Menu serwera

ten madison – trouble in rio

Ten Madison - Trouble In Rio

Ten Madison - Trouble In Rio

płyta, o której słów kilka chcę napisać, nie porwała mnie z jakiegoś szczególnego względu. szczerze mówiąc ta płyta wcale nie jest porywająca, nie jest też przebojowa czy w jakikolwiek inny sposób nie wyróżnia zanadto spośród tłumu innych podobnych produkcji. ot jest sobie krążek, który oferuje duuużo bardzo sympatycznej muzyki, pośród której znajdziemy trzy imo absolutne rarytasy.

i właśnie przez te rarytasy ten madison i jego trouble in rio zostanie pokrótce opisane.

uprzedzam – rarytasy oczywiście według mojej jak najbardziej subiektywnej opinii. komuś się te dźwięki nie spodobają? trudno, mnie wchodzą doskonale. zacznijmy więc od pierwszego zadziwiająco dobrego utworu. ścieżka nr 1 – walker. od samego początku jesteśmy w tym utworze częstowani świetną atmosferą. ten ambientowy utwór ma wszystkie cechy, które cenię w dobrej muzyce elektronicznej służącej inteligentnej rozrywce: jest w sumie prosty, nie przytłacza ilością dźwięków, nie oszałamia jakimiś niezmierzonymi przestrzeniami, nie zaskakuje złożonością konstrukcji… nic z tych rzeczy. kawałek jest po prostu rewelacyjnie, wręcz perfekcyjnie poskładany w całość. tego kawałka po prostu doskonale się słucha. ma swój rytm, którego przestrzega, ma swoją formę, której się trzyma, ma swoją atmosferę, której nie gubi… hosanna! o to właśnie chodzi!

następny rarytas: ścieżka nr 6 – mashines… wielki, wielki hołd oddany kraftwerkowi na nowoczesną modłę. o dziwo! wcale a wcale to nie razi! tak jak poprzednio – utwór świetnie poukładany, mający swoją logikę i trzymający się jej kurczowo. to uporządkowanie utworu w połączeniu z samplowanymi odgłosami rodem z kawałków kraftwerk, dało świetny efekt mechanicznego brzmienia całości. do tego dorzućmy rewelacyjnie (duuuużo oldschoolowych sampli!) poprowadzoną perkusję i mamy coś, co zapada w pamięć a przy okazji jest niezłym kawałkiem rozrywki.

zdecydowanie najlepszy utwór na płycie: ścieżka nr 7 – push the elephant. co w nim jest takiego doskonałego? a wszystko :). utwór przemyślany, warsztatowo perfekcyjny, z doskonale poprowadzoną sekcją rytmiczną, dozujący w odpowiednich dawkach odpowiednią atmosferę… powiem tak – chciałbym wrzucić kartona i potripować nieco z tym kawałkiem. może być naprawdę ciekawie. no i ten odzywający się od czasu do czasu (na ucho) klarnet… mniodzio!

to były kawałki, które szczególnie mi w pamięci utkwiły i które słucham sobie teraz cięgiem w robocie. nie znaczy to jednak, że pozostałe utwory nie są warte uwagi! trouble in rio to przykład płyty, przy której można się nieźle bawić ale którą można też jednocześnie po prostu słuchać. nie ma tu mowy o jakiejś beatowej młócce choć płyta sporo ma w sobie rytmów, miejscami wręcz transowych. ot takie diabli wiedzą co, ni to w jedną, ni to w drugą stronę. już nie ambient ale jeszcze nie dance. i wiecie co? efekt jest kurczę bardzo fajowy! polecam miłośnikom elektroniki w klimatach ambientowych lubiących jednak od czasu do czasu poruszać łepetyną w nieco szybszych rytmach.

ocenka w skali 1-10: 7

krótki opis płyty i próbki utworów do pobrania

, ,

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
moje konto w mystat zdechło

przepraszam za ewentualne utrudnienia w korzystaniu ze stronki. mystat.pl - serwis który zlicza mi odwiedziny - wzięło i pokopało mi...

Zamknij