Menu serwera

moja żona czyta blogi

żona moja czyta blogi. okej, świat się od tego nie zawali ale to i tak dla mnie pewne zaskoczenie. w sumie nie wiem dlaczego ale nie wyobrażałem sobie do tej pory żony mojej śledzącej z wypiekami na twarzy historie przewijające się przez jej kilka ulubionych blogów. być może ulegnie moim namowom i kiedyś opisze tych kilka jej zdaniem najciekawszych a powiem wam, że klikając po linkach wynalazła naprawdę fajne perełki. niemniej fakt pozostaje faktem – żona wsiąkła w blogosferę :)

powiem szczerze, że mojej małżonce pod względem słowa pisanego dogodzić ciężko. bestia inteligentną będąc (hej, nie wlewam sobie – studia kończyła na samych piątkach prawie :)), dobiera sobie materiał z imo nieco wyższej półki, który śmiało ociera się już o kategorię „dokonanie artystyczne”. owszem, jak każda baba ciekawa jest, co tam u czytanych przez nią autorów słychać i plotki wciąga równie miło jak dokonania literackie. pokuszę się niniejszym o krótki rys charakterologiczny raczej typowej wciągaczki blogowych treści.

zacznę od krótkiego przedstawienia, bo o sobie piszę sporo ale o żonce to nic a nic. żoneczka moja ma lat tyle co ja ale zawsze górna granica wieku wypada w okolicach tych lat 20-tu, no góra 25-ciu. jako się rzekło – ma kobita łeb jak sklep i studia prawnicze pokończyła na wszelkie możliwe sposoby. z chęcią pewnie by karierę naukową robiła ale zarabiać też coś trzeba i oddała się bez reszty robocie w usługach. aktualnie robi w ubezpieczeniach. mimo całej tej kasowej bieganiny i matczyną opieką nad naszą córą – znajduje czasem czas na siednięcie do komputera i wczytanie się w kilka stron internetowych. i tu już może przejdę do rzeczy.

  • moja żona jest wierna. mam nadzieję, że mnie równie mocno jak swoim ulubionym blogom :). po prostu w wyniku szperania doszła do swojego ulubionego zestawu, który sobie serwuje.
  • moja żona nie szuka nowości. po pierwszym przeklikaniu się przez ileśtam linków i ustaleniu co też jej właściwie się podoba, jakoś nie widzę, by namiętnie łaziła po necie i kontynuowała szukanie. zdaje się, że nie korzysta w ogóle z takich serwisów jak 10przykazań.com czy też blogfrog. najprawdopodobniej nie ma o nich bladego pojęcia.
  • moja żona nie lubi blogów o skręcie technicznym/informatycznym. nie interesuje jej to wcale. na ten przykład blog byte’a, który swego czasu mocno nawiedzała, jakoś ostatnimi czasy popadł w niełaski. byte skręcił po prostu mocno w linuksy i inne takie a to mojej żony nie interesuje. teraz tylko pyta od czasu do czasu co tam u bajcika słychać, a że znamy się w sumie także z realnych jak najbardziej spotkań i czasem jakiegoś maila wymienimy – służę za przekaźnik informacji. wszelkie moje sugestie „weź po prostu napisz do niego maila z pytaniem co tam u jego rodzinki” przechodzą bez echa.
  • co prowadzi do kolejnej dosyć charakterystycznej cechy mojej żony: jest wstydliwa. maila do autora bloga nie wyśle za cholerę, komentarza do podobającego (lub nie) się jej wpisu nie wstawi choćby od tego zależało jej życie… od po prostu nie wiedzieć czemu nie czuje sie w sieci odpowiednio luźno. moja żona wstydzi się pozostawiać swoje komentarze nawet na naszej domowej stronce. o skłonieniu jej do pisania czegokolwiek nawet nie mam co marzyć (konto wypieprzam zaraz w cholerę bo mi tylko wadzi :)). a bardzo często sugeruję jej: „spodobało ci się? to dlaczego mnie pytać co tam u ixa słychać??? skomentuj wpis, zadaj pytanie, skąd ja mam u diabła wiedzieć co porabia teraz taki na ten przykład hadret aktualnie? niestety, pojęcie „własna inicjatywa” jest mojej żonie obce.
  • moja żona przy blogach lubi się relaksować. wieczorny papierosek smakuje lepiej przy czytaniu mniej lub bardziej zabawnych wpisów. w sumie to wpisy nie muszą nawet być zbytnio zabawne. ot zdaje się w ten sposób moja żona zaspokaja swoją potrzebę plotkowania. bo ze mną pod tym względem życie ma przerąbane. do plotek się kompletnie nie nadaję. a kobieta bez wymiany informacji po prostu nie czuje się dobrze. kobieta musi trzymać rękę na pulsie wydarzeń i nie chodzi tu o sytuację polityczną kraju czy inne „większe” sprawy, tylko właśnie o info z kategorii plotek.
  • prócz plotek moja żona ceni sobie bardzo wpisy o charakterze felietonów/artykułów. jednym zdaniem: dłuższe zazwyczaj formy. ceni też sobie przekaz, jaki wpis niesie ze sobą. nie chodzi tu nawet o kwestie zawartości treści w przekazie, po prostu wpis przedstawiający jakieś emocje autora jest dla niej cenniejszy niż suchy fakt.
  • żona nie ma jakichś preferencji seksualnych w temacie płci autorów :). czyta chętnie zarówno blogi babskie, jak i męskie. o czytanych przez nią blogach dziecięcych czy też biseksualnych nic nie wiem.

proszę, oto – raczej powierzchowny ale zawsze jakiś – obrazek typowej chyba czytelniczki blogów. jak się okazuje, żona moja lubi czytać przede wszystkim historie a nie suche fakty. czy będą to historie dnia codziennego, czy też przybiorą one bardziej fabularyzowaną formę – to raczej istotne nie jest. żona lubi czytać blogi, o ile znajdzie w tych blogach treść, na którą warto zwrócić według niej uwagę.

,

16 odpowiedzi do moja żona czyta blogi

  1. byte Styczeń 27, 2006 o 09:35 #

    Weź po prostu napisz do mnie maila z pytaniem co tam u mojej rodzinki.

    Poza tym widzę że będę musiał zmienić profil, bo mi jednego czytelnika ubyło :)

    • dorek Styczeń 27, 2006 o 16:59 #

      wcale Ci nie ubyło… czytam czytam, tylko niewiele z tego kleję:)

  2. btd Styczeń 27, 2006 o 11:00 #

    To juz napisz jakie blogi czyta Twoja 2. polowa :-) Bo zapewne sama nie napisze ;-)

  3. Paweł Tkaczyk Styczeń 27, 2006 o 12:34 #

    Popieram btd :)

  4. dorek Styczeń 27, 2006 o 18:19 #

    brzeziński na starość robi się strasznie obrażalski… strzela focha za fochem i szzantażuje biedną żonkę, że zlikwiduje konto, bo mu zawadza…phi

    oprócz tego wyobraźnia mu sie rozwija straszliwie i snuje jakieś dziwaczne wizje mnie poszukującej wielkiej tresci (?) hi no i mnie wstydliwej:)…

    jedno mu się udalo, chiał mnie sprowokować do poklikania i mu sie udało, jednak miękka jestem, żeby nie powiedzieć sofciara a tego nie napisał:)

    apel: pisać bedę ale niech mnie dpuści do kompa, bo przy jednym marnym fajku czlowiek nic ciekawego nie naskrobie; a szperam sobie najczęściej o piatej rano, lypiąc zaspanym okiem nad poranną kawą po wstawieniu obiadu dla majki… wtedy na pewno mnie sprzed kompa nie wygoni … bo pochrapuje w objęciach morfeusza

    • CoSTa Styczeń 27, 2006 o 19:09 #

      gupiżon :)

    • byte Styczeń 27, 2006 o 22:18 #

      O piatej rano nastawiasz obiad dla dziecka? Czy jest na sali tlumacz? :)

      • CoSTa Styczeń 28, 2006 o 07:08 #

        nie napisalam, ze zaraz potem go serwuję:)

        ale przed siódmą wychodzę do roboty i przychodzi Pani Wandzia, ktora w porze „okolo południowej” majulkowi go podaje

        • dorek Styczeń 28, 2006 o 07:11 #

          oj to byłam ja a nie Costa…

        • byte Styczeń 28, 2006 o 11:53 #

          Próbowałaś robić to wieczorem dnia poprzedniego? U nas to działa :)

  5. krzychu Styczeń 28, 2006 o 07:47 #

    A moja żona się w zasadzie nie załapała. Ani na obce blogi, ani na mój własny (poza jakimś wyjątkowym wyjątkiem) … a myślałem, że wsiąknie przy okazji urlopu macierzyńskiego – bo i chwila czasu się znajdzie i neosrada pozwala swobodnie używać sieci …

    Cóż … taki los. Mój los. ;)

  6. olo Luty 12, 2006 o 20:23 #

    nagiekobiety

  7. btd Marzec 11, 2006 o 06:31 #

    Costa, czy ja dobrze widze ze serendipity nie ma zadnej ochrony przed spamem?

    • CoSTa Marzec 11, 2006 o 07:45 #

      ma btd, ma kilka. ostatnio wtyke przeinstalowalem bo zaczela blokowac ciebie i bycika. a to oznacza nowy trening… dzis zblokowala juz kilka kasyn :)

      sorry za brak pl literek poz zainstalowaniu xgl-a cos uklady klawiatury sie sypia.

      • btd Marzec 11, 2006 o 15:34 #

        po co komu pliterki ;-)

        Ale zdziwiles mnie ze ja i byte wpadlismy sami z siebie do KF :)

        • CoSTa Marzec 11, 2006 o 15:57 #

          no powiem szczerze mnie też to zadziwia. nie wiem jakim cudem wtyka uznała właśnie was za spamerów. być może po prostu algorytmy prekognicji rozwinęły się już na tyle, że zasmarkana wtyka już teraz działa w myśl „lepiej zapobiegać niż leczyć” :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
kochane statystyki

w ramach powolnego oczekiwania na koniec dnia roboczego (tak! dzieje się to po raz pierwszy od czasu rozpoczęcia przeze mnie...

Zamknij