cholera, nie mogę się od diabelstwa odkleić. na tę płytkę wydam pieniądze. zdecydowanie i pozytywnie chętnie :)
co to jest? to jest, proszę państwa, taneczne i skoczne granie. już widzę tych wszystkich oburzonych gotykowców czy inszych piewców undergroundu. muzyka klubowa na łamach tej strony? a i owszem! bo to granie w najwyższym stopniu dobre. a nic co dobre, nie jest papie coście obce :). ogólnie płyta ma klimat lekko oldschoolowy. miejscami jako żywo stają przed oczami lata 80-te i tamte brzmienia. nie, żadnego cukierkowego popu tamtej epoki. raczej te nieco mniej ówcześnie trendy nutki. płyta jest miejscami wręcz mroczna (kawałek nr 2, tytułowe „pictures” z wysoko gejowskim tekstem ale fenomenalnym brzmieniem), miejscami porywa do brykania (kawałek nr 4, „high drama” z neneh cherry), miejscami zaś wyciska łzy z oczu (kawałek nr 2, „first day” — i nie chodzi o granie słodkie ale o rzeczony oldschool, który w doskonałej formie przypomina nam, że to se już ne wrati).
ogólnie całość jest jak najbardziej nowoczesna, w tonacjach mocno elektronicznych. proste beaty tylko podkreślają charakter tej muzyki. jest na płycie kilka kawałków „instrumentalnych”, w sensie braku wokalu. o, te są prima sorte! otwierający płytę, mroczny „slip in electrokid” oraz np. „big chavy” to muzyka bardzo ilustracyjna, żywcem wyciągnięta z jakiejś ścieżki dźwiękowej. jest rytmicznie ale bardzo sugestywnie. zupełną odmianę klimatu zapewnia zamykający płytę „haven’t we met before”. kolejny przykład nieprawdopodobnie sugestywnej muzyki i efektu osiągniętego w sumie prostymi sposobami. niepokojący, dwuipółminutowy utwór, po wsyłuchaniu którego jako żywo przed oczami stanął mi film „requiem dla snu”. jest tu jakaś wspólna wibracja między produkcją timo maasa a ścieżką dźwiękową chronos quartet (fenomenalną zresztą).
12 utworów doskonale skomponowanych, zrealizowanych, z lekkim (miejscami bardzo mocnym) nastawieniem retro — polecam szczerze. jako że jest to materiał promocyjny, który ukradłem w necie, zapewne „retail” będzie wyglądał nieco inaczej. jaki by nie był, zaczynam oszczędzać. to będzie dobra inwestycja.







witam. mam nadzieje, ze ktos to czyta… „first day” to kawalek nr 3 :)