Menu serwera

shadowgrounds

nareszcie sensowna strzelanina w klimatach retro! pamiętacie takie hiciory jak alien breed, alien breed 3d, crusader: no remorse czy ewentualnie abuse? jeśli lubiliście te tytuły (kto ich nie lubił? :)) to zacznijcie zacierać łapki. oto bowiem został wydany godny następca tych gier, czerpiący garściami pełnymi ze sprawdzonych pomysłow ale też dorzucając swoje. proszę państwa, przed państwem: shadowgrounds!

gra studia frozenbytes (którego stronę chciałbym jakoś podlinkować ale nie mam jak – strony takowego studia nie znalazłem bo jej po prostu chyba nie ma) początkowo nie rzuca się zbytnio w oczy. ot shooter, jakich niestety niewiele. pod tym względem gra się wyróżnia. pod innymi wzgędami (grafika, muzyka) już nie bardzo więc dlatego można ten tytuł przegapić w powodzi innych shooterów dostępnych na rynku.

a to byłby imo duuuuży błąd! gra wygląda na jakiś low budget title (czyli taniochę) ale po rzuceniu okiem po raz drugi i trzeci, zaczynamy dostrzegać nieco więcej elementów układanki. zacznijmy od szybkiego wyjaśnienia, co to za typ gry. to klasyczny do bólu shooter, w którym całą akcję obserwujemy znad bohatera (nie z oczu i nie zza bohatera tylko właśnie znad). w konsekwencji śledzimy poczynania naszego herosa z lotu ptaka poniekad, choć w tym tytule kamera potrafi robić naprawdę niezłe jazdy i raz się oddala, raz przybliża, raz poszerza perspektywę, raz zjeżdża prawie że na wysokość barków herosa. w skrrócie: dawno już nie widziałem takiego sposobu na przedstawienie akcji i za odkurzenie starego pomysłu wielkie twórcom brawa.

strzela się dzięki takiemu a nie innemu oglądowi sytuacji wprost fenomenalnie. ci, którzy pamietają przywołane na wstępie tytuły, doskonale wiedzą o co chodzi. młodym czytającym tę reckę powiem tylko, że siać można pestkami na lewo i prawo ciągle mimo wszystko widząc co się wyprawia za, przed i z boków bohatera. pojęli w czym rzecz? no to jedźmy dalej.

fabuła oczywiście także w stylu retro: ludzkosc podbija kosmos, na księżycu jowisza zbudowano bazę, coś się spierdzieliło i diabli wiedzą skąd zaczęły wypełzać alieny. wraże alieny trzeba niszczyć na wszelkie możliwe sposoby a jest ich od groma i trochę (i alienów, i sposobów). ogólnie fabuła ma być w miarę wiarygodnym wytłumaczeniem dla tego, co dzieje się na ekranie a dzieje się niemało! w tej grze, od samego początku, dopada cię mości graczy świetny KLIMAT! klimat robi tu głównie świetnie pracujące oświetlenie. taaak, chłopaki z frozenbytes wiedzą, co można dzięki światłu (a właściwie jego braku) wycisnąć z ludzkich emocji. startujesz z latarką jeno, w cholernie ciemnym garażu, zaraz po tym, jak strzeliło zasilanie reaktora i baza jedzie na zasilaniu awaryjnym. efekt oczywisty – latarenka słabiutko (ale diablo widowiskowo!) oświetla kąty, wydobywa z mroków jakieś kanty, rzuca niepokojące cienie… cholera, latarka w tej grze jest prawie tak dobra, jak ta w silent hill (część pierwsza i ponoć najlepsza – psx only)! a to już, moi drodzy, ogromny komplement. klimacik to także niespotykana w grach cisza, którą przerywa np. nagłe iskrzenie w panelu kontrolnym, obok którego przechodzisz. pograłem wczoraj nieco w nocy i powiadam wam, że z dwa razy podskoczyłem na krześle. zrobiono to z wigorem i niespotykanym w shooterach polotem. dobrze!

grafika w grze jest niezła. żadnych rewelacji ale jest szczegółowo, bardzo dokładnie i widać, że do projektów lokazji przyłożono się odpowiednio. teksturom także niczego nie brakuje a wspomniane efekty świetlne po prostu dopłeniają całość. tu jedno zastrzeżenie: niestety nad silnikiem chłopaki z frozenbytes mogli jeszcze nieco popracować. o optymalizacji najwidoczniej nikomu się tam nawet nie chciało pomyśleć, bo na moim sprzęcie gra potrafi ostro przyciąć. sorry, quake 4 w 800×600 pomykła mi jak należy, nie wiem dlaczego z tej gry nie da się wycisnać więcej. żeby chociaż grafika powalała… ale nie, nic takiego nie ma miejsca a wymagania są spore.

muzyka… na tyle, na ile grałem (niedługo ale zawsze), nie mogę coś sobie przypomnieć istnienia jakiejkolwiek muzyki. więc albo jej nie ma (w co nie wierzę), albo jest po prostu doskonale dopasowana do klimatu i dorzuca swoje trzy grosze w sposób najlepszy z możliwych – niesłyszalny.

wiemy już, że w grze się strzela, wiemy mniej więcej z jakiego powodu i w jakich okolicznościach przyrody. co dalej? a dalej już niestety jest gorzej. ultradrętwe dialogi wypowiadane ultradrętwymi głosami lektorów, spory stopień trudności (cholernej amunicji jest tak maaałooooo!) i całośc sprowadzająca się w sumie do łażenia po bazie, siekania obcych i dalszego łażenia i siekania… ja wiem, takie są załozenia poniekąd tego gatunku. ale na boga, mamy 21-szy wiek i można to urozmaicić na przeróżne sposoby. tak więc póki co gra dostaje plusy za kanon i niestety minusy także za kanon – a właściwie za ścisłe jego przestrzeganie.

ogólna ocena w skali 1-10:
dla maniaków takich pizganek – 7, w porywach 8 za klimat
dla niemaniaków – 6

oficjalna strona gry
strona gry w serwisie gamespot.com

screeny oczywiście ukradłem. jak zwykle :)

,

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
czas powrotów

i koniec spokoju :)... wracają mi dziś kobiety z wycieczki do jeleniej góry. objadły dziadków mam nadzieję, więc może coś...

Zamknij