Menu serwera

nanny mcphee (niania mcphee)

nanny mcphee

wciągnęliśmy sobie wraz z żonką wczoraj wieczorkiem całkiem głupiutki ale sympatyczny filmik (szlag by cię heya trafił! :)). nanny mcphee (niania mcphee) to komedia familijna czyli gatunek prawdziwym twardzielom (to o mnie) raczej niezbyt znany ale beksającym żonom (o moją lepszą połowę chodzi) i owszem. czemu beksająca żona? bo to filmik zrobiony wedle wszelkich możliwych standardów rozwoju scenariusza, jakie tylko można sobie wyobrazić. very happy und łzy wyciskający end included.

historia, jak w każdej bajce, jest banalna: jest sobie facet, któremu po urodzeniu bodajże siódmego dziecka schodzi z tego padołu łez żona (czemu się specjalnie nie dziwię). wszystko byłoby w miarę okej, gdyby nie jeden mały szczegół – kolesia nie stać na utrzymanie swoich dzieci (czemu też się specjalnie nie dziwię) i robi to za niego wyniosła, wiktoriańska, wredna i sukowata ciotka (chyba najlepsza rola w filmie tak btw). a ciotka ma w poważaniu uczucia wielokrotnego ojca i stawia warunek dalszego finansowania stada: ma się ożenić ponownie i to asap! ma na to miesiąc. a stado od zejścia małżonki rozwydrzyło się kolesiowi straszliwie. wszystkie najmowane nianie wymiękają a dzieciaki pobijają swój rekord z niani na nianię. po zużyciu wszystkich niań w okolicy, sytuacja staje się dramatyczna.

i wtedy nadciąga niania mcphee…

powiem od razu, że emma thompson nadciąga w stylu całkiem niezłym. jest cholera charyzmatyczna, bierze za mordę nie tylko rozwydrzone dzieciaki ale i ja nieco się skuliłem pod jej przejmującym, lekko zezującym początkowo spojrzeniem. oczywiście niania okazuje się być wysoce wykwalifikowaną czarownicą ze wszystkimi czarownymi atrybutami: ma kurzajki, narośla jakieś, przebarwienia, brzydka jest jak kupa i ma solidną różdżkę w formie posępnego nieco kostura. jednym słowem: postać wydawałoby się mocno antypatyczna.

tak się jednak nie dzieje. można o tym filmie pisać wiele (np. że to żywa antyreklama wielodzietności :)) ale nie można mu odmówić jednego: niesie sporo treści edukacyjnych zarówno dla dzieciaków, jak i dla rodziców. niania przekonuje nas bowiem, że proces wychowywania dzieci to proces wzajemny – dzieci nie mogą wychowywać się bez swoich rodziców, rodzicie nie mogą wychowywać dzieci bez poświęcenia im uwagi no i najważniejsze: to działa w obydwie strony. i to jest chyba cała edukacyjna wymowa tego filmu. no może jeszcze to, że pod brzydką powłoką może kryć się prawdziwy skarb (to o niani) i nie powinniśmy wyciągać wniosków tylko po czyimś wyglądzie. reszta to już bajka.

film nie jest żadnym osiągnięciem, emma nie pokazała nic nadzwyczajnego (ładnie ją charakteryzatorzy poobrabiali :)), zapomni się to zaraz po obejrzeniu ale mimo wszystko wciąga się toto miło. kilka razy można się nawet nieco ubawić. niemniej to film dla dzieciaków i dorosły raczej niewiele ma tam do szukania choć trzeba przyznać, że jest kilka sympatycznych smaczków. bardzo ale to bardzo spodobał mi się konsekwentnie przez cały film przewijający się patent "nagłego" pojawiania się czy wręcz materializowania się niani ni stąd, ni z owąd. ot taki lekkostrawny smaczek ale bez większego wpływu na odbiór całości.

a całość prezentuje się raczej średniawo. film nie porywa wartką akcją, nie zniewala jakimiś tragicznymi zwrotami akcji, które i tak skończą się szczęśliwie (hej, to bajka!), ścieżka dźwiękowa nie robi wrażenia, grane jest to wszystko bez polotu a scenarzystom nie wystarczało konceptu na wykorzystanie siły uderzeniowej siedmiorga rodzeństwa. i tak po prawdzie trudno jasno określić, do kogo adresowany jest ten film. jeśli do dzieci – za mało operuje się tam dzieciakami. ot włóczą się od kadru do kadru i de facto niewiele robią. oglądające to maluchy nie za bardzo będą miały się z kjm identyfikować. jeśli do dorosłych – nie udało się, jest zbyt naiwnie. jest to film familijny więc pewnie do całej rodziny. ale cała rodzina tego nie wciągnie. dzieciaki najprawdopodobniej w połowie filmu zaczną się lekko nudzić, podobnie dorośli. oczywiście, do końca wytrwają i zobaczą wielki, magiczny finał (ładne efekty cząsteczkowe :)) wraz z humorem na poziomie gagów bennego hilla ale to w sumie wszystko. film nie pozostawi po sobie większych uniesień czy inszych wrażeń. ot sympatyczna pierdoła i nic więcej.

ocena w skali 1-10: 5+

nanny mcphee (niania mcphee)

obsada:
Emma Thompson … Nanny McPhee
Colin Firth … Cedric Brown
Kelly Macdonald … Evangeline
Celia Imrie … Selma Quickly

oficjalna strona filmu
strona filmu w serwisie imdb
niania w całej swej brzydkiej okazałości

, , , , ,

3 odpowiedź do nanny mcphee (niania mcphee)

  1. Chang-Chu Choi Marzec 3, 2006 o 19:22 #

    Jaksta inchuinioe blek kione lopasha jasha?

  2. btd Marzec 3, 2006 o 21:35 #

    eeeeeeeeeee? :-D Costa wolaja cie ;-) Moze yakuza ;-) No chyba ze automat jakis z krainy nintendo i sake ;)

    • CoSTa Marzec 4, 2006 o 11:06 #

      wygląda na jakiś automacik :). pełna egzotyka! zostaje jak nic, nie ruszam tego i będę się chwalił spamem z japonii :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
world rally championship 4 (ps2) – przyjechało!

world rally championship 4a nie mogłem sobie odpuścić. zobaczyłem na allegro, stan idealny, trójkę przeszedłem (a właściwie przejechałem :)) no...

Zamknij