the cave — kolejny speleologiczny horror

nie­dawno opi­sy­wa­łem na tej stro­nie bar­dzo dobry hor­ror pod tytu­łem the descent. naj­kró­cej rzecz ujmu­jąc, można było ten film skla­sy­fi­ko­wać jako „spe­le­olo­giczny” hor­ror. a bo łaziły tam panie po gro­tach i jaski­niach a w tych jaski­niach… w kwe­stii szcze­gó­łów odsy­łam do opisu.

jak się oka­zuje hor­rory z gatunku „spe­le­olo­giczny” zaczy­nają się mno­żyć. oto bowiem możemy oglą­dać od jakie­goś czasu film o bar­dzo trendy (czy też jazzy :)) dla tego sub­ga­tunku tytule — the cave. siłą rze­czy, nie jest moż­liwe unik­nię­cie porów­nań więc nie mam zamiaru tako­wych uni­kać. a co z porów­na­nia jed­nego i dru­giego filmu wyni­kło, o tym za chwilę.

zacznijmy od fabuły. ta w jed­nym jak i w dru­gim fil­mie jest podobna: do jakiejś nie­zba­da­nej wcze­śniej jaskini złazi grupa poszukiwaczy/miłośników przy­gód i doko­nuje wstrzą­sa­ją­cego odkry­cia. w jed­nym i dru­gim fil­mie rolę „głów­nych złych” grają potwory, które do dup człon­ków (a w the descent — człon­kiń) rze­czo­nych grup dobrać się chcą celem zaspo­ko­je­nia wil­czego iście ape­tytu. zało­że­nia jak widać są dosyć podobne.

the cave ofe­ruje nieco inne zawią­za­nie intrygi. otóż gdzieś w rumu­nii, w kar­pa­tach, po latach odna­le­ziony zostaje przez ludzi zachodu nie­mały kościół, który sto­jąc dokład­nie pośrodku niczego (w sen­sie zero cywi­li­za­cji dokoła, o co w takich miej­scach raczej nie trudno), budzi zdrowe zain­te­re­so­wa­nie i jesz­cze zdrow­szą chęć eks­plo­ra­cji. ludzie zachodu zjeż­dżają na miej­sce solidną cię­ża­rówą (a wszystko to dzieje się 30 lat temu w rumu­nii, za rzą­dów Ceauşescu — ktoś chyba nie­zbyt zaprzą­tał sobie głowę upraw­do­po­dob­nie­niem histo­rii :/) i fak­tycz­nie kościół odnaj­dują oraz do niego włażą. widać, że cze­goś szu­kają, zdaje się skar­bów bo na naukow­ców to chłopcy nie wyglą­dali. kościół jest mroczny, na ścia­nach w cho­lerę malo­wi­deł przed­sta­wia­ją­cych histo­rię spo­tka­nia budow­ni­czych kościoła (znów tem­pla­riu­sze :)) z kre­atu­rami z pie­kła rodem aka demo­nami. chło­paki nie­wiele myśląc dostają się do tajem­niej groty sto­su­jąc mate­riały wybu­chowe jako naj­krót­szą drogę dobi­cia się do celu. to powo­duje zawał, kawał góry zasy­puje kościół, męż­nych acz nie­zbyt roz­gar­nię­tych kolesi oraz cze­ka­jące już na nich w jaskini COSIE.

im dalej w fabułę, tym wię­cej bzdur więc pozwolę sobie je pomi­nąć. rzecz jest tak sztam­powa, że już zna­cie zawią­za­nie intrygi, jej roz­wi­nię­cie i zakoń­cze­nie. samo przy­cho­dzi na myśl, prawda? no i macie rację, tak wła­śnie film się kończy :)

to, co odróż­nia oby­dwa filmy, to podej­ście do… widza. the cave to przede wszyst­kim film o zde­cy­do­wa­nie więk­szym budże­cie. widać to w szcze­gó­łach i ogól­no­ści. tu nie oglą­dano się zbyt­nio na ogra­ni­cze­nia finan­sowe i korzy­stano z efek­tów kom­pu­te­ro­wych pew­nie pełną i zasobną gar­ścią. to hol­ly­wood, do bólu sztam­powe, do bólu prze­wi­dy­walne ale w zamian ofe­ru­jące pewne hol­ly­wo­odz­kie war­to­ści: przy­stojni kole­sie (moja żonka aż jęk­nęła na widok kilku :)), zgrabne i powabne panie (tu jęcza­łem ja, co chyba dowo­dzi naszego zdro­wia psychiczno-seksualno-jakiegośtam i brak potrzeby łaże­nia po zna­nych ostat­nio para­dach :)), duuuuże wnę­trza (roz­mach sce­no­gra­fii potrafi miej­scami zadzi­wić), kupę świa­tła i zero ale to zero nastroju. kawa na ławę. wszystko. od samego początku, do samiut­kiego końca. pod tym wzglę­dem the descent to kom­pletna odmien­ność. twier­dzę, że film bry­tyj­skiego reży­sera zmiata the cave po pro­stu. ale ame­ry­ka­nie oraz połowa kar­ków w tym kraju będą uwiel­biali the cave za te oczy­wi­sto­ści i brak potrzeby cho­ciaż przez chwilę natę­że­nia uwagi i posma­ko­wa­nia atmos­fery. w końcu cho­dzi o to, by w mię­dzy­cza­sie sma­ko­wać popcorn i gadać ze zna­jo­mymi przez komórkę. the cave dosko­nale się do tych celów nadaje.

the cave to także pod­ręcz­ni­kowy wręcz przy­kład „jak poło­żyć w sumie nie­zły pomysł na hor­ror zamie­nia­jąc film w kino akcji”. oglą­damy tu kaska­der­skie wręcz popisy dobrze umię­śnio­nych panów, nie­mniej kaska­der­skie i nie mające nic wspól­nego z rze­czy­wi­sto­ścią wyczyny może nie umię­śnio­nych ale za to wysoce zgrab­nych panie­nek, widzimy jakieś wydu­mane pro­blemy natury psy­cho­lo­gicz­nej jak zawsze w fil­mach ame­ry­kań­skich zwią­zane z kry­zy­sem przy­wódz­twa w gru­pie, oglą­damy popis wręcz sztampy sce­na­rzy­stów. jak się oka­zuje, można w ame­ryce wycią­gnąć pie­nią­dze na film bazu­jąc tylko na pomy­śle i zdję­ciach przy­stoj­nych akto­rów i ład­nych akto­rek. w treść już zdaje się nikt nie wnika bo i po co.

film nie ma dusz­nej, cia­snej, mrocz­nej, jaski­nio­wej nomen omen atmos­fery, którą obfi­cie ofe­ruje the descent. jak zwy­kle w kinie ame­ry­kań­skim sku­piono się na „stra­sze­niu” potwor­kami. żeby cho­ciaż te były jakieś udane… nie­stety, po raz kolejny stwier­dzono, że o strasz­no­ści potwora decy­duje dłu­gość jego zębów i zafun­do­wano poczwa­rom taki apa­rat gry­zący, że dia­bli wie­dzą, jak się owym potwo­rom morda zamyka i czy w ogóle dają rady cho­ciażby odgryźć kawa­łek z tego, co przed chwilą zabiły. ogól­nie śmierci jest mało i śmiem twier­dzić, że potworki z the cave w kon­fron­ta­cji z tymi z the descent dosta­łyby łup­nia solid­nego. efek­tyw­ność i kil­l­fak­tor są po stro­nie brzy­dali z the descent.

jak widzi­cie sami z tonu recen­zji — film obja­wił mi się zgoła gro­te­skowo. w sumie nie wia­domo miej­scami czy śmiać się, czy pła­kać, czy zgrzy­tać zębami, czy może robić coś innego. klapa cał­ko­wita? mimo wszystko — nie! bawi­łem się oglą­da­jąc ten film nie­źle. ot kolejna por­cja ame­ry­kań­skiej papki i nie­wiele wię­cej. szkoda, gdyby film z takim budże­tem reży­se­ro­wał neil mar­shall (wcze­śniej mach­nął też nie­złe dog sol­diers) to pew­nie zamie­niło by się to w wido­wi­sko, o któ­rym dłu­uuugo byśmy pamię­tali. a tak jest tylko bar­dzo ale to bar­dzo średnio.

czy pole­cam? jeśli lubisz tra­cić czas na pier­doły — tak.
ocena w skali 1–10: 5

the cave

obsada:
Cole Hauser … Jack
Morris Chestnut … Top Buchanan
Eddie Cibrian … Tyler
Rick Ravanello … Briggs
Marcel Iures … Dr. Nicolai
Kieran Darcy-Smith … Strode
Daniel Dae Kim … Kim
Lena Headey … Kathryn
Piper Perabo … Charlie

strona filmu w imdb.com
nieco infor­ma­cji w ser­wi­sie stopklatka.pl
ofi­cjalna strona filmu

, ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

Jeszcze nikt nie skomentował. Możesz być pierwszy!

Dodaj komentarz