mldonkey — zabawy ciąg dalszy

zdzi­wie­łem się nieco ostat­nimi czasy, widząc na róż­nych stro­nach tor­ren­to­wych, na któ­rych sie­dzię i które zapew­niają mojemu łączu robotę na okrą­gło, jak bar­dzo moje ratio wzro­sło. kur­czę, albo to jakiś przy­pa­dek, albo celowe działanie :)

wycho­dzi na to, że o przy­padku mowy tu być nie może. za wzrost ratio odpo­wie­dzialny jest mldon­key, który z dnia na dzień podoba mi się coraz bar­dziej. ten nie­zły serwer-klient p2p obsłu­gu­jący wiele sieci jed­no­cze­śnie, o któ­rym pisa­łem swego czasu tutaj nieco sze­rzej, począt­kowo wyda­wał mi się roz­wią­za­niem zastęp­czym. ot do czasu zna­le­zie­nie odpo­wied­niego klienta sieci bit­tor­rent pod linuksa.

jak się oka­zuje, wszel­kie moż­liwe klienty, które testuję, mają jedną ale to zasad­ni­czą przy­pa­dłość: brak obsługi listy z blo­ko­wa­niem połą­czeń z nie­chcia­nych ip. i tu leży cho­lera pies pogrze­bany. mldon­key nie jest jakimś dia­blo wygod­nym roz­wią­za­niem. ba! dla użyt­kow­nika klien­tów win­dow­so­wych ten soft wprost odpy­cha. ale ma te trzy drobne cechy, dzięki któ­rym jest teraz u mnie na total­nym topie:

  • zuży­cie zaso­bów prak­tycz­nie żadne
  • dosko­nale radzi sobie z listami blo­ko­wa­nych adre­sów ip
  • kopie tyłek, jak się oka­zuje, w tema­cie dys­try­bu­cji danych. no reali­zuje to po pro­stu feno­me­nal­nie. sku­tek — ratio rośnie! :)

muszę przy­znać, że mldon­key jest dla mnie praw­dzi­wym zasko­cze­niem. in plus oczy­wi­ście. ale wygoda obsługi tego serwera-klienta pozo­sta­wia nieco do życze­nia. eeech, gdyby tak powstał wresz­cie klient wzo­ro­wany na azu­reu­sie lub (lepiej) utor­ren­cie (ten ma być spor­to­wany, bóg raczy wie­dzieć kiedy)… a póki co jestem dodat­kowo bar­dzo mile zasko­czony moż­li­wo­ściami sie­cio­wymi linuksa w ogól­no­ści. łącze wysy­cone, trans­mi­sje lecą, giga­bajty są wysy­łane i pobie­rane… a tu wszystko cho­dzi dosko­nale. stronki wcho­dzą szybko, maile śmi­gają, codzienna praca z netem to przy­jem­ność po prostu.

skąd się to bie­rze? dla­czego przy podob­nych usta­wie­niach w win­dows net zaczyna mi się wlec a buszo­wa­nie po www czy inne takie nie są już przy­jem­no­ścią? będę wdzięczny za wszel­kie ew. wyja­śnie­nia, linki czy takie tam inne.

,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

4 Komentarzy do “mldonkey — zabawy ciąg dalszy”

  1. byte 21/11/2005 do 15:04 # Odpowiedz

    Lepszy stos TCP/IP po pro­stu. A odpal sobie *BSD, tam imple­men­ta­cja podobno wzor­cowa. Stos Windows wzo­ro­wany jest na tym z BSD, ale jak widać nie bar­dzo to wyszło :)

    • CoSTa 21/11/2005 do 15:12 # Odpowiedz

      cokol­wiek to jest, ten stos, to w win­dows działa to maka­brycz­nie po pro­stu. ba, mało tego. mldon­key hula ile wle­zie a apa­che zain­sta­lo­wany na moim desk­to­piku bez pro­ble­mów stronki mi wyświe­tla, mogę sobie z pracy nieco rze­czy pote­sto­wać… damn! aż takie róż­nice??? jeśli było robione na podo­bień­stwo, to ni cho­lery nie wyszło.

      acha, nie znam się na tych wszyst­kich sztucz­kach z prio­ry­te­ty­zo­wa­niem pakie­tów i takich tam innych (htb?). to po pro­stu tak samo z sie­bie zapier­dziela aż miło patrzeć. zde­cy­do­wa­nie linuks to fajne śro­do­wi­sko dla mania­ków p2p :)

      btw — bytas, wybierz sobie coś z listy pode­sła­nej ci oneg­daj bo nie­długo wywa­lam zasoby i nie będę miał się czym dzielić :)

  2. byte 22/11/2005 do 11:54 # Odpowiedz

    Wywalaj, dam sobie radę :)

  3. xyz 26/05/2006 do 17:45 # Odpowiedz

    Ja aktu­la­nie uży­wam ktorrenta.

    Jest on pra­wie jak utorrent ;-)

Dodaj komentarz