Menu serwera

konto gmaila – fajna rzecz!

panel gmaila

skusiłem się. mówiłem sobie wcześniej, że na cholere mi coś takiego i po kiego diabła tak właściwie potrzebne mi dwa giga (ponad jak czytam) miejsca na serwerze. mam konto na serwerach home.pl, od dawna nie kasuję tam maili a zebrało się tego do kupy raptem nieco ponad 20 megabajtów w ładnych kilkuset wiadomościach. na co komu takie przestrzenie??? po kiego hektary miejsca, skoro i tak zdaje się maksymalny rozmiar przesyłanej wiadomości to w gmailu jakieś 10 megabajtów. chcąc komuś wysłać w ten spsób film zaklikałbym się do pawia znudzonego. home.pl może i jest płatne ale ograniczeń w rozmiarze wysyłanej wiadomości nie ma i na upartego mógłbym takiemu na ten przykład bajtowi czy krzyśkowi muzę mailem wysyłać. w sumie to nie jest głupi pomysł :). o wiele to prostsze niż kombinowanie z serwerami i problemami z miejscem. kręcę maila, wysyłam, chłopaki dostają to na gmailowe skrzynki i mogą sobie potrzymać jak długo będą uważali za stosowne. taaak, to mi się podoba!

i to chyba wszystkie plusy związane z wielkością konta gmail. innych nie zauważyłem prócz radosnego oznamiania, że nigdy już nie będę musiał kasować maili. owszem, może i nie będę musiał ale problemem wtedy staje się odpowiednie nad nimi zapanowanie.

i tu przechodzę już bezpośrednio do najmilszej cechy konta gmail – finkcjonalności. furda tam rozmiar. liczy się wygoda obsługi. i tak testując sobie wczoraj konto (dzięki byte za zaproszenie!) stwierdziłem z pewną taką dozą osłupienia, że owe konto obsługuje się elegancko po prostu! na początku byłem bardzo sceptycznie nastawiony do pomysłu niesegregowania poczty przez wrzucanie jej do odpowiednich katalogów a tylko przez nadanie wiadomości jakiejś swojej etykiety (otagowanie?). oczyma wyobraźni widziałem burdel, jaki musi się z tego wyłonić wcześniej czy później. i co? i obawy poszły w las. etykiety to rozwiązanie eleganckie, miłe i przyjemne. zmiast kombinować z przewalaniem maili do odpowiednich katalogów po prostu nadaje się odpowiednią etykietę i o burdelu można zapomnieć. zakładając nawet, że dostaje się tych maili kilkadziesiąt dziennie, etykiety plus filtry (kolejny plus – bardzo jasno i przejrzyście się filtry tworzy) zaprowadzają automatyczny porządek. bardzo to sympatyczne rozwiązanie i z miejsca przypadło mi do gustu. dlaczego? bo de facto pozostawia wiadomości nienaruszone i zawsze dostępne do pobrania przez np. pop-a i program pocztowy. podobnie jest to zrobione na koncie home.pl ale jednak klikania jest tam jakby nieco więcej. muszą chłopaki z home.pl nieco interfejs dopracować.

co jeszcze spodobało mi się bardzo? wątkowanie wiadomości… taaak, żadne z kont, z których korzystam, nie ma tej funkcjonalności. a to przy dłuższych wymianach zdań rzecz wręcz niezbędna! tu nie dość, że jest, to jeszcze jest to zrobione z głową. wątkowanie jest wyraźne, nie idzie się w tym poplątać, przebieg wymiany maili widać jak na dłoni. o to właśnie chodzi!

a więc zaczynam rozumieć co takiego widzą ludzie w kontach gmail. są po prostu wygodne. jeśli potrzebuje się konta, do którego chce się mieć dostęp zewsząd, o funkcjonalności zbliżonej do funkcjonalności programu pocztowego – gmail jest bardzo sensownym wyborem. reklamy są nienachalne, praktycznie niewidoczne (szczerze mówiąc to jeszce żadnej nie zobaczyłem :)), pracuje się z tym wygodnie i przyjemnie, miejsca jest pod dostatkiem a organizowanie maili nie może chyba być prostsze. no i mam powód popularności jak na dłoni. bo przecież w dodatku to wszystko darmowe jest… po raz kolejny google górą!

mój nowy mailik gmailowy wygląda tak: costa.msm@gmail.com (jedziemy linkiem jak należy, niech się antyspam googlowy pomęczy :))

, , , , , , , ,

11 odpowiedzi do konto gmaila – fajna rzecz!

  1. ish Luty 24, 2006 o 10:15 #

    Jesli chodzi o przesylanie muzy mailem to na swoj sposob dublujesz pomysl polskich „genialnych” piratow :) -> vide http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3178759.html

    ja sie zakochalem w gmailu jakies 6 miesiecy temu i dochodze do wniosku ze powoli oprogramowanie instalowane standardowo na komputerze nie jest juz potrzebne- zamiast kreatora stron mamy Googlepages (wiem ze prosciutkiie, ale zawsze…), zamiast edytora tekstu jest Writely.com, zamiast galerii zdjec na dysku mamy flickra, a gmail zamiast programu pocztowy…

    • CoSTa Luty 24, 2006 o 10:49 #

      o pomyśle naszych piratów czytałem, a jakże. łebskie chłopaki i sobie radzą jak mogą. no ale jak tu się podzielić jakimś albumikiem nie mając cholera sensownych ilości wolnego mejsca na jakimś przyjaznym eftepie czy inszym www? funkcjonalność gmaila właśnie się powiększyła w mojej ocenie znacznie :)

  2. Golem_XIV Luty 24, 2006 o 10:16 #

    Spróbuj tego: http://pages.google.com/

  3. Golem_XIV Luty 24, 2006 o 10:17 #

    Właśnie!

    Spróbuj tego: http://pages.google.com/

  4. ish Luty 24, 2006 o 11:27 #

    a propos przesylania plikow- gmaila mozna potraktowac jako ftp – oto dowod w postaci rozszerzenia do firefoxa-> http://www.rjonna.com/ext/gspace.php

    a przy okazji- czytalem gdzies nawet ze mozna konta gmiala uzywac jako zewnetrznego dysku twardego

    o wlasnie tutaj-> http://www.viksoe.dk/code/gmail.htm

    • msierant Luty 24, 2006 o 14:10 #

      Zdaje się, że wykorzystywanie Gmaila jako FTP jest łamaniem regulaminu serwisu…

      • CoSTa Luty 24, 2006 o 14:16 #

        regulamin jak regulamin. pytanie kiedy w ramach gmailowej oferty wystartuje taka właśnie usługa skłądowania plików. google jak zechce to pewnie coś takiego zrobi. i tak już nie tylko poczta ale i pliki będą podglądane przez tę korporację :).

        to takie małe nawiązanie do tekstu rafiego, który można znaleźć [url=http://ja.rafi.pl/?p=304]tutaj[/url].

  5. Riddle Luty 24, 2006 o 15:38 #

    Gmail my love. Uzależniony od niego jestem.

  6. (head)log Luty 25, 2006 o 07:59 #

    Jakoś nigdy nie rozumiałem szumu i zachwytu jaki w niektórych kręgach wywoływała poczta Gmail. Przeciwnie nawet – dziwiłem się ciężko, bo osobiście nie znalazłem tam niczego zachwycającego. Jednak podziwiał…

  7. krzychu Luty 25, 2006 o 08:00 #

    A ja doradzam ostrożność:

    http://born66.net/item/492

  8. Piotrek/savek Luty 25, 2006 o 21:10 #

    Zaczynałem podobnie jak Costa, dziś bez gmaila było by cieżko. Polecam Ci wersję US (wiele fieczerów mi. jabber via www). Moje przygody z migracją na gmail: http://diary.savek.info/2006/02/03/kolejne-zmiany/ :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
reinstall wszystkiego odbyty – czas na piwo

odbył się reinstall wszystkiego. moje 200 gigabajtów twardej powierzchni wypełnionej dobrem wszelakim zostało dla pewności zaorane, partycje pościągane i pozakładane...

Zamknij