no nie mogłem się powstrzymać by nie wskoczyć na stronkę i jakiegoś szybkiego newsa nie zapodać :). półmetek urlopu prawie że osiągnięty więc czas na małe naklepanie co my tu właściwie robimy.
niestety pogoda niezbyt dopisuje. jak większość prognoz, także i ta sugerująca, że będzie nam tu śniegiem waliło i w ogóle będzie zarąbiście — nietrafna. w jeleniej jest marazmowato i jakoś tak bez ikry. śniegu mało i nie styka nawet na sanki. o ślizganiu się możemy zapomnieć. tyle dobrego, że zaraz koło domu mamy lodowisko ale niestety da majek + łyżwy = 100% wypadku z powikłaniami.
jemy wyśmienicie (greetz mother! :)) a ja zbieram siły po ostatniej przedtargowej walce w robocie. jest mi błogo jak jasna cholera choć opiekowanie się córą wymaga wydatku energetycznego nieprawdopodobnej wielkości. nie wiem jak to dzień w dzień znosi jej opiekunka aka Pani Wandzia. jeeezu, ten dzieciak wymaga 100% mocy procesora non stop. ale powoli koniec tego dobrego — babcia wzięła z dwa dni wolnego i niech siedzi z małą. ja mam nadzieję na mały wyskok do karpacza w celach oczywiście posadzenia swojego tłustego dupska na czymś szybkim i śmiegnięcia. tam śniegu powinno być ile trzeba.
rozwiewam plotki: przy necie nie siedzę ale nie mam zamiaru zdziczeć! konsolkę oczywiście ze sobą wziąłem z odpowiednim zapasem tytułów. właśnie niszczę metal gear solid 2 i rozwalam najnowszego prince of persia. a że całość podłączona do znakomitego cacka mojego ojczulka — wyczesanego aplitunera i jeszcze bardziej wyczesanych głośników 5.1… jest po prostu cudnie do kwadratu! coś takiego muszę sobie sprawić bo granie z przestrzennym dźwiękiem po prostu daje kupę niesamowitych a nowych doznań. rewelka!
da majek nieco się nudzi. to moja wina. no nie mam bladego pojęcia czym tu dzieciaka zabawić. ostatnio na topie mamy zabawę w chowanego. jak się okazuje — metraż blisko dwukrotnie większy od tego, w którym da majek siedzi na codzień, wystarcza całkowicie. młoda szuka, i chowa się namiętnie. problem tylko w tym, że chyba nie do końca może zrozumieć zasady bo kiedy tylko zaczynam szukać ta wybiega ze swojej skrytki rycząc radośnie „tu jestem, tu jestem!!!”. ni cholery nie idzie jej tego wytłumaczyć :)
ogólnie póki co jest okej. czas zacząć ludzi nawiedzać. leonku, jeśli to czytasz — poślij mi jakiegoś sms-a. oczywiście nie zaktualizowałem sobie mojej ksiażki telefonicznej w komórze i jestem praktycznie bez kontaktów :/
no to do zobaczenia niebawem. będę miał spoooro do nadrabiania w czytaniu moich ulubionych blogów. nic to, w kilka dni się człowiek uwinie :)







ha… wiedziałam, ze długo nie wytrzymasz i znajdziesz dostęp do neciku…
ani mi sie waż siedzieć tam dlużej bo jak Ci wiadomo nie od dziś nie umiem sama spać i nigdy nie bylam tak niewyspana jak obecnie w pustym domu…
póki co sobie radzę, śpie na razie z kotem i harrym…, ale harry za mlody jest, zupełnie nie w moim typie w dodatku czarodziej, a z takimi nigdy nic nie wiadomo, na razie mi wystarcza ale nie wiem co bedzie potem…
opiekuj mi sie dzieckiem tatuchu a nie w kafejce siedzisz!
buziam w calego czlowieka
aha montuję wesolą ekipkę remontową… męską:)
uuu… żonek, z tymi kolesiami w naszej chałupie to przegięłaś. będzie bicie po powrocie jak nic. zapowiada się gorąca nocka ;)
tak btd, to doskonały sposób mobilizacji do powrotu :)
heh nie ma jak dobrze zmotywowac do powrotu z urlopu :-D
Wyobrazam sobie radosc szalonej babci Wuli
z obecnosci Majki.
Kupiliscie wreszcie lalke?
dostała baba jaga na gwiazdkę trzy nowe do tego stada które ma, ale jak ona twierdzi: „mam stanowco za mało dzidziusiów” — cyt. z majka, a teraz o ile wiem naciągnęła Babcie Wulę na jakąś super zmechanizowaną… oj robi ona z babcią co chce:)
staram się jak mogę:)