polski shipit

męczy mnie to już od jakie­goś czasu więc być może uda mi się wcią­gnąć was do wspól­nej męczarni :)… cho­dzi mi po gło­wie pewna myśl i, jako się rze­kło, nie daje mi spo­koju. owa „myśl” doty­czy jed­nej z głów­nych chyba cech cha­rak­te­ry­stycz­nych dys­try­bu­cji ubuntu — shi­pit. powiem szcze­rze, że do ubuntu prze­ko­nały mnie dwie rze­czy: to, jak ów sys­tem wyglą­dał swego czasu (uwiel­biam tę kolo­ry­stykę mimo iż wielu koja­rzy się ze sraczką :)) i wła­śnie ów sys­tem dar­mo­wej dys­try­bu­cji wypa­lo­nych pro­fe­sjo­nal­nie krąż­ków. pomy­śla­łem sobie „skoro komuś się chce pchać w to kasę to będzie dbał i o samą dys­try­bu­cję”. nie myli­łem się, choć na tych wszyst­kich linuk­so­wych spra­wach znam się tyle co nic albo i jesz­cze mniej. prze­czu­cie wystar­czył. jako się jed­nak rze­kło — do głowy w związku z tym przy­szła MYŚL…

bra­kuje w naszym kraju jakie­goś mniej lub bar­dziej scen­tra­li­zo­wa­nego „odłamu” shi­pit. ilu pola­ków zama­wia płytki i jaka jest to mniej wię­cej ilość pły­tek? można by się poku­sić o osza­co­wa­nie na pod­sta­wie jakichś tam mniej lub bar­dziej praw­do­po­dob­nych prze­sła­nek. podej­rze­wam, że naj­pro­ściej byłoby pokrę­cić się u źró­dła i spy­tać kogoś w can­no­ni­cal ile tych prze­sy­łek do kraju nad wisłą idzie. podej­rze­wam, że nie­zbyt wiele a łączna ilość płyt to jakieś 1000, no góra 2000 sztuk. mam nadzieję, że tych pły­tek wędruje do pol­ski wię­cej ale mam dziwne prze­czu­cie, że moje niczym nie pod­parte sza­cunki są bar­dziej praw­do­po­dobne. ok, 2000 płyt to nie jest jakaś szo­ku­jąca ilość. i tu mnie naszło.

a gdyby tak prze­jąć od can­no­ni­cal dys­try­bu­cję ich płyt w pol­sce? zgódźmy się — cze­ka­nie na paczuszkę trwa cza­sami w nie­skoń­czo­ność. sam zamó­wi­łem swoją kopię bre­ezy wieki temu i nadal tęsk­nie spo­glą­dam do skrzynki. oczy­wi­ście płytki są mi li tylko potrzebne do celów kolek­cjo­ner­skich ale omówmy się, że i tak zna­ko­mita więk­szość użyt­kow­ni­ków ubuntu już od dawna swoje iso zassała i zain­sta­lo­wała co trzeba, tudzież doko­nała upgrade wia­do­mym spo­so­bem. dla mnie wnio­sek jest dosyć jed­no­znaczny: zna­ko­mita więk­szość owych użyt­kow­ni­ków po pro­stu che mieć płytki „dla mie­cia”. ot z czy­stych zapę­dów cho­mi­ko­wych połą­czo­nych z ładną kom­po­zy­cją na półce. musze przy­znać, że ład­nie to wygląda — war­thy, hoary i, być może już w nie­dłu­giej przy­szło­sci — bre­ezy. taaaak, taka półeczka przy­kuwa wzrok.

ad rem: około 2000 pły­tek do zapa­ko­wa­nia i wysła­nia to koszt dosyć spory ale prze­cież nie astro­no­miczny. moim skrom­nym zda­niem są to pie­nią­dze, które dałoby się wycią­gnąć jeśli nie w cało­ści, to czę­ściami od róż­nych spon­so­rów lub insty­tu­cji jeśli nie nauko­wych to cho­ciażby zwią­za­nych z admi­ni­stra­cją. pyta­nie tylko do kogo można by się było w tym tema­cie zwró­cić? kul­czyk? czemu nie, tyle że potem będą po komi­sjach cią­gali i się dosta­nie jakie­goś misia w papie­rach :). no to może jed­nak warto by posta­wić na jakieś fun­da­cje? o, to mogłoby być to. powiedzmy jakiś batory czy insza fun­da­cja roz­woju wsi i dzie­dzic­twa kul­tu­ro­wego wzię­łaby się za fun­do­wa­nie raz na jakiś czas dys­try­bu­cji linuksa po szko­łach, domach kul­tury, kół­kach gospo­dyń wiej­skich no i do rąk pry­wat­nych. to mogłoby przejść choć w naszym kraju wszel­kie ini­cja­tywy ze sło­wem „pry­watny” gdzieś w tle skoń­czą się wcze­śniej lub póź­niej podej­rze­niem afery :)…

jed­nym sło­wem — marzy mi się pol­ski shi­pit roz­sy­ła­jący płytki po naszym pięk­nym kraju róż­nym insty­tu­cjom i użyt­kow­ni­kom pry­wat­nym. pyta­nie oczy­wi­ście — kto za to zapłaci. ktoś ma jakieś pomysły?

strona dys­r­ty­bu­cji ubuntu

,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

Jeszcze nikt nie skomentował. Możesz być pierwszy!

Dodaj komentarz