ja wiem, że nikt tu nie jest winny ale już mi ręce powoli opadają. od czasu naszego radosnego wypadu na święta do rodziny i z tegoż wypadu powrotu — da majek jest cięgiem chory. ale tak na całego. ile to będzie, dwa tygodnie? jakoś tak. cały czas smarki, kaszel i co tam jeszcze. a dziś do tego doszły dławienia jakieś i wymioty…
cholerna mimoza jedna. no ale jak tu przerwać ten niekończący się łańcuszek ponownego wpadania w chorobę gdy już wydaje się, że zaczyna być coraz lepiej? ile leków można w małą pakować? nie chcemy tego robić ale to już trwa za długo… daaamn!








Jeszcze nikt nie skomentował. Możesz być pierwszy!