Menu serwera

ciężki dzień

oj dziś to było ciężko. harówka totalna. człowiek przylazł o tej ósmej z kawałkiem do roboty, zrobił sobie kawę i jak siadł, tak nieco przed siedemnastą skończył. a w międzyczasie…

oto krótka relacja z może nie typowego ale jednak dnia. aha, wulgaryzmów pełno więc czuj się ostrzeżony, o wędrowcze :)

mam nadzieję, że poniższe nieco wytłumaczy moją ostatnią niejaką nieobecność na swojej własnej stronie. ot po takim dniu już nic kompletnie się nie chce. ale do rzeczy:

„jak to kurwa nie ma jeszcze tych materiałów??? przecież dziś puszczamy to do druku a ja połowy tego zajebanego folderu jeszcze nie mam! gówno mnie obchodzi skąd ale je wytrzaśnij!”

„panie costa, nam się tu już maszyna grzeje… kiedy będą materiały?”

dryń… dryń… dryń… „costa, słucham”. „zapomniałam ci powiedzieć, że będą jeszcze zmiany w tym formularzu”. „co??? przecież to już było zaakceptowane! ja to do drukarni już dałem!”. „ale dyrektor chce tam jeszcze wcisnąć dwa pola…”. „niech se w dupę je wciśnie, tam nic więcej nie wejdzie!” [jak się okazało – weszło] … dryń… dryń… dryń… „drukarnia? STOP! będą zmiany, zaraz przesyłam poprawki. co? że już trochę tego natłukliście? to zmielcie i wystawcie im rachunek, za kilka minut przysyłam zmiany”… dryń… dryń… dryń… „gdzie chce mieć te pola i co to za pola?”. „a to, to, to i jeszcze to”. „miały być tylko dwa!”. „no w międzyczasie zmieniła się koncepcja”. „kurwa mać!”…

dryń… dryń… dryń… „costa, zaraz będziesz miał te materiały do katalogu”. „suuuper! a kiedy?”. „właśnie wrzucam na eftepa”. „czekaj, sprawdzam… dupa, nic nie ma. wrzucasz to?”. „czekaj, coś transfer stoi” [logowanko i próba wrzucenia czegoś później] „kurew, miejsca brak, quotę przekroczyliśmy, dawaj telefon do tego admina”. dryń… dryń… dryń… „ojciec! miejsca mi dawaj na eftepie bo nie mam gdzie prac wrzucać! że co? jaki kurwa podpis zwierzchnika??? a więc tak? no to dawaj imię, nazwisko, stanowisko i co tam jeszcze masz w dowodzie wpisane. będziesz bekał za niewydrukowane foldery! ile chcę? a ile wolnego macie? to zostaw sobie na warezy połowę z tego”.

dryń… dryń… dryń… „nie, nie dostałem tej fotki jeszcze. nie mam pojęcia co niemcy z nią robią. jak dla mnie mogą ją sobie wsadzić…”. „ale costa, bez tej foty to nie pójdzie do druku a muszę mieć na poniedziałek wszystko gotowe w poznaniu. zrób coś!”. „daj numer”. „halo? english please, ENGLISH!”. dryń… dryń… dryń… „ok, mam fotę, musiałem się z hitlerowcami bić”. „super, to wrzucaj do porjektu”. „dupakurwaryj! przysłali zwalony plik! oskalpuję tę niemiecką sukę!”

dryń… dryń… dryń…

i tak cały boży dzień. okej, trochę podkolorowałem… ale tylko trochę :/

,

7 odpowiedzi do ciężki dzień

  1. byte Styczeń 19, 2006 o 19:59 #

    Taaaaaaaa, skądś to znam. Ogólna zasada jest jednak taka, że jak sobie góra coś wymyśli, to nie ma bata – musi być :)

    • btd Styczeń 19, 2006 o 21:32 #

      a potem wszystko wraca do twojej koncepcji, z tym ze gora uwaza ze to ich koncepcja. Wtedy ja rzucam: no przeciez ja tak mowilem na poczatku :-)

  2. Biter Styczeń 19, 2006 o 21:32 #

    Miodzio :) Nie boj, sie, potem bedziesz miał pewnie dla kontrast luz po tych targach.

    Swoja drogą dzien przejebany, ale za to jakie fajne opowiadania można spisywać ku uciesze gawiedzi :D

  3. CoSTa Styczeń 19, 2006 o 22:12 #

    eeech panowie, miałem coś tu jeszcze dziś klepać ale tak siedzę przed monitorem i nie wiem – odpalić film czy iść w cholerę spać… i niech ktoś tylko spróbuje mi nie dać urlopu. posypią się głowy! :)

  4. siek Styczeń 20, 2006 o 00:36 #

    Nie ma to jak przygotowania do targów ;].

    Wczoraj spędziłem 10 godzin w biurze a dzisiaj pobiłem swój rekord. 13 godzin! Pewnie jutro też swoje odsiedzę…

  5. opi Styczeń 20, 2006 o 06:31 #

    Od ósmej do siedemnastej? ;-D A co powiesz od piątej do dziewietnastej? ;->

    • CoSTa Styczeń 20, 2006 o 07:39 #

      powiem, że już za stary na to jestem i szanuję swój czas :). ale bywało, oj bywało…

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
zbigniew wasserman – człowiek głęboko chory

miałem pisać wczoraj nieco ogólniejszą analizę sytuacji ale mi przeszło. siadłem do klawiatury i nie miałem bladego pojęcia, co tak...

Zamknij