznie i bezsensownie.

    „E tam. Jakie tam popisywanie. Ja po prostu jestem mądry i tyle.” – Ty? Mądry? Jak takie kłamstwa piszesz? Pominę to chwilą milczenia…

    „E tam. Też mam czego zazdrościć… Wydawać w kółko to samo…” – masz rację. TOBIE nie ma czego zazdrościć. Chyba tylko twojej złośliwości.

    „Jeśli pani Enya – z całym szacunkiem dla jej dokonań i swoistej rewolucji brzmieniowej której w latach 80-tych dokonała – jeśli dziś gra w identycznym klimacie, na tych samych brzmieniach co 20 lat temu… Przepraszam ale to już nawet nie zastój, a regres.” – sirDuch, nie wiem w ogóle JAK MOGŁEŚ tak napisać o Enyi! Regres to chyba ty przeżywasz, skoro piszesz takie głupoty!

    „Stawiam, że odechce się wielkiej fance za jakieś dwa komentarze.” – no wiesz, mi się odechce?! Co ty, nie odpuszczę, puki nie skasujesz tej recenzji.

    • CoSTa Lipiec 26, 2010 o 10:32 #

      „CoSTa, dałbyś sobie spokój!”

      No problema! Jak już wspomniałem – marne 3 tysiączki i wpis kasuję. Cóż to znaczy 3 tysiączki nowych złotych polskich dla takiej wielkiej fanki, która „nie odpuści, puki nie skasuję tej recenzji”. Albo przelew, albo pogódź się z tym, że inni mają nieco odmienne zdanie. Innej drogi nie ma :)

  17. Nadzieja Enyafan Lipiec 26, 2010 o 18:33 #

    Tu nie chodzi o odmienne zdanie. Tylko o to, że obrażasz Enyę. Zdanie, to każdy sobie może mieć, jakie chce, ale nie każdy musi (i nie każdy powinien) wyrażać je głośno. A jeśli już napisałeś, to, co napisałeś, to mogłeś to napisać w łagodniejszy sposób ( bez użycia takich wyrazów jak „fu*ck”, bez takich porównań jak „odgrzewanego tego samego kotleta”, bez określeń typu „banda kretynów”, „nuda? gorzej!”, „pani Enya w rutynę popadła”, i bez zdań typu „ściągnąć, przesłuchać, wywalić, zapomnieć. do tego ten album się doskonale nadaje.”)W całej tej recenzji jest więcej złości, niż sensu. „Amarantine” ma prawo ci się nie podobać. Nie każdy musi być fanem Enyi. Może od początku pisałam trochę zbyt emocjonalnie i z żalem. Przez to źle mnie zrozumiałeś, CoSTa. Nie chcę cię wcale na siłę przekonać do „Amarantine”. Chcę tylko, żebyś przestał obrażać Enyę. Jej muzyka nie musi ci się podobać. Ale, jeśli już piszesz taką negatywną recenzję, to bez złości.

    • CoSTa Lipiec 26, 2010 o 21:39 #

      Przepraszam ale może nie baw mi się tu w cenzurę. Zapytaj rodziców co to takiego cenzura i dlaczego mnóstwo ludzi w tym kraju walczyło, by w cholerę zniknęła.

      Otóż pani Enya wciąż od iluśtam lat robi dokładnie to samo i jeśli stwierdzenie tego faktu ją obraża, to niech zacznie robić coś innego, mniej dla siebie obraźliwego.

      „A jeśli już napisałeś, to, co napisałeś, to mogłeś to napisać w łagodniejszy sposób”

      Nie mogłem. Ta płyta jest tak bardzo wtórna i zbędna, że inaczej się napisać nie dało. Ale mogę to oczywiście zmienić. Zamawiasz tekst, płacisz honorarium i napiszę co tam chcesz (w rozsądnych granicach oczywiście). W przeciwnym wypadku wara Ci od mojego zdania tak jak i mnie od Twojego. Możesz mnie przekonywać o tym, że Enya wielką wykonawczynią jest ale bierz się do argumentacji a nie zakazywania mi krytyki zamieszczanej na mojej własnej stronie. Ładujesz mi się tu z butami i żądaniami a ja Ci mówię – chcesz podyskutować? OK ale to ma być dyskusja a nie tupanie nóżką rozkapryszonej nastolatki. Merytoryczna i z argumentacją jak trzeba. Chyba tego jeszcze w szkole uczą? Moje zdanie o tej płycie tej pani znasz. Masz inne? Śmiało! Napisz coś sensowniej niż „Enya jest naj, bo tak”. Chcesz pogadać to zrób to nieco doroślej, niż na przerwie z koleżankami.

  18. Biter Lipiec 27, 2010 o 00:25 #

    Z każdym odcinkiem coraz zabawniej :P

  19. Nadzieja Enyafan Lipiec 27, 2010 o 19:47 #

    CoSTa, ty na prawdę myślisz, że jestem głupia? Że nie wiem, co to cenzura? Jasne, że wiem. Ale nie o to mi chodzi. To, że masz własną stronę nie oznacza, że jesteś panem i władcą świata. Nie wolno ci (tak, jak z resztą nikomu) przeklinać, ani zamieszczać obraźliwej treści w sieci. „Ładujesz mi się tu z butami i żądaniami” – jakimi żądaniami?! Takimi, że nie chcę, żebyś obrażał Enyę? To nie jest żadne żądanie. Każdy mógłby ci tego zabronić, bo tak po prostu nie wolno. Czy tobie byłoby miło, jakby cię ktoś obrażał? Nie rób drugiemu, co tobie nie miłe. „zakazywania mi krytyki zamieszczanej na mojej własnej stronie” – a czy ktoś ci zakazuje? Już napisałam, nie musisz być fanem Enyi. Jakby ta recenzja była napisana bez złości i obrażania, to wtedy w porządku. A w ogóle, to zanim zaczniesz krytykować innych, spójrz najpierw na siebie. „tupanie nóżką rozkapryszonej nastolatki” – po pierwsze, wypraszam sobie tą „rozkapryszoną nastolatkę”, bo wcale rozkapryszona nie jestem, a po drugie, to, co napisałam wcale nie jest tupaniem nóżką, tylko wyrażeniem swojego zdania. „Enya jest naj, bo tak” – człowieku, kto ci tak napisał?! Na pewno nie ja. Twoje wypowiedzi i tak nie mają większego sensu, bo więcej w tym złości i ironii, niż prawdy. Ale chociaż nie kłam, bardziej, niż już nakłamałeś. „Z każdym odcinkiem coraz zabawniej” – Biter, zajmij się swoją stroną internetową, zamiast wtrącać się bez sensu i naśmiewać z cudzych wypowiedzi. Nie masz żadnego pojęcia, a chcesz się wtrącić. Daj sobie lepiej spokój.

    • CoSTa Lipiec 28, 2010 o 06:23 #

      „CoSTa, ty na prawdę myślisz, że jestem głupia? Że nie wiem, co to cenzura?”

      Wybacz ale takie sprawiasz wrażenie.

      „To, że masz własną stronę nie oznacza, że jesteś panem i władcą świata.”

      Nie. To oznacza, że jestem panem i władcą tej strony. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.

      „Nie wolno ci (tak, jak z resztą nikomu) przeklinać, ani zamieszczać obraźliwej treści w sieci.”

      Oczywiście, że wolno mi przeklinać a co do obrażania – ciągle mylisz krytykę z obrażaniem.

      „„Ładujesz mi się tu z butami i żądaniami” – jakimi żądaniami?!”

      Że mam kasować własne wpisy. Nie zrobię tego ze swoją własnością, chyba że za przelew.

      „Takimi, że nie chcę, żebyś obrażał Enyę?”

      Weź słownik i poczytaj co to krytyka.

      „„zakazywania mi krytyki zamieszczanej na mojej własnej stronie” – a czy ktoś ci zakazuje?”

      Zdecyduj się w końcu czy mam ten wpis skasować, czy też nie. Żądaniem kasowania krytycznej wypowiedzi zakazujesz mi krytyki. Trochę logiki moja panno…

      „Jakby ta recenzja była napisana bez złości i obrażania, to wtedy w porządku.”

      No to jest w porządku bo nie ma ani złości, ani obrażania. Coś sobie imaginujesz.

      „A w ogóle, to zanim zaczniesz krytykować innych, spójrz najpierw na siebie. „tupanie nóżką rozkapryszonej nastolatki” – po pierwsze, wypraszam sobie tą „rozkapryszoną nastolatkę”, bo wcale rozkapryszona nie jestem, a po drugie, to, co napisałam wcale nie jest tupaniem nóżką, tylko wyrażeniem swojego zdania.”

      Dobra rada na przyszłość: wyrażaj swoje zdanie w rozmowie z kimś nie zaczynając od „skasuj to!” za całą argumentację mając do powiedzenia „bo tak”. Tupiesz nóżką i kaprysisz. Sorry ale tak to niestety wygląda.

      „„Enya jest naj, bo tak” – człowieku, kto ci tak napisał?!”

      Ty :). Cytacik:
      „2. Enya i tak jest NAJ na świecie.
      3. cokolwiek byś pisał, nie zmienisz punktu 2.”
      Moje próby dowiedzenia się dlaczego jest NAJ wciąż niestety się nie powiodły. Wychodzi na to, że „bo tak”.

      „Twoje wypowiedzi i tak nie mają większego sensu, bo więcej w tym złości i ironii, niż prawdy.”

      Żartujesz sobie? Ironia – owszem ale złość? Ja się tu świetnie bawię, za co dzięki ogromne :)

  20. Nadzieja Enyafan Sierpień 11, 2010 o 17:53 #

    „Oczywiście, że wolno mi przeklinać a co do obrażania – ciągle mylisz krytykę z obrażaniem.” – skoro sam uważasz, że nie wolo ci przeklinać, to łaskawie wyjaśnij, czemu to robisz. A jeśli chodzi o obrażanie, to WCALE nie mylę pojęć. Przekroczyłeś granice krytyki. OBRAŻASZ Enyę tym, co piszesz. „Moje próby dowiedzenia się dlaczego jest NAJ wciąż niestety się nie powiodły. Wychodzi na to, że „bo tak”.” – Ty chyba nie chcesz się tak naprawdę dowiedzieć. Chcesz po prostu, żeby twoje było na wierzchu. Enya jest naj, bo jej muzyka jest piękna. Ale tobie i taka odpowiedź nie wystarczy, bo słyszysz to, co CHCESZ usłyszeć, a każde zdanie, które nie jest takie, jak TWOJE uważasz za głupie. „Tupiesz nóżką i kaprysisz. Sorry ale tak to niestety wygląda.” – wygląda tak DLA CIEBIE, tylko dla tego, że mam inne zdanie, niż ty i nie chcę ci się podporządkować. „Zdecyduj się w końcu czy mam ten wpis skasować, czy też nie. Żądaniem kasowania krytycznej wypowiedzi zakazujesz mi krytyki. Trochę logiki moja panno…” – ja ci nie zakazuję KRYTYKI, tylko OBRAŻANIA. I to ty mylisz pojęcia, a nie ja. „Weź słownik i poczytaj co to krytyka.” – myślisz, że nie wiem? Masz mnie za kretynkę? To, że mam naście lat, nie oznacza, że jestem jakąś głupią, żarówiasto – różową Barbie! „„CoSTa, ty na prawdę myślisz, że jestem głupia? Że nie wiem, co to cenzura?”
    Wybacz ale takie sprawiasz wrażenie.” – pisząc coś takiego, sam wystawiasz świadectwo o sobie. „Żartujesz sobie? Ironia – owszem ale złość? Ja się tu świetnie bawię, za co dzięki ogromne :)” – chodzi mi o złość do Enyi. Na mnie, to wiem, że się nie złościsz. Po prosu chcesz mnie zdenerwować. „No to jest w porządku bo nie ma ani złości, ani obrażania. Coś sobie imaginujesz.” – ależ ty jesteś zadufany w sobie! Nie dość, że tą recenzją, jak już wielokrotnie pisałam, OBRAŻASZ ENYĘ, to jeszcze w tej całej wypowiedzi jest WIĘCEJ ZŁOŚCI, NIŻ SENSU. Wiem, że czekasz, aż dam sobie spokój z pisaniem komentarzy na twojej stronie, ale nie zrobię ci tej satysfakcji, CoSTa! Jeśli ty nie przestaniesz wypisywać głupot i nie zmienisz tej recenzji na nie obraźliwą, to będziemy się tak kłócić, może nawet i do końca świata!

  21. CoSTa Sierpień 17, 2010 o 09:47 #

    „„Oczywiście, że wolno mi przeklinać a co do obrażania – ciągle mylisz krytykę z obrażaniem.” – skoro sam uważasz, że nie wolo ci przeklinać, to łaskawie wyjaśnij, czemu to robisz.”

    Ależ skarbeńku, ja piszę że WOLNO mi przeklinać. Proszę, czasem przyłóż się do czytania.

    „Przekroczyłeś granice krytyki. OBRAŻASZ Enyę tym, co piszesz.”

    Wydaje Ci się złotko.

    „Ty chyba nie chcesz się tak naprawdę dowiedzieć.”

    Ależ bardzo, bardzo chcę a do tej pory nie było mi dane.

    „Enya jest naj, bo jej muzyka jest piękna.”

    Do pewnego momentu może i tak. Po dwudziestu latach tego samego jest po prostu wtórna do bólu.

    „ja ci nie zakazuję KRYTYKI, tylko OBRAŻANIA.”

    Powiedzieć o kimś, że się nie rozwija i stojąc w miejscu się wręcz cofa, że naciąga ludzi na kasę wydając w kółko to samo – to jest obrażanie? Skarbie, gdybym powiedział, że Enya jest idiotką, wtedy bym ją obraził (choć „idiota” nie jest obraźliwym określeniem a medycznym). Brak zachwytów nad wątpliwej jakości twórczością tej pani nie kwalifikuje się wedle mojej oceny pod obrażanie a pod zdrową krytykę, której chciałbym, by pani Enya nieco posłuchała. Więc żądanie usunięcia wpisu li tylko na podstawie opinii przewrażliwionej fanki uważam za tupanie nóżką i wyraz zdziecinnienia. Sorry mała, tak to wygląda.

    „„Weź słownik i poczytaj co to krytyka.” – myślisz, że nie wiem? Masz mnie za kretynkę?”

    Ja nic takiego nie mówię. Ale może nie przesadzaj z tą samooceną :)

    „To, że mam naście lat, nie oznacza, że jestem jakąś głupią, żarówiasto – różową Barbie!”

    Ależ ja tak nie twierdzę! Masz coś do powiedzenia, nie wstydzisz się i piszesz, robisz to nieco nieskładnie i przy całkowitym braku argumentacji za to z ogromnym zaangażowaniem. Sorry ale zrozumiesz o co mi chodzi dopiero, gdy podrośniesz.

    „Na mnie, to wiem, że się nie złościsz. Po prosu chcesz mnie zdenerwować.”

    W życiu! Mam inne zdanie, które wyraziłem i którego się trzymam. Denerwujesz się raczej sama i mocno się w dodatku wkręcasz swoim zdenerwowaniem. Moja dobra rada: zluzuj nieco bo się o zawał przyprawisz.

    „ależ ty jesteś zadufany w sobie!”

    Przyznaję, mam narcystyczną naturę. Lekko ale zawsze :)

    „Nie dość, że tą recenzją, jak już wielokrotnie pisałam, OBRAŻASZ ENYĘ, to jeszcze w tej całej wypowiedzi jest WIĘCEJ ZŁOŚCI, NIŻ SENSU.”

    Ejże, nie przesadzaj. Złości nic nie było a pozostaje mi mieć nadzieję, że jednak sensu to tam nieco jest.

    „Wiem, że czekasz, aż dam sobie spokój z pisaniem komentarzy na twojej stronie, ale nie zrobię ci tej satysfakcji, CoSTa!”

    Ależ pięknie dziękuję. Bardzo to mobilizujące – mieć czytelnika i komentatora.

    „Jeśli ty nie przestaniesz wypisywać głupot i nie zmienisz tej recenzji na nie obraźliwą, to będziemy się tak kłócić, może nawet i do końca świata!”

    OK, ja tam jestem gotów :)

  22. Nadzieja Enyafan Wrzesień 18, 2010 o 12:26 #

    „Ależ skarbeńku, ja piszę że WOLNO mi przeklinać. Proszę, czasem przyłóż się do czytania.” – wybacz, ale tak mnie wnerwiłeś, że rzeczywiście nie przeczytałam dokładnie. Ale to twoja wina, bo mnie denerwujesz. NIE WOLNO ci przeklinać!!! I nie nazywaj mnie, do diabła, skarbeńkiem! Wiem, że piszesz tak, bo wydaje ci się, że mam nie po kolei w głowie, więc daruj sobie. „Przekroczyłeś granice krytyki. OBRAŻASZ Enyę tym, co piszesz.”

    Wydaje Ci się złotko.” – nie wydaje mi się, tylko taka jest prawda.

    „Do pewnego momentu może i tak. Po dwudziestu latach tego samego jest po prostu wtórna do bólu.” – jak możesz tak pisać?! Enya wcale nie powiela tego samego!!! Nie mówię, że musisz ją lubić, ale to co napisałeś, to już przesada!!!
    Ty w ogóle nie masz do Enyi żadnego szacunku, wydaje ci się, że możesz ją bezkarnie obrażać!!!
    Pisz sobie takie głupoty o tym idiocie, Justinie Bieberze, a od Enyi się odczep!!!

    „Brak zachwytów nad wątpliwej jakości twórczością tej pani nie kwalifikuje się wedle mojej oceny pod obrażanie a pod zdrową krytykę, której chciałbym, by pani Enya nieco posłuchała.” – powinieneś się cieszyć, że Enya najprawdopodobniej nie zna twojej strony i nie wie, co tu napisałeś. Jakby wiedziała, to pisanie takich obraźliwych treści źle by się dla ciebie skończyło. I jesteś na prawdę nie poważny, jeśli uważasz, że Enya by usłuchała twojego głupiego mądrzenia się!

    „…na podstawie opinii przewrażliwionej fanki uważam za tupanie nóżką i wyraz zdziecinnienia. Sorry mała, tak to wygląda.” – po pierwsze – nie jestem mała! po drugie – to nie jest tupanie nóżką, tylko wyrażenie własnego (w tym wypadku słusznego) zdania. po trzecie – żaden wyraz zdziecinnienia, tylko prawdziwego rozsądku. a po czwarte – nie jestem przewrażliwiona, tylko cały czas piszę prawdę, której ty za wszelką cenę nie chcesz przyjąć.

    „W życiu! Mam inne zdanie, które wyraziłem i którego się trzymam. Denerwujesz się raczej sama i mocno się w dodatku wkręcasz swoim zdenerwowaniem. Moja dobra rada: zluzuj nieco bo się o zawał przyprawisz.” – a właśnie, że chcesz mnie zdenerwować! Myślisz, że jestem głupia? Że nie odróżniam, kiedy ktoś chce mnie wnerwić, a kiedy wyraża swoje zdanie? Jeśli tak, to se grubo mylisz! A co do twoich „dobrych rad” – mam je gdzieś!

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
piana – ephemeral

zacznę może tak: fe-no-me-nal-na płyta! i to w sumie wszystko, co wypadałoby o tym krążku powiedzieć. no dobra, pociągnę jeszcze...

Zamknij