urodziny enderowej darii

żeby nie było, żeśma takie ponu­raki i tylko w domu sie­dzimy… jako że da majek ostat­nio cię­giem chory był, a i reszta mło­dzieży takoż czuła się nie­tęgo (prócz darii, tej podobno nic się nie ima) — uro­dziny ende­ro­wej córki, które miały miej­sce jakiś mie­siąc temu, odbyć się mogły dopiero teraz. zna­jomi nas spro­sili, kazali na pre­zent kupić to i to (roz­trop­nie mamy sobie usta­liły, czego małej potrzeba — tak powinno to wyglą­dać zawsze a nie zosta­wia się ludzi w kło­po­cie „co by tu wła­ści­wie kupić” :)), no i wylą­do­wa­li­śmy u ende­rów. nie­stety ździebko krótko bo da majek zaczął doka­zy­wać z braku snu i ogól­nego zmęczenia.

tak czy ina­czej — sto lat dario! i oby sta­rzy mieli następ­nym razem kolę, czipsy i całą resztę gotową zawczasu :)

ps. ze mną nie ma pro­ble­mów. na pre­zent zawsze chcę jakąś gierkę na play­sta­tion. aktu­al­nie play­sta­tion 2. dobre nowo­ści mile widziane :)

, ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

3 Komentarzy do “urodziny enderowej darii”

  1. Hadret 22/01/2006 do 22:41 # Odpowiedz

    Fotka 11, gdzie jesteś w takiej mistrzow­skiej cza­peczce świę­tego kra­sno­luda po pro­stu wymiata :D A komen­tarz do niego nawet bar­dziej!!! :D

  2. byte 23/01/2006 do 09:41 # Odpowiedz

    Uaaaaaaaaaa… Daria ma piłeczki jak widzę. Jeden z naj­głup­szych zaku­pów w moim życiu. Kupiłem coś chyba z 200 sztuk i teraz prze­kli­nam ten dzień i wła­sną głu­potę. Chłopaki z lubo­ścią wywa­lają żabę (taki pojem­nik z Ikei, pew­nie widzie­li­ście) i piłeczki rado­śnie tur­lają się po całym miesz­ka­niu. Jak to pozbie­ram, to krę­go­słup mam do wymiany.

    • CoSTa 23/01/2006 do 10:06 # Odpowiedz

      no cóż byte, można było prze­wi­dzieć przy dwóch dziel­nych chło­pa­kach, że na miej­scu to nie­wiele rze­czy ustoi, nawet tych zda­wa­łoby się ciężkich :)

      współ­czuję. majka uwiel­bia roz­pie­przać wszę­dzie kredki. a że ma tego od cho­lery i tro­chę… no ale na pewno nie tyle :)

Dodaj komentarz