Menu serwera

sylpheed-claws – moje boje

Sylpheed Claws

Sylpheed Claws

postanowiłem spróbować sylpheeda. od czasu przesiadki na gnome (nie wiem na jak długo :)) potrzebowałem jakiegoś mailerka, który oferowałby mi to wszystko, co oferuje kmail i ewentualne bonusy wynikające z używania tego a nie innego mailera. padło na sylpheed-claws gtk2. swego czasu mocno namawiał mnie do tego programu mr. byte, który jednak soft zmienia jak rękawiczki i z tego co wiem to teraz obrabia thunderbirda. thunderbirda przerabiam w windowsie (niezły jako czytnik usenetu i rss) ale pod linuksem to już nieco inna rozmowa. tu mam programy do wszystkiego ale nie miałem do tej pory mailera choćby zbliżonego funkcjonalnością do windowsowego the bat, który to soft wręcz wielbię.

zainstalowałem, popróbowałem, teraz czas na krótki raport.

sofcik nie sprawia wrażenia jakiegoś wielce rozbudowanego. na dzieńdobry dostaje się ładniutkie całkiem (bo proste) okienko i wizarda, który w założeniu ma pomóc w założeniu pierwszego konta. czemu w założeniu? bo tak de facto lepiej wizarda sobie odpuścić i pokonfigurować wszystko samodzielnie. szczególnie przy posiadaniu większej ilości kont pocztowych.

miła cecha sylpheeda to niewątpliwie możliwość tworzenia sobie osobnych „skrzynek” dla różnych kont. nie mam bladego pojęcia jak uzyskać taką funkcjonalność w kmailu co – mówiąc szczerze – wkurza jak jasna cholera. zakładam, że taka możliwość istnieje a tylko ja głupi nie mogę się jakoś do niej dostać. a to niezbyt dobrze świadczyłoby o przejrzystości i interfejsie programu. jeśli jednak takiej funkcjonalności w ogóle nie ma – to ogromny błąd i utrudnienie. dysponowaniem wiadomościami zajmuje mi się teraz w kmail cały system filtrów, a nie jest to rozwiązanie ani zbyt funkcjonalne, ani zbyt eleganckie. w sylpheedzie to zupełnie inna bajka. można sobie wiadomości ze wszystkich kont pocztowych trzymać w jednej skrzynce, można tez pozakładać sobie osobne skrzynki dla każdego konta, co rozwiązaniem jest wygodnym bardzo, jasnym i przejrzystym.

co MUSI mieć dobry mailer? oczywiście prócz obsługi wszelkich rodzajów protokołów (te sylpheed ma chyba w komplecie) konieczny wręcz jest jakiś odspamiacz. sylpheed realizuje to przez dodatkową wtyczkę (dla spamu i drugą dla wirusów), dzięki której wiadomości filtrowane są spamassassinem. konfiguracja wtyczki to banał ale nieco czasu minęło, zanim do niej dotarłem i odkryłem jej istnienie. jednak w kmail zrobione jest to znacznie lepiej. odpowiedni wizardzik pozwala tam wybrać jeden z kilku systemów antyspamowych (podobnie w kwestii wirusów) i program zajmuje się resztą. działania użytkownika sprowadzają się praktycznie tylko do uczenia odpowiedniego systemu za pomocą wygodnych opcji menu kontekstowego. sylpheed na tej linii leży i kwiczy. nic takiego nie objawiło mi się po dorzuceniu wtyczki spamassassina. co z tego, że mam wtykę, skoro nie mam jak jej karmić? to już niestety wymaga samodzielnego skonstruowania odpowiednich akcji, podania odpowiednich parametrów i poczytania nieco literatury. user freindly? wolnego! tu sylpheed daje dupska na całego niestety. nie wiem, być może jest to problem pakietu przygotowanego dla ubuntu, niemniej tak to właśnie wygląda u mnie w praktyce.

sama konfiguracja kont nie sprawia żadnego problemu. trzeba jedynie pamiętać, że jeśli chce się mieć wiadomości z różnych kont na różnych skrzynkach, to trzeba w procesie dodawania konta po prostu utworzyć katalog, w którym będą od tej chwili wszystkie maile z tego konta składowane. na dysku stworzona zostanie odpowiednia struktura katalogów i to wsio. w zaawansowanych ustawieniach konta warto jeszcze poustawiać pozostałe katalogi (gdzie mają być przechowywane wiadomości wysłane, szablony i cała ta reszta) i mamy ładnie wszystko posegregowane.

pazury za to sylpheed pokazuje przy filtrowaniu. oj, można tu wsiąknąć na dłużej! w skrócie: chyba da się odfiltorwać każdy element nagłówka wiadomości osobno plus jeszcze dochodzi do tego zabawa scorami w usenecie (tak, sylpheed radzi sobie z tym nieźle). wiadomości mogą być filtrowane na różnych etapach: wstępnie przy ich pobieraniu oraz przy wchodzeniu do katalogu z wiadomościami. pozwala to na tworzenie mocno rozbudowanej i skomplikowanej struktury filtrów, która mimo wszystko pozostaje jasna i klarowna. ciężko to opisać, raczej trzeba by zobaczyć to w działaniu. można dzięki takiemu filtrowaniu uzyskać bardzo sympatyczne efekty i segregować napływającą pocztę w dowolny praktycznie sposób. i jest to realizowane w sposób łatwy do opanowania i logiczny. taaaak, tę cechę sylpheeda lubię bardzo.

niestety program średnio sobie radzi z naszymi krzaczkami. to znaczy wszystko jest jak najbardziej w porządku, o ile osoba pisząca do nas jawnie zadeklaruje kodowanie. jeśli tego nie zrobi zaczynają się schody. a że większość piszących na grupy dyskusyjne małolatów używa outlook expressa… no widok nie jest ciekawy. szkoda, że w programie nie można ustawić jakoś „na sztywno” kodowania odbieranych wiadomości. wysyłanych i owszem można ale odbieranych już niestety nie. a przydałaby się taka opcja bardzo.

cóż jeszcze… program jest „lekki” i doskonale radzi sobie z dużą ilością maili. mam tego kilka setek ale zwalniania żadnego nie widzę. zapieprza po prostu i widać, że w temacie prędkości działania sylpheed ma wiele do powiedzenia. developerzy kmaila mogą się bardzo wiele nauczyć od chłopaków kodujących sylpheeda. za to ci ostatni powinni zerknąć na kilka rozwiązań oferowanych przez kmail, których najzwyczajniej w świecie sylpheedowi brakuje. mam wrażenie, że sylpheed został stworzony z myślą nie tyle o wygodzie, co o szybkości i kontroli nad mailingiem. tu sprawuje się doskonale po prostu. ale takie boże krówki jak ja są leniwe i stawiają na przyjazność programu już od pierwszego kontaktu. pierwszy kontakt był całkiem obiecujący, nie powiem, niemniej potrzeba ręcznej konfiguracji antyspamu/antywirusa i solidna dzierganina przy filtrach jakoś mój entuzjazm osłabiły. no i to cholerne kodowanie… i jeszcze jeden, duuuuży imo problem – program nie radzi sobie z binariami przesyłanymi usenetem. po prostu. dla testu wysłałem sobie usenetową wiadomość jako mail na jedno z kont. wszystko fajnie ale dalej były jakieś problemy. tego samego maila the bat przeczytał bez najmniejszych problemów, załączone fotki poprawnie wyświetlił i w ogóle był cały szczęśliwy, że mi służy wiernie :). jeśli tak ma wyglądać moja codzienna praca z sylpheedem to ja dziękuję. przesiadam się na coś innego.

i tym sposobem znów gonię za bytem. no bo co mi teraz zostało? już chyba tylko thunderbird :)

strona programu

, , ,

7 odpowiedzi do sylpheed-claws – moje boje

  1. Hadret Styczeń 28, 2006 o 06:13 #

    Sam swojego czasu próbowałem bawić się tym programikiem i mam dokładnie takie same odczucia – mieszane. Miejscami Sylpheed jest naprawdę świetny, ale miejscami tak wpieniający, że aż zraża do używnaia go. I zraził mnie – głównie problemami z kodowaniem. Obecnie korzystam z Thunderbirda. Generalnie jestem zwolennikiem odbierania i przeglądania poczty przez WWW, ale mam jedno konto, z którego wiadomości muszą trafiać do mnie na twardziela.

  2. krzychu Styczeń 28, 2006 o 07:35 #

    Hmmm … nie nie wypada się do końca wypowiadać, bo jestem zadeklarowanym użyszkodnikiem gacka, ale z dużym zainteresowaniem czytam opis twoich bojów ;)

    Wiesz CoSta – jednego nie rozumiem: czemu próbujesz? Skoro masz bazowego klienta (The Bat!), to co cię pcha do eksperymentów? Poza oczywiście miłością do Ubuntu …

    :)

  3. amag Styczeń 28, 2006 o 09:04 #

    Od przesiadki na GNOME z KDE kilka miesiecy temu uzywam Evolution Mail. Przez tydzien testowałem wszystkie programy, które tylko udało mi się złapać na GTK/2 ale żaden nie spełniał swojej roli w sposób, który pozwoliłby mi go spokojnie używać. Do czasu Evolution. Jedynym jego mankamentem jest jego nie najszybsze działanie ale być może to dlatego, że moja skrzynka mieści kilka tysięcy maili. Ja się do niego przekonałem, może spróbuj :-)

  4. byte Styczeń 28, 2006 o 09:44 #

    Thunderbird do poczty – mniodzio. Do Usenetu – trochę inna sprawa.

  5. CoSTa Styczeń 28, 2006 o 11:31 #

    [b]hadret:[/b] nie cierpię odbierania poczty przez www. za toporne to jakoś dla mnie i za mało daje możliwości sortowania i filtrowania maili. sporo tego do mnie przyłazi i bez filtrów po prostu jest średnio. przez www pocztę odbieram jedynie w pracy a i to dlatego, że admini wyrżnęli cały ruch prócz www. so, dobry program to dla mnie podstawa. sylpheed niestety średnio mi przypadł do gustu choć siedzę na nim już od jakiegoś czasu.

    [b]krzychu:[/b] no ba! netoperek to podstawa i matka wszystkich mailerów imo. ale siakoś pod linuksem nie działa jak należy :). więc szperam za zamiennikiem. póki co sylpheed zbliża się najbardziej filozofią działania do baciora. próbuję bo chcę znaleźć coś dobrego i smakowitego także pod linuksem.

    [b]amag:[/b] co do evolution – znam i lubię bardzo ale… ciężkie diabelstwo. cały cholerny system, o ile sie nie mylę także do pracy grupowej. róznica między sylpheedem a evolution? sylpheed: „klik – działa”. evolution: „klik – – – – – – działa”. i to w sumie chyba cały problem z evolution. reszta to już sama przyjemność używania :)

    [b]byte:[/b] o dziwo – doskonale mi się sprawuje thunderbird z usenetem. wiem, brzmi to dziwnie ale naprawdę przedkładam ten soft nad pan-a (doskonały ale cięzkawy newsreader) czy nawet slrn :). gdyby chłopaki doparowały nieco konfigurację… to byłby mailer wrecz rewelacyjny.

    ojć, chyba popełnię jakiś tekst porównujący rózne linuksowe mailery z punktu widzenia bożej krówki (łatwośc konfiguracji i takie tam). technikalia zostawmy geekom. obsługa to jest to coś, co jest istotne dla takich userów jak ja.

  6. Golem_XIV Styczeń 28, 2006 o 16:59 #

    Thunderbird… no taki doskonały to nie jest. Wiadomoe Bat, to bat. Ale dla mnie jego niezaprzeczalną zaletą jest wieloplatformowość. Mam pod Redmont OS jak i pod Ubuntu. Cała instalacja programiku pobranego z thunderbird.pl – banalnie prosta. Potem zgroza, trzeba zakładać konta!!! A no nie! Wystarczyło z Redmonta na Ubuntu skopiować 1 katalog usera w odpowiednie miejsce, i wszystko śmiga jak trzeba! Wypieszcone filtry, wtyczki i co najważniejsze dzienniki odspamiacza, dzięki czemu pod Ubuntu się ptaszek nie musi od nowa uczyć. A błędy, cóż program szybko sie rozwija.

  7. dziubek (przelotem) Marzec 13, 2006 o 02:06 #

    wywal pluginy do spamassassina i clamav, bo i tak przepuszczają :(

    natomiast w Ubuntu jest bogofilter, który po odpowiednim wytrenowaniu, jest wręcz morderczo skuteczny :)

    w Sylpheed-Claws załatwia to jeden wpis w filtrach i dwie akcje (jest opis gdzieś w FAQ):

    matcherrc:

    [filtering]

    rulename „” test „bogofilter -u < %F" move "#mh/.Mail/zzz_SPAM" actionsrc: Report as SPAM: bogofilter -Ns -v -B %F Ham: bogofilter -Sn -v -B %F pod akcje możesz sobie podpiąć swoją klawiszologię, tylko uważaj bo cholerstwo "zabiera" instniejące skróty bez pytania! ja mam Ctrl+Alt+S pod SPAM i Ctrl+Alt+H pod Ham - ustawia się to wybierając odpowiednią opcję i wciskając daną kombinację -- prawda, że intuicyjne? ;-) aha, ja mam tylko ~/.Mail i mimo iż przesiadłem się po kilkuletnim używaniu TheBat, to jednak tak mi bardziej pasuje - pewnie dlatego, że pod poszczególne foldery można podpiąć konkretne konta. kodowanie mam na Auto i generalnie ślę w UTF-8 :-) a błąd z brakiem deklaracji w postach z OE już poprawili - strasznie wkurzające to było. PS. score działa także na mailowych listach :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
moja żona czyta blogi

żona moja czyta blogi. okej, świat się od tego nie zawali ale to i tak dla mnie pewne zaskoczenie. w...

Zamknij