żeby nie było, żeśma takie ponuraki i tylko w domu siedzimy… jako że da majek ostatnio cięgiem chory był, a i reszta młodzieży takoż czuła się nietęgo (prócz darii, tej podobno nic się nie ima) — urodziny enderowej córki, które miały miejsce jakiś miesiąc temu, odbyć się mogły dopiero teraz. znajomi nas sprosili, kazali na prezent kupić to i to (roztropnie mamy sobie ustaliły, czego małej potrzeba — tak powinno to wyglądać zawsze a nie zostawia się ludzi w kłopocie „co by tu właściwie kupić” :)), no i wylądowaliśmy u enderów. niestety ździebko krótko bo da majek zaczął dokazywać z braku snu i ogólnego zmęczenia.
tak czy inaczej — sto lat dario! i oby starzy mieli następnym razem kolę, czipsy i całą resztę gotową zawczasu :)
ps. ze mną nie ma problemów. na prezent zawsze chcę jakąś gierkę na playstation. aktualnie playstation 2. dobre nowości mile widziane :)








Fotka 11, gdzie jesteś w takiej mistrzowskiej czapeczce świętego krasnoluda po prostu wymiata :D A komentarz do niego nawet bardziej!!! :D
Uaaaaaaaaaa… Daria ma piłeczki jak widzę. Jeden z najgłupszych zakupów w moim życiu. Kupiłem coś chyba z 200 sztuk i teraz przeklinam ten dzień i własną głupotę. Chłopaki z lubością wywalają żabę (taki pojemnik z Ikei, pewnie widzieliście) i piłeczki radośnie turlają się po całym mieszkaniu. Jak to pozbieram, to kręgosłup mam do wymiany.
no cóż byte, można było przewidzieć przy dwóch dzielnych chłopakach, że na miejscu to niewiele rzeczy ustoi, nawet tych zdawałoby się ciężkich :)
współczuję. majka uwielbia rozpieprzać wszędzie kredki. a że ma tego od cholery i trochę… no ale na pewno nie tyle :)