costa home alone

żeń­ski odłam mojej rodzinki zbiera tyłki w troki i rusza w kie­runku wschod­nim. bar­dzo wschod­nim. na bar­dzo daleki wschód. tam już robaki kury pod zie­mię wcią­gają a ufo to codzien­ność. w te oko­lice mości costa doje­dzie po pań­sku ździebko póź­niej bo oczy­wi­ście roboty ma po uszy i następ­nych wpi­sów w blogu pew­nie nie będzie przy­naj­mniej do po nowym roku :)

ale do czasu wyjazdu jestem home alone. niby faj­nie ale w sumie to cha­łupa pusta strasz­nie bez da majka i żoneczki. nie ma się z kim kłó­cić, nikt ci do buta jakiejś nie­spo­dzianki nie włoży… uto­pię smutki w coli i gra­niem do upadłego :)

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

Jedna odpowiedź do “costa home alone”

  1. ML 19/12/2005 do 18:33 # Odpowiedz

    Wiesz, w moim prze­ko­na­niu zadu­pie zaczyna się od Konina i dalej na wschód… :)

Dodaj komentarz