mała w łóżku, czekam na żonę, której nie chce się z pracy wracać i siakoś nie wiem jak zamordować tę chwilę wolnego czasu, która mi pozostała. se pomyślałem, że czas conieco unowocześnić w moim kubuntu i na świat się otworzyć. idąc za radą nieocenionego mr.byte’a postanowiłem na moment porzucić moją już kilkudziesięciogigabajtową (to tylko na twardym, o spalonych dvd nie wspominam :)) kolekcję mp3 i posłuchać co tam w last.fm przez radio nadają.
cały proces sprowadził się do kilku kliknięć. to lubię! prosto, miło i przyjemnie. skorzystałem z rady mr.byte’a i pobrałem ichniego playera. czekałem na wysyp błędów, porąbanie zależności czy co tam jeszcze… nic z tych rzeczy. program zadziałał od kopa i nie chce cholera jedna się psuć. no to na próbę wrzuciłem jakiegoś wykonawcę. mój błąd — zarzuciłem aural planet ale tego jeszcze nie streamują. no to w takim razie postanowiłem poszperać według tagów. dark ambient — to brzmi dumnie…
i szok! streaming idzie na całego, grają jakieś kapele, o których w życiu nie słyszałem a muza jest przednia po prostu. właśnie ustalam sobie listę rzeczy bardzo ale to bardzo poszukiwanych. mldonkey odpalony, teraz czas sprawdzić jak te kapelki brzmią w całości :)
last.fm — doskonała sprawa!








Sam spróbowałem i… nawet fajna zabawka :)