Menu serwera

zamykają nam serwisy z napisami

serwis www.napisy.info (mój ulubiony) już zamknięty. możecie klikać na linka ale niewiele to da. serwis www.napisy.org podziała do 12-go grudnia wedle informacji na stronie. i tyle. jak czytamy w serwisie napisy.org (podobnej treści wiadomość była jeszcze kilka godzin temu zamieszczona w serwisie napisy.info):

Dzisiaj, tj. w piątek 9 grudnia 2005r., skontaktował się z nami przedstawiciel firmy Gutek Film z żądaniem zamknięcia strony pod pretekstem wprowadzenia sprawy sądowej. Ponieważ nie stać nas na pokrycie kosztów procesu zdecydowaliśmy się na zamknięcie serwisu. Strona zostanie zamknięta z dniem 12 grudnia 2005r. […]

mała adnotacja na forum serwisu, że strona jednak nie zostanie zamknięta, jakoś nie robi na mnie wrażenia. niby dlaczego miałaby być? ano, jest sposób, w który gutek film może taki serwis zamknąć.

ten sposób to oczywiście pieniądze. gadając sobie na usenetowej grupie (niedostępnej publicznie niestety, to wewnętrzna grupa mojego providera) o zamknięciach, pogdybaliśmy sobie z jakiego to oficjalnego powodu można zamknąć serwis, w którym znakomita większość napisów to radosna twórczość osób prywatnych chroniona (sic!) prawnie przez prawo autorskie.

kasa a konkretnie podatki. serwisy zbierają kasę na swoją działalność i utrzymują się (przynajmniej tak twierdzą) z reklam i datków. pytanie: czy odporowadzają z tego tytułu wszystkie należne vaty, śmaty i inne takie? idę o zakład, że nie bardzo.

scenariusz prosty: dystrybutor składa donosik, że ktoś tu na boku sobie dorabia i nie dzieli się z państwem. później dzwonimy do właściciela serwisu z grzeczną prośbą o zamknięcie niewygodnej dla nas strony, bo mogą dziać się nieprzyjemności z powodu złożonego donosiku (ew. informuje się o zamiarze złożenia takowego). kolesie zaczynają trząść portkami bo zapewne nie dzielili się z naszym kochanym krajem dochodami i tyle. w przypadku serwisów nielegalnych to niezbyt zadziała – państwo nie może ściągać podatków od dochodów pochodzących z przestępstwa bo oznaczałoby to, że na tym przestępstwie zarabia. ale przy legalnych przedsięwzięciach… hulaj dusza!

prosty, klarowny sposób udupienia niewygodnej inicjatywy. jak się urzędniczyna postara (a czemu ma się nie starać, przypadek kluski pokazał nam, że jak się chce to można wszystko w skarbówce i nawet się za to nagrodę dostanie, mimo decyzji niesłusznych i kosztownych dla skarbu państwa) to wykaże, że prawo łamano w sposób ciągły i uporczywy a to już zaczyna pachnąć sprawą karnoskarbową i wymiarami kary mocno dotkliwymi. no i chłopaki trzęsą tyłkami.

szkoda. szkoda że dystrybutorzy zamiast myśleć o konstruktywnej walce z piractwem przez np. obniżenie cen do poziomu akceptowalnego dla portfela przeciętnego kowalskiego, skupiają się na działaniach kompletnie imo idiotycznych. owszem, utrudni to nieco życie piratom ale tylko nieco, problemu na pewno zaś nie rozwiąże. jak długo kupno nowego filmu będzie ode mnie wymagało dłuuuugiego zastanawiania się i liczenia, czy starczy do pierwszego, tak długo piractwo będzie miało się dobrze. to uniwersalna prawda i dopóki poziomem zarobków (a więc i rozwojem gospodarki) nie doszlusujemy do poziomu choćby i tych uboższych krajów zachodu – tak długo w tym kraju rynek piracki będzie aktywny i bardzo konkurencyjny wobec legali.

co z tego wszystkiego będzie miał konsument? utrudnienie w korzystaniu z pirackich wersji filmów (to akurat imo dobrze) niestety nie podparte ułatwieniem w kupnie produktów oryginalnych (a to już imo kiepskie rozwiązanie). z całej tej powyższej pisaniny wyłania mi się obrazek dosyć przygnębiający: lata jeszcze całe potrwa, zanim nasze zarobki wzrosną na tyle, by dystrybutorom zapewnić godziwe zyski. nie łudźmy się, piractwo nie zniknie (ma się dobrze nawet w krajach wysoko rozwiniętych), problem leży w zapewnieniu dystrybutorom dopływu gotówki.

po sobie patrząc: nie kupię wszystkich gier, w jakie chciałbym pograć ani wszystkich filmów, które chciałbym obejrzeć, tym bardziej jeszcze tej całej muzyki, której chciałbym posłuchać. więc, co tu dużo mówić, kradnę. ale chciałbym zarabiać tyle, że stać by mnie było na kupienie zdecydowanie większej ilosci produktów oryginalnych, bo te po prostu lubię i cenię sobie bardzo. jedyny znany mi patent na rozwiązanie tego dylematu: rozpędzenie gospodarki a w konsekwencji bogacenie się społeczeństwa. problemu, jak już pisałem, to nie rozwiąże ale znacząco wpłynie na dochody dystrybutorów. inna kwestia, że zawsze będą chcieli więcej ale to przecież zrozumiałe.

EDIT: mr. byte rozjaśnił sytuację (jego komentarz poniżej). wydaje się, że gutek film jak najbardziej jest w prawie do żądania jeśli nie zamykania serwisu(ów), to usunięcia z niego(ich) napisów. no i sorry, żegnajcie napisy. przynajmniej na tym serwerze. święcie wierzę, że niebawem pojawią się na serwerach stojących gdzie indziej :)

,

17 odpowiedzi do zamykają nam serwisy z napisami

  1. byte Grudzień 10, 2005 o 12:11 #

    Artykuł drugi prawa autorskiego:

    Art. 2. 1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego.

    Ale uwaga:

    2. Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły.

    Taadaaaaaaam! Wniosek? Panowie radośnie tłumaczący ścieżki dialogowe do filmów mogą sobie w przysłowiową rzyć wsadzić prawa autorskie do swoich tłumaczeń.

    Dziękuję za uwagę, spocznij :)

  2. btd Grudzień 10, 2005 o 13:30 #

    wniosek?

    Prawo autorskie jest pop…, skoro ja robie tlumaczenie, ale one nie jest moje. A firmie gutek film czy jak sie nazywa to g… szybkiego zdechniecia. Moze wlasnie usiluja sie ratowac przed padnieciem? Mam nadzieje ze to im nic nie da

    • byte Grudzień 10, 2005 o 14:31 #

      Ależ przysługują Ci prawa autorskie :) Osobiste. Majątkowe są zależne od zgody autora oryginału. A że prawo autorskie w obecnym kształcie jest lekko nieświeże, to oczywistość :)

      • CoSTa Grudzień 10, 2005 o 16:26 #

        no, bardzo ładnie to bycik nam wyłożyłeś :)

        a więc sorry panowie (i może panie) tłumacze domorośli. możecie tłumaczyć do woli ale nie możecie rozpowszechniać poza dozwolony użyek. a więc o to tu biega…

        czyli gutek film jak najbardziej jest w prawie rządając zamknięcia serwisów. okej, nie mam więcej pytań. całe biadolenie należy w szufladę włożyć. gutek ma prawo i może żądać zamknięcia serwisów. my co najwyżej możemy zgrzytać zębami. bywa…

        • byte Grudzień 10, 2005 o 16:54 #

          W ogóle nie może rozpowszechniać. Jakiekolwiek rozpowszechnianie jest przekroczeniem granic „dozwolnego użytku”. Może sobie przetłumaczyć i się ponapawać.

        • CoSTa Grudzień 10, 2005 o 16:58 #

          pieprzony prawnik :), będzie bił się o słówka. OK, nie może rozpowszechniać, może udostępnić(?)/ pożyczyć(?)/ przekazać(?) rodzinie czy tam innym najbliższym. tak jest dobrze? :)

        • byte Grudzień 11, 2005 o 17:18 #

          Ależ ja się nie biję o słówka, ja się nabijam z przepisów :)

  3. mazdac Grudzień 10, 2005 o 13:39 #

    Gutek boi sie konkurencji…..

  4. krzychu Grudzień 10, 2005 o 13:55 #

    Wiesz – ja osobiście dziwię się, że ten serwis (i jego bliźniak) dotąd istniały nie niepokojone. Oczywiście Gutek może doprowadzić do ich zakmnięcia/usunięcia.

    Ale jak znam życie i sieć, to wkrótce gdzieś – za siedmioma routerami, za pięcioma serwerami i dwoma proxy pojawi się jakiś replacement.

    Czego tobie i sobie życzę :)

  5. mazdac Grudzień 10, 2005 o 14:44 #

    wlasnie napisalem skrypcik ktory sciaga napisy… ciekawe ile zajma miejsca na dysku (mam zamiar sciagnac je wszystkie)

  6. krzychu Grudzień 12, 2005 o 14:30 #

    A tu mamy głos autora tej zadymy:

    http://wiadomosci.onet.pl/1211020,19,1,0,120,686,item.html

    • CoSTa Grudzień 12, 2005 o 14:58 #

      nie sposób odmówić człowiekowi racji. ktoś jednak musi wykonac pierwszy ruch. owszem, mogę kupować dvd za 70 złotych i więcej tylko pytanie: jak dużo i jak długo? mnie już to nieco znudziło, wydałem małą fortunę na muzykę na cd a zbiory wcale nie są takie pokaźne. jakoś ni cholery ceny cedeków spaść nie chcą, co najwyżej są to jakieś akcje promocyjne. niestety, tak samo było jest i będzie z dvd. „kupujcie, obniżymy ceny!”. kupuję, ceny nie spadają i mam wrażenie, że nie spadną.

      choć trzeba oddać sprawiedliwość dystrybutorom muzyki – coraz więcej pokazuje się płytek przystępnych cenowo i w dodatku premierowych. zazwyczaj to polska muzyka ale zdarzają się chlubne wyjątki.

      to dobrze, że pan jakub duszyński myśli o rynku jako o obiegu dóbr kultury. niestety rynek z definicji ma to do siebie, że jest dwubiegunowy: ktoś chce sprzedać, inny chce kupić. ten sprzedający chce sprzedać drogo, kupujący chce kupić tanio. bo są ludzie, którzy chcą kupować oryginalne dobra, tak jak są i ich sprzedawcy. niestety ale hasło „płaćcie nam więcej w imię wspólnego dobra” nie przejdzie. dobro bowiem nie jest w tym wypadku wspólne. kupiony zbyt drogo film przestaje być po prostu dobrem, staje się dobrem luksusowym. tego jakoś w wypowiedzi p. jakuba nie widać, co przecież zrozumiałe.

      jedna i druga strona ma imo swoje racje. a dostępność czy też nie napisów w sieci niewiele tu zmieni. tu potrzeba gruntownej zmiany systemowej (dochody!) i być może przede wszystkim – mentalnej. odpowiednich zachowań (wydawania pieniędzy na kulturę) należy uczyć od dziecka. za kilka/klikanaście lat sytuacja się poprawi ale do tego czasu pozostajemy, jak to ładnie ujął p. jakub „kulturowym krajem trzeciego świata”. p. jakub chciałby dostawać godziwe pieniądze za swoja pracę. zapewniam p. jakuba, że ja też. m.in. po to, by móc je wydać i dać godziwie zarobić p. jakubowi. nie stanie się tak do czasu gdy po spłaceniu czynszy, rachunków i takiego tam badziewia zostaje mi mniej więcej tyle, że kupno filmu dvd to 1/10 budżetu mojego domu na nadchodzący miesiąc.

      jednym słowem: niechaj w tym kraju zarabia się normalnie a znajdą się ludzie, którzy bardzo chętnie wydadzą pieniądze na dobra kultury. póki co p. jakub będzie sprzedawał po kilkaset egemplarzy jakiegoś niszowego filmu.

      dzięki za linka.

  7. Biter Grudzień 13, 2005 o 01:55 #

    Z tymi cenami dvd to przesadzasz..owszem super kasowe hity to i owszem, ale zwykłe nowosci to już połowa tej kwoty, filmy 2 letnie czesto poniżej 19,99 kupisz (a czesto i za modną cene 9,99) – wiem bo po tyle sam sporo kupuje . A cena tu zalezy konkretnie od dystrybutora który ma wyłącznośc na co smaczniejsze tytuły – np taki warner jest cholernie drogi i nic tego raczej nie zmieni.

    • CoSTa Grudzień 13, 2005 o 07:23 #

      czyżby biterku? problem w tym, że kupując takie właśnie tańsze tytuły niestety ale w duuużej ilości przypadków dostaje się przy okazji niechciane „bonusy”. a to film bez napisów a tylko z lektorem (to moja ostatnia wpadka – the thing za 30zł), a to jakieś inne udziwnienia, które pozwolą dystrybutorowi na obniżkę ceny przy negocjacjach cenowych. to są bardzo często po prostu niepełne produkty, tak jak dvd dorzucane do gazetek.

      ale oczywiście masz w większości przypadków pewnie rację. gladiator na 3 dvd za rozsądną cenę to coś, co nabędę niebawem bo film lubię jak diabli. tyle że to kino z bodajże 2000 roku… owszem, starocie i reedycje możesz już kupić za sensowne pieniądze. życzyłbym sobie, by filmy nowe także były sprzedawane w rozsądnych cenach. robię sobie swoją kolekcję ale cholera czekać kilka lat na cenę nie drążącą portfela… w tym kraju potrzeba głównie cierpliwości :)

  8. Biter Grudzień 13, 2005 o 09:03 #

    To w dziwnych miejscach kupujesz, albo to gazetówki albo jakies lewe allegro ;)

    Co do reklam sponsorskich na początku to czasami zdarzają sie nawet w tych najdrozszych tytułach, ale to nie taka przeszkoda znowu. Jak ci te kilka sekund przeszkadza to anydvd (lub cos podobnego) i juz po problemie

    Ja kupuje tutaj: http://www.punkt44.pl/, duzy wybór i szybka dostawa

    • CoSTa Grudzień 13, 2005 o 09:12 #

      tej, kto mówi o gazetówkach? to osobny rozdział zupełnie :)… szlag mnie trafił po kupnie ładnego, pudełkowanego the thing w empiku. no to już wiem czemu cena to tylko 30zł. gorzej, że na opakowaniu ani słowa o braku polskich napisów :/… strach kupować inne tytuły za takie pieniądze sprzedawane. diabli wiedzą co tam będzie wycięte. i nie piszę tu o gazetach.

  9. Biter Grudzień 13, 2005 o 09:27 #

    No fakt, tez bym sie wkurzył…jeśli nie ma info o napisach to ja bym reklamacje złozył i już, wersje z napisami pl musza być bo to podstawa

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
whoa! 1000 wyświetleń

zadziwiające, ludzie szperając w necie za filmem the descent, który opisywałem swego czasu tutaj, jakimś cudem trafiają na tę stronę....

Zamknij