Menu serwera

13 grudnia 1981

no i wypada nam rocznica. to już 24 lata mijają od wprowadzenia stanu wojennego w naszym radosnym, ówcześnie komunistycznym kraju. cholera, strasznie szybko ten czas leci…

z całej tej zadymy muszę przyznać niewiele pamiętam. pamiętam moją matkę, płaczącą w telefon, pamiętam jak ojciec, swego czasu nadzorujący m.in. dystrybucję paliw, zniknął na w cholerę długo. pamiętam też, że wrócił a w domu była napięta atmosfera. pamiętam, jak razem z bratem bawiliśmy się pistoletem, który mojemu straszemu nie wiedzieć po co wciśnięto, a który zakopali rodzice gdzieś bardzo głęboko w odmętach szafy (nie ma miejsc niedostępnych dla dzieci jak się okazuje :))…

pamiętam. jak się okazuje, większosć z nas pamiętać jednak nie chce.

cóż jeszcze zapamiętałem z tej bardzo mroźnej zimy? koksowniki. wszędzie koksowniki i wymarźnięci ludzie tulący się do nich na przystankach razem z żołnierzami. oj tak, kiedyś zimy były srogie. poza tym pamiętam już niewiele. ot, pamięć dziecka skupia się na fajnych dla dzieciaka pierdołach (żołnierze, koksowniki, pistolety… to musiało robić wrażenie na sześciolatku).

trochę przeraża, że polacy nie chcą pamiętać swojej historii najnowszej. przeraża bardziej, że traktuje się tę historię do bólu instrumentalnie a nie potrafi się z niej wyciągnąć jakichś konstruktywnych wniosków. to w sumie zrozumiałe, w końcu wprowadzenie stanu wojennego to akt bardzo doniosły politycznie, który w pewien sposób zdeterminował dalszy rozwój naszego kraju. to był przysłowiowy ostatni gwóźdż do komunistycznej trumny. ludzie tego nie darowali. i dobrze, dzięki temu mogę żyć w kraju kompletnie innym, niż ten sprzed 24 lat. ale mimo wszystko mnie osobiście poraża, że w kompletnie innym kraju, zupełnie innej rzeczywistości chciało by się rzec, niewielu spogląda w przód, za to bardzo wielu patrzy wstecz i z okrzykiem „rozliczać! skazywać!” skupia się na rozliczaniu z przeszłością.

ok, rozliczenia to ważna rzecz i trzeba sobie jakoś z przeszłością poradzić. ale czuję się w tym całym rozliczaniu nieco pomijany. kiedy energia władz idzie głównie w walkę z przeszłością a niewielu troszczy się o moją przyszłość, jako obywatela tego kraju, to coś mi się wydaje, że ktoś tu chyba nieco myli priorytety. zapewne nie tylko ja mam takie odczucie. z sondaży przedstawionych przez gazetę wyborczą wynika, że znajomość tematu stanu wojennego jest tragicznie niska. ja się zbytnio temu nie dziwię. jak można zainteresować młodego człowieka niedawną przeszłością jego kraju, skoro ten na każdym kroku widzi średnią dbałość o jego przyszłość? państwo? to najwidoczniej twór służący do ściągania podatków, rozwoju korupcji i takich tam innych… po kiego w takim razie w ogóle się w nim jakoś udzielać, coś o nim wiedzieć? nie rozgrzeszam młodzieży bo uważam za skandal, że to głównie wśród młodych apatia i odporność na jakąkolwiek ciekawość zdarzeń przeszłych (a także i przyszłych) osiągnęła rozmiary wręcz absurdalne. jak można mieć kraj, w którym się żyje, tak głęboko w dupie???

a co do samego stanu wojennego – nie mam zdania co do słuszności jego wprowadzenia. jedni mówią tak, inni mówią siak a jeszcze inni, w tym i ja, traktują to jako zamkniętą kartę historii. tragiczną ale zamkniętą. rozliczeniami z tamtą epoką niechaj zajmą się historycy i sądy. politycy niechaj wreszcie wezmą się do roboty i popracują nad rozwojem kraju, w którym żyję i będę żył. bo, przy całym szacunku dla zdarzeń przeszłych, nieco bardziej jednak interesują mnie te przyszłe i pozornie prozaiczne: jaki będzie poziom szkolnictwa, gdy moja córka zacznie biegać do szkół, dlaczego pleni się w nich narkomania i przemoc, jak zostaną rozdysponowane środki z unii europejskiej, czy przez odpowiednią politykę rząd stworzy warunki do wzrostu dochodu mojego skromnego domku…

zważajmy więc na przesżłość, pamiętajmy o niej ale niechaj nie przesłania nam ona przyszłości. w przeszłości już żyliśmy. przyszłość, jak to przyszłość, dopiero nas czeka.

,

5 odpowiedzi do 13 grudnia 1981

  1. btd Grudzień 13, 2005 o 09:47 #

    Gdyby tak tylko inni mysleli..

    Ale nie, latwiej babrac sie w starej padlinie historii, bo to nie jest wymagajace. A stawienie czola przyszlosci jest ponad sily politykierow. Zreszta czego wymagac od ludzi ktorzy bazuja na starej, zgnitej, ultra konserwatywnej 2000 letniej instytucji? Oni przez takie podloze ‚umyslowe’ nie potrafia inaczej. Strategia na przyszlosc? modlmy sie i tyle :-/

    • CoSTa Grudzień 13, 2005 o 10:22 #

      uuu stary, pojechałeś :)… kościół zapisał piękną kartę w wolnościowych dążeniach tego radosnego kraiku. i nie można mu tego odmawiać. można się boczyć na zjawiska takie jak rydzykolandia dzisiejsza i bałwochwalczość naszych polityków ale trzeba też pamiętać, że to widoczny i spory ale zawsze mimo wszystko margines. ludzie, wierzący czy też nie, w większości głupi nie są. kościół także nieco stonował swe stanowisko w dialogu społecznym (vide ostatnie objechanie lpr za ustawę antyabrocyjną). no ale cóż, zawsze najbardziej widać i słychać tych najgłośniej krzyczących i o najbardziej moherowych spośród beretów :)

      kurczę, ja to piszę. agnostyk i zdeklarowany antyklerykał. no wiecie co… mięknie mi rura na starość :)

      • Biter Grudzień 13, 2005 o 10:47 #

        I dobrze, tylko krowa nie zmienia poglądów :)

      • btd Grudzień 13, 2005 o 17:16 #

        heh bo ja nie lubie tej instytucji. Cynicznie piszac to mozna zauwazyc ze wtedy chodzilo o ‚rzad dusz’, walke ideologiczna a ze niepodleglosc = wykopanie komuchow (ktorzy negujac wartosci kk rzadzili) no to idziemy na niepodleglosc. Wiem, cynik i szyderca ze mnie. Chyba zmienie nazwe bloga ;-)

  2. Biter Grudzień 13, 2005 o 10:21 #

    Amen

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
idealny sprzedawca

wczoraj, w godzinach lekko popołudniowych, jak od jakichś trzech tygodni sobota w sobotę, zawitaliśmy do centrum handlowego poznań plaza. duże...

Zamknij