Menu serwera

Przeciętny scenowiec

Jaki jest wizerunek przeciętnego scenowca? Czym takim charakteryzuje się przeciętny scenowiec, co odróżnia go od innych grup społeczno-polityczno-gospodarczo-seksistowskich? Dlaczego przeciętnego scenowca widać/czuć na ulicy i dlaczego pokazują go sobie ludzie palcami? Dlaczego na widok przeciętnego scenowca hoże dziewoje stają się jeszcze bardziej hoże i uciekają od owego najdalej jak się tylko da?

Jednym słowem – dlaczego przeciętny scenowiec jest taki przeciętny i z czego to wynika?

Szeroko zakrojone badania na skalę grupy Marsmellow mogą dać pewien przyczynek do odpowiedzi na te frapujące pytania. Najpierw ustalmy grupę reprezentatywną dla badań. W grupie Marsmellow (dalej MsM) będą to losowo, acz tendencyjnie, wybrane osoby. Są nimi: Biter, Chebdo, CoSTa, Dakota, Kasha, Kopernik, Mr. Byte, Ninja, Nostre, Pienia, Pyo, Schozoos, Singer oraz Skuter. Kogoś pominąłem? Narobiło się tego jak mrówków i nie idzie nad czeredą zapanować… Anyway – bardziej przeciętnie już chyba być nie może, więc rozważania czas zacząć.

Przeciętny scenowiec jest przeciętny z kilku powodów podstawowych. Najpodstawowszym z podstawowych jest oczywiście wrodzony brak talentu do czegokolwiek, ewentualnie zajebisty talent ale tak głęboko ukryty, że głębiej się już naprawdę nie da. Nawet seanse hipnotyczne i podobne pierdoły nie są w stanie rozbudzić tak ukrytego talentu. Czołowym przykładem na poparcie tej tezy jest nijaki Nostre. Człowiek cudowny, o wielu przymiotach, wspaniały kompan do picia, niesamowity wyciągacz fajek i koder. To ostatnie się tylko niestety nie zgadza. Podobno potrafi obsługiwać te wszystkie arcyskomplikowane kompilatory, debuggery i takie tam… Szkoda tylko, że niewiele z tego wynika! Naprawdę nie widzieliście jeszcze człowieka tak pozbawionego talentu do kodowania jak koder Nostre właśnie. Jego niesamowitą zaś cechą jest to, że potrafi do swoich niby-zdolności przekonać całe mnóstwo ludzi! Na ten przykład wszyscy członkowie MsM twardo wierzą, że Nostre jest koderem, choć ten przez cały czas istnienia grupki nie zakodował dla niej dosłownie NICZEGO. Niesamowity facet! Sięgnijmy jednak nieco głębiej w psychikę Nostrego. Przecież on musi sobie doskonale zdawać sprawę z własnych ograniczeń i braku jakiegokolwiek talentu do mieszania w cyferkach i instrukcjach! No ale MsM to nie banda matołków a osobistości stojących nieco wyżej – przeciętnych. Przeciętność nie wyklucza zaś pewnej inteligencji… Tak więc Nostre mimo wszystko jest inteligentny. No i inteligentnie zwodzi wszystkich dookoła (nie tylko MsM), że jest zajebistym koderem i generalnie małym geniuszem od algorytmów. Wiecie co? Nawet mu się to przekonywanie udaje! Dlatego diagnoza może być tylko jedna: Nostre to nie koder, a potencjalny spec od PiAr, czyli wciskania ludziom ciemnoty.

Tu przy okazji wychodzi na jaw niestety kolejna cecha przeciętnego scenowca: za chuja nie wie tak naprawdę, w czym jest – lub potencjalnie jest – dobry. Odkrycie swoich mocnych cech wymaga pogłębionego zerknięcia w swoje ezoteryczne JA, przenicowania swojej osobowości przez ostry filtr samooceny… A komu się chce takie pieprzone gusła odstawiać??? Scena to nie zabawa w świętych! To ciężka walka o przetrwanie na chartsach, cały brud i szlam fałszywych pochlebstw, ostra rywalizacja w pluciu na siebie nawzajem… Kto w takich warunkach ma czas i ochotę na jakieś pogłębione analizy osobowości? Tym bardziej, że ta osobowość może być rozchwiana i beznadziejnie nudna…

Tym tropem trafiamy do nijakiego Ninjego i jeszcze bardziej nijakiego Singera. Ten duet daje ostro popalić przy wspólnym piwie – jeden pić nie może, drugi nie chce. A jeśli chce to i tak lepiej żeby nie mógł, bo po piwie zaczyna się robić straszny ponad wszelkie wytrzymanie. Jeden ciągle marudzi, jaka to Amiga jest super a pecet do dupy. Wszystko fajnie, każdy może mieć jakieś swoje zdanie… Ale na boga! Dlaczego owo zdanie opiera koleś na podstawie oględzin działania jego własnego peceta, którego podzespoły są starsze niż niejedna przywoływana przez niego Amiga!?!? Podobnie ma się sprawa z drugim – Singer dla odmiany jest typem permanentnego nihilisty, dla którego nic nie ma sensu i wszystko jest „be”, a łączy go z Ninją uwielbienie dla narzekania. Najwidoczniej przeciętny scenowiec bez narzekania po prostu nie może się obejść i basta.

No i doszliśmy do pięknej cechy każdego przeciętnego scenowca: marudzenie bez granic na wszystko, co tylko możliwe. Pokażcie mi scenowca, który nie marudzi, a powiem wam, że jest to scenowiec nieprzeciętny…

Innym z podstawowych powodów przeciętności scenowca jest jego oczywiście lenistwo. No nie ma bata! Wszelkie rekordy pod tym względem bije nie dość, że nijaki, to jeszcze nieprawdopodobnie leniwy CoSTa. Ooooo, to przypadek nieprawdopodobny! Ten koleś nie kiwnie nawet palcem w dziurawej skarpecie, jeśli ktoś go do tego nie pogoni. I to bardzo wulgarnymi słowy oraz obietnicami surowych konsekwencji. Taki tryb scenowania – od zjebki do zjebki – charakteryzuje zdecydowaną większość scenowców. Są kolesie, którzy mimo wielokrotnie powtarzanych zjebek i tak mają zamiar wziąć się za robotę jutro, bo dziś przecież jest tyle innych rzeczy do zrobienia… To scenowa norma i jeden z najjaskrawszych przejawów scenowej przeciętności.

Tym samym „odhaczamy” kolejny punkt – lenistwo.

Są jednak mimo wszystko osoby, które coś tam robią a mimo to są przeciętne i nudne jak flaki z olejem. Mam na myśli dwóch doskonałych koderów, świetnych specjalistów od efektów specjalnych a przede wszystkim od opowiadania o nich – Chebdziaku i Pieni. Niby wszystko tu gra, są zadatki na wyjątkową ponadprzeciętność, słychać od kolesi sporo a może nawet jeszcze więcej… Ale ileż można słuchać? Ileż można czytać w mailach o tym „co się właśnie robi”, „nad czym się właśnie pracuje”, „co właśnie powstaje”? To kolejny z powodów przeciętności typowego scenowca: mnóstwo pary w gębie ale jak przychodzi do pokazania czegoś konkretnego (a nie mam tu na myśli tego, co macie właśnie na myśli i nie chodzi o demo :)), to nagle zapada żenująca cisza przerywana tylko pochrząkiwaniem… Tak jest! Nadmiar gadania w stosunku do robienia to cudowna przypadłość sceny.

Są jeszcze osoby, które mimo pracowitości, zawziętości, talentu i innych miłych cech nadal w ogólnym rozrachunku wypadają przeciętnie. Mowa tu o pozostałych członkach MsM… Tu jedynym wytłumaczeniem tego niewątpliwego fenomenu może być zjawisko osmozy, a więc przenikania, „przesączania” się cech negatywnych w ich pozytywne jestestwa. Na szczęście działa to w obydwie strony. Gdyby nie ci ludzie grupka MsM sięgnęłaby dna. Tego głębszego, pod tym metrem mułu. Jaki stąd wniosek? Ano taki, że prawdziwe jest powiedzenie: kto z kim przestaje takim się staje. Te ambitne, twórcze i wybijające się jednostki zostały spacyfikowane, uziemione, zrównane z glebą MsM – czyli resztą bandy. Czyli mamy kolejny powód przeciętności – zły wpływ reszty sceny na potencjalnie znakomicie zapowiadającego się scenowca.

Takich powodów przeciętności scenowej może być mnóstwo, a te wymienione powyżej po prostu same rzucają się w oczy. Co z tego wynika jednak w szerszej perspektywie? Ano to, że znakomita większość scenerów to pospolite przeciętniaki, niewarte uwagi w tłumie, niczym się od niego nie różniące. Zacząłem rozumieć powody powstawania artów (także moich!) najeżonych różnymi achami i ochami pod adresem sceny w ogólności i scenerów w szczególności. Po prostu trzeba sobie jakoś rekompensować swoją przeciętność i przynajmniej na papierze (ekranie monitora) pobyć przez chwilę bohaterem wyróżniającym się z tłumu. Wniosek płynący z tego dalej jest chyba oczywisty: cała ta scena, całe to ściemnianie o wyjątkowości to po prostu pic na wodę i jeden wielki fake!

Co zresztą było do udowodnienia…

pozdrawiam wszystkich przeciętniaków
nad wyraz przeciętny

CoSTa/marsmellow

PS. ejże członki z MsM! Nie bić i bomb nie podsyłać! To wszystko to oczywiście bardzo ciężki i nie bardzo zrozumiały żart :). Kocham was wszystkich a najbardziej Kashę choć Pienia od tyłu też może być interesujący… :)

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Aural Planet – Power Liquids

Na nową płytkę Aural Planet nieco poczekaliśmy. Czy długo? To kwestia cierpliwości :).. Czy warto było? A zaraz sprawdzimy! Nowy...

Zamknij