Menu serwera

szlag mnie linuksowy trafia czasami

tak, bywają i takie dni, gdy człowiek z własnej, przymuszonej przez system woli, przeskakuje do windows by nieco odzipnąć od problemów linuksowych. ot choćby wczoraj. mnie naiwnemu zachciało się wciągnąć z wieczora film na dvd. wsadzam płytę w napęd, kde zgłasza mi ładnie pytanko co właściwie z tą płytką mam zrobić (btw – śmierdzi to za bardzo windowsem, no już bez przesady) i teoretycznie powienienem się wygodnie rozsiąść i wciągając czipsy obejrzeć sobie film.

nic z tego!

kde zaproponowało mi odpalenie płytki za pomocą kaffeine, kde-owego odtwarzacza. ok, niech się płyta odpala. ruszyło. slideshow, który zobaczyłem zamiast filmu nieco mnie zastanowił. brak bibliotek? no wtedy by nie ruszło zdaje się… sprawdzam. no jest to cholerne libdvdcsscośtamcośtam. czyżby więc coś ze sterami grafiki? może coś po kolejnych aktualizacjach zdechło i teraz rąbie wyświetlanie wideo? no nic, próbuję dodatkowo z mplayerem i xine – ciągle żabie skoki.

odpalam divx-a jakiegoś – chodzi jak ta lala, wszystko w najlepszym porządku. mplayer doskonale sobie z filmem tak zapisanym radzi. jednak próba odpalenia dvd kończy się porażką. klnąc szpetnie zwalam winę na napęd (akurat!)…

windows, wieczór, czipsy i kola czekają. ta sama płytka, ten sam napęd – film rusza szparko. oddaję się przez moment pełnej kontemplacji by stwierdzić, że horror to jednak nie jest to, co chciałem wciągać i odpalam jakiegoś divx-a. także wszystko pięknie łazi…

mam nadzieję, że ktoś mi wytłumaczy w czym problem ale tak czy inaczej – od systemu wymagam czegoś więcej niż ciągłe siedzenie i grzebanie, by zrobić najprostszą pod słońcem rzecz, z którą radzi sobie byle dvd player za 100 złotych. dlaczego muszę siedzić i kombinować, by po prostu obejrzeć sobie film??? linuks w roli bezproblemowego w miarę desktopa jeszcze długo, bardzo, bardzo, bardzo długo nie wystąpi. za takie właśnie utrudnienia i rzucanie kłód pod nogi co chwila. ok, niech już zostanie systemem zorientowanym na zastosowania sieciowe. w domu potrzebuję czegoś znacznie mniej żrącego mój czas przy najprostszych czynnościach, w stylu właśnie wyświetlenia filmu.

tak długo, jak to się nie zmieni, linuks pozostanie systemem dla entuzjastów. i tylko dla nich. typowy użytkownik komputera obejdzie coś, co stawia przed nim same problemy, bardzo szerokim łukiem. i jest to jak najbardziej zrozumiałe i oczywiste oraz godne pochwały. do jasnej cholery, ten zasrany system ma służyć MNIE a nie ja JEMU i spędzać swój wolny czas na sprawdzaniu, dlaczego film na dvd nie chce wyświetlać się jak trzeba.

,

14 odpowiedzi do szlag mnie linuksowy trafia czasami

  1. Zyga Grudzień 5, 2005 o 09:49 #

    Na szybko:

    * ustawienie dma: hdparm -d /dev/cdrom

    * preload plyty: find /media/cdrom -type f | xargs cat > /dev/null

    • CoSTa Grudzień 5, 2005 o 09:51 #

      dziękuję, dma ustawione jak należy i w ogóle. trochę przy tym posiedziałem ale w końcu szlag mnie trafił. za głupi na to jestem.

      mam tylko jedno pytanie: DLACZEGO muszę wykonywać te wszystkie czary przy takiej pierdole???

  2. byte Grudzień 5, 2005 o 10:36 #

    Gooooooościu, ja mam to samo na Windowsie. Z regularnością zegarka gubi mi ustawienia DMA dla DVD. Dlatego też twierdzę że Windows do roli systemu biurkowego się nie nadaje.

    • byte Grudzień 5, 2005 o 10:40 #

      No i najważniejsze. Żeby naprawić tę przypadłość w XP trzeba usuwać cały kanał IDE i restartować system. W Linuksie wykonuję jedną komendę. Jakieś pytania? ;)

      • CoSTa Grudzień 5, 2005 o 10:44 #

        byyyte ale mnie dma chodzi pod linuxem jak należy! sprawdzałem, ustawiałem dla pewności hdparmem co trzeba… forget it, żadnych zmian :/… a co do tego windowsa i gubienia dma. też mi się to zdarzało. ba, po wywaleniu kanału już windows nie potrafił go znaleźć :)… winna była taśma, która najwidoczniej gdzieś tam sobie mikropękła i przy np. da majkowym pieprzenięciu w pudło cosik się to rozłączało, to nie. po wymianie jak ręką odjął…

        • byte Grudzień 5, 2005 o 10:51 #

          No to tak mi mów że miałeś DMA. Miałem Ci ja podobne historie po przejściu na Breezy. Pomogła podmiana libdvdcss, tyle że to nie była wersja z oficjalnych repozytoriów… Zajrzyj do mnie (http://byte.livenet.pl/?p=291), dopisz to repozytorium do sources.list, zaktualizuj bibliotekę i sprawdź.

        • CoSTa Grudzień 5, 2005 o 11:25 #

          dzięki bytek, sprawdzę na pewno. no, wraca mi wiara powoli w oglądanie dvd pod linuksem :)

  3. madman Grudzień 5, 2005 o 12:48 #

    Nie wyzywalbym na Linuksa, bo to wina producentow Ubuntu… Defaultowa instalacja systemu ani troche nie przypomina „multimedialnej” – niczego powszechnego nie odtwarza, a instalacja wszystkich potrzebnych bibliotek moze byc dla poczatkujacego koszmarem. Byl to pierwszy system z jakim sie spotkalem, ktory nie chcial po instalacji odtwarzac ani muzyki, ani filmow…

    Ale w Gentoo sie da ;)

    • byte Grudzień 5, 2005 o 13:55 #

      @madman: jak nie odtwarza? Odtwarza. Ogg i Theora – proszę bardzo. Reszta bibliotek nie weszła do main z powodów znanych – wystarczy poczytać.

    • CoSTa Grudzień 5, 2005 o 18:45 #

      no jest w tym co piszesz bardzo dużo racji niestety. dać w gentoo pewnie się da, tak samo jak i dać się da w ubuntu i w każdej innej dystrybucji. ale to przecież nie o to chodzi. tu raczej biega o takie „drobiazgi”, jak prostotoa instalacji dodatkowych kodeków/pakietów/whatever (bez potrzeby grzebania bóg raczy wiedzieć gdzie – nawet jeśli jest to gdzieś w internecie opisane szczegółowo i obficie), samo działanie takich komponentów czy też programów otwarzających np. divx-y… kde ma niby kaffeine. wsparcie dla np. napisów jest tam chyba żadne. jest mplayer – bardzo dobry program. ale przebić się przez ustawienia to jakiś koszmar dla początkującego zapewne. a jak już się przebijesz i w ogóle wykonasz tę całą magię – skacze albo co innego robi. trzeba to przyznac uczciwie panowie linuksowcy – ten system jest po prostu czasami nieprzysiadalny. i nie chodzi o okienka tylko właśnie o takie „drobiazgi”. zresztą porównanie jest proste: windows = instaluję soft i oglądam z miejsca. linuks = instaluję soft i czasem dopiero wtedy zaczynają się prawdziwe problemy.

      TO jest imo główną przyczyną braku popularności linuksa. to wszystko działa niby ale na wariackich nieco papierach. tu trzeba pogrzebać, tam zainstalować nieco inną wersję, siam coś dopisać do jakiegoś pliku, owam coś ustawić… a nie daj boże wpaść w jakąś pętlę zależności czy coś w tym stylu. i jest to niezależne od dystrybucji. fedora, gentoo, mandrake, cokolwiek – problem jest wciąż ten sam: dużo ludzi pisze (i fajnie!) ale jako całośc do kupy to to średnio czasem działa.

  4. btd Grudzień 5, 2005 o 17:55 #

    a jaki system bezplatny spotkales, ktory od strzalu legalnie odtwarza wszystkie fimy? Nawet platny windows tego nie potrafi przeciez :->

    • CoSTa Grudzień 5, 2005 o 18:35 #

      a kto mówi, że out of the box? poinstalowane mam wszystko co trzeba. problem w tym, że to mi nie działa jak trzeba. gdy wskoczę do linuksa przetestuję te biblioteki od byte’a.

      • btd Grudzień 6, 2005 o 22:06 #

        w sumie moja wina :)

        to byla odpowiedz do madmana. Nie kliknelo mi sie na ‚reply’ :)

  5. ikari Marzec 14, 2009 o 09:46 #

    Jak dobrze, że pod moim „po prostu działa”… ;) Za to płyta główna gubi mi losowo urządzenia USB, zwłaszcza jak jest ich więcej albo coś robią intensywniej… Windows takiego numeru nie przeżywa.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
kolejna zmiana engine – gallery2

nie mogło się obyć bez kolejnej zmiany engine, na którym ma hulać mała (mam nadzieję, że z czasem się rozrośnie)...

Zamknij