Menu serwera

Rzecz o pisaniu

Ha! I znów będzie o tym jak pisać, gdzie, po co i dlaczego. Że nudne? Bo ja wiem… Kilka fajnych patentów mam zamiar Wam tu sprzedać. Więc czytać i nie marudzić! :)

Rzecz cała dział się lat temu bez liku. Najstarsi nie pamiętają kiedy w sumie cały ten bałagan się zaczął ale było to tak dawno, że nie ma najmniejszego sensu o tym gdybać. Grunt, że kiedyś tam wymyślono pismo! Stało się ono od razu przebojem na pańskich salonach i rzeczą rarytasową poniekąd, żeby nie rzec, że wręcz pilnie strzeżoną. Żaden cham dostępu do pisma mieć nie mógł bo i stać go na to nie było, i za głupi był od urodzenia, no i sami panowie tajemnicy strzegli zazdrośnie.

Dziś czasy nieco się zmieniły. Byle cham od urodzenia praktycznie nakazane ma w ustawie, że pisać i czytać uczył się będzie i to przez lat całkiem sporo. Czy tego chce, czy nie. Ot takie zniewolenie małe dla dobra nie interesującego się generalnie słowem pisanym chamstwa. Czy wyszło to słowu pisanemu na zdrowie? Trudno powiedzieć. Kiedyś książeczek wydawało się pewnie mniej. Dziś jest tego na kopy ale z jakością bywa już różnie… Jak więc wyróżnić swoje słowo pisane na tle całego tego szumu informacyjnego? Jak spowodować, że przy pierwszych zgłoskach naszego stringa panom serducha z zawiści biją mocniej a paniom cokolwiek majtki zaczynają się kleić? To trudne straszliwie ale co tam, zaraz Wam o wszystkim opowiem! I to za darmo!

Po pierwsze, by nasze utwory czymkolwiek różniły się od utworów konkurencji, trzeba owe PODPISYWAĆ. Podpis moi drodzy to takie coś, co mówi kto to napisał. A więc jak nie lubicie Jarka z 4a to zawsze możecie na dyrekcję Waszego przedszkola napisać jakieś straszne przekleństwa i podpisać „Jarek z 4a”. Dyrekcja się wkurzy, Jarek ma przesrane, Wy macie ubaw po pachy. Podpis jest także dosyć istotny przy na przykład wysyłaniu listów do osoby ukochanej. Znam przypadek kolesia, który wszystko generalnie robił dobrze, a więc wrzucał w body listu te wszystkie „kocham cię”, „nie mogę bez ciebie żyć”, „chwilunia, przecież ciebie tu nie ma”, „kurwa, biorę żyletę i tnę”… i tak dalej… no więc ten koleś robił wszystko okej. Zapominał jednak o podpisie. Końcówka była dla kolesia nieco smętna bowiem obiekt jego achów i ochów zaczął przechadzać się po ulicach z jakimś gejem myśląc zapewne, że to ten pajac pisał takie suchary. Widzicie jak wiele zależy od jednej małej sygnaturki? Umiejętność podpisywania się jest przydatna także w bankach (ktoś musi te czeki podpisywać) i na policji (ktoś te protokoły przesłuchań musi pokwitować). Podpis w dzisiejszym świecie to podstawa!

Po drugie istotna jest data. Data to ważna rzecz! Przecież ludzie to nie sami jasnowidze! A ludzie ciekawi są kiedy Wasze wiekopomne dzieło powstało, jakiego dnia miesiąca, o której godzinie… To pozwala tworzyć później Dzienniki Aktywności Myślowej Twórcy (ponoć autentyk z poznańskiego uniwerka – taka pracka magisterska miała powstać o którymś ze znanych pisarzy), tudzież jasno pokazuje jak strasznie długo siedzieliście nad wymyśleniem tych kilkunastu wyrazów. A napisanie jednego dobrego zdania może przecież zająć godziny! Ba! Miesiące, dni, lata całe! Dobrego twórcę poznać po bólach w jakich rodzą się dzieła jego. Niech czytelnik ma tego świadomość!

Po trzecie – bardzo ważne jest określenie do kogo się właściwie to pisanie kieruje. Czy ma to być krąg osób zamknięty (np. „do więźniów zakładu penitencjarnego”)? A może otwarty (np. „do więźniów zakładu penitencjarnego co już nie są więźniami zakładu penitencjarnego”)? A może tylko jedna osoba (np. „do naczelnika zakładu penitencjarnego”)? Jak widzicie określenie kręgu odbiorców Waszego talentu ma znaczenie podstawowe.

Po czwarte – określenie miejsca sporządzenia dokumentacji naszego geniuszu to chyba oczywistość. Jak bowiem przyszli wielbiciele naszego talentu mają się orientować gdzie, na którym krześle i przy którym biurku powstało nasze wiekopomne dzieło? Jak z tym fantem poradzą sobie biografowie a kto wie, może i hagiografowie? Miejsce musi być!

Po piąte – treść też jest ważna. Sam podpis, data, określenie odbiorcy i miejsca jeszcze o niczym nie świadczą. Treść jeszcze jest istotna. Powieść bez treści jest jak tort bez wisienki. Jak samochód bez benzyny. Jak laska bez solidnego D na klacie. Jednym słowem – to rzecz niekompletna i co najmniej uboga w wartości artystyczne. W treści można poruszać różne wątki: mało i bardzo istotne; kto, kogo i za co; dlaczego to stało się tam a nie tu gdzie powinno było się stać gdyż Maria-Teresa przecież nie jest tam tylko tu a Antonio-Michael był tam ale stamtąd wcześniej wrócił. O tak! Treść to potęga!

Jak więc powinno wyglądać dobre pisanie? Może podrzucę mały wzorek:

[data] 19.02.2002
[miejsce] Poznań, ul. Sceniczna 1/2
[krąg odbiorców] Do Dziekana
[ewentualny tytuł] Podanie

[treść] Podaję o przełożenie terminu poprawek egzaminów komisyjnych z powodu dzisiejszej mojej ogólnej niedyspozycji. Boli mnie bardzo (głowa), chwieję się (nogi się plączą), moje usta są suche (w środku też). Jestem więc chory jak widać.
Proszę o pozytywne rozpatrzenie mojej prośby.

[ewentualne zakończenie tudzież epilog] Z poważaniem
[podpis] CoSTa

A więc czy już wiecie jak powstają najbardziej wiekopomne dzieła? Czy już wszystko wiadomo? Po więcej wskazówek odsyłam Was do Jedynych Prawdziwych Krytyków – pań z dziekanatów, pokoi nauczycielskich czy jak to tam zwał. Już one stwierdzą jak znakomite jest Wasze pisarstwo…

Z życzeniami samych bestsellerów [zakończenie]

CoSTa/marsmellow [podpis]

ps. ogólne :)))

3 odpowiedź do Rzecz o pisaniu

  1. sa@na Marzec 5, 2007 o 19:44 #

    ten blog jest do dupy!!!

    [zgadzam się ale tych wykrzykników to troszkę mniej bym prosił – w niektórych przeglądarkach może to dziwnie wyglądać – CoSTa]

  2. Sylwia Maj 17, 2008 o 11:11 #

    Fajne nawet tylko mam pewne zastrzeżenie. mi chodzi bardziej o przynajmniej trzy powody dlaczego powstało pismo

  3. kometarz Grudzień 10, 2008 o 14:54 #

    to jest wszystko do dupy

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Po prostu muszę – winniśmy oj winni!

Art powstał pod wpływem rozważań ogólnych, mniej ogólnych i generalnie jakichś takich. Do rozmyślań pchnęła mnie osoba Mesiaha/Black Crow a...

Zamknij