nieutulony w żalu pragnę donieść, że moja teścióweczka kochana, mistrzyni pierogów, as szydełkowania, żywe srebro wschodniego odłamu naszej rodzinki…
…wzięła i się połamała. wlazła kobita z rana na jakiś stołek, coś kombinowała przy jakichś kwiatkach i jak nie wywinie chołubca! nadgarstek w drzazgi ponoć poszedł. teścióweczkę wsadzili w gips ponoć po samą głowę a o pierogach mogę zapomnieć na najbliższe pół roku :/. i tak to właśnie jest z tą cholerną przyrodą. weź tu się opiekuj… a wyasfaltować to wszystko zielone i będzie spokój!
życie pizga (© by ginter)








jakbym o mojej babci czytal
tez tak skakala po lodowkach, szafkach itd.
Dobrze ze juz nie potrafi wejsc na nie, przynajmniej nie trzeba sie bac co wymysli ;-)
oooo, moja teścióweczka ma łeb nie od parady i na pewno jakiegoś scora jeszcze wykręci. oby mniej bolesnego.
w imieniu poludniowego odlamu rodzinki i swoim, zycze pani Halinie szybkiego powrotu do zdrowia ale nie tylko po to aby robila tobie pierogi. Jestem pewna ze ma o wiele ciekawsze i bardziej przydatne zajecia w zyciu.
Twoja grecka babcia i rownoczesnie prababcia Majki tez nie usiedzi na swoich czterech literach, aktualnie remontuje kuchnie w swoim domu.
NIE ma na świecie rzeczy ciekawszej i bardziej wartej uwagi, niż robienie dla mnie pierogów! :)))
pozdrówka cioteczko! już niedługo zdjęcia wrzucam, do tego kilka nówek zupełnych.