poznańska ślizgawka

no to nam natura zafun­do­wała coś, co uwiel­biam po pro­stu — goło­ledź czy jak to się tam zwie. z dru­giej strony nasze kochane i wciąż zasko­czone fak­tem, że mamy jak by się nie patrzeć zimę, służby miej­skie ule­gły temu zasko­cze­niu już chyba permanetnie.

efekt: do przy­stanku tram­wa­jo­wego dotar­łem ruchem pan­cze­ni­sty (nawet fajne to :)), do pracy spóź­ni­łem się jakieś 30 minu­tek z powodu nie­jeż­dżą­cych tram­wa­jów a obser­wa­cja ludzi wyczy­nia­ją­cych fajowe ewo­lu­cje pozy­tyw­nie nasta­wiła mnie do świata. a że ci ludzie musieli mieć nie­zły ubaw ze mnie ale też i z innych ludzi doko­nu­ją­cych cudów zręcz­no­ści, wycho­dzi na to, że cały poznań jest dziś szczę­śliwy i ucha­chany od ucha, do ucha :)

o dzięki wam wy, któ­rzy dosta­je­cie pie­nią­dze za sypa­nie pia­skiem i solą! gdy­by­ście coś zro­bili mie­li­by­śmy dziś kolejny, nudny dzień. a tak wszy­scy się cie­szą i radują. poła­ma­nych pomińmy. to mniej­szość a w demo­kra­cji rację ma prze­cież zawsze większość.

,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

Jedna odpowiedź do “poznańska ślizgawka”

  1. Hadret 12/01/2006 do 17:48 # Odpowiedz

    We Wrocku też tak było, cał­kiem nie­dawno. Wychodząc z bramy mało się nie wyrą­ba­łem, a mia­łem aku­rat ręce w kie­sze­niach, więc cie­ka­wie bym wyglą­dał :P Tak czy siak, u nas sytu­acja jako tako się ustabilizowała ^^

Dodaj komentarz