Menu serwera

pogadanki majki

od blisko trzech lat mieszkamy w dziwnym państwie, w którym niepodzielnie rządzi i króluje mała istotka… rozwija sie to stworzenie w zaskakującym nas tempie i dąży do dyktatury absolutnej. jak sugeruje szanowny papa costa, jestem pod butem od dawna – on rzekomo nie do końca. ha! najgorzej jak sie komuś coś wydaje! tak się jakoś stało, że wzięło nas to małe stworzenie i owinęło wokół palca.

poza tym od jakiegoś czasu ma obsesję na punkcie bajek z barbie w roli głównej. po jednej z nich stwierdziła, że jest "księżniczką barbie pegaza". drogą dedukcji i przy majkowej akceptacji ja jestem królową barbie pegaza a papa costa to pegaz.

odkąd zaczęła mówić, wprawia nas w zadziwienie coraz większe ale jak zaczęła nam czytać bajki, to osłupieliśmy kompletnie.

bez zbędnych dywagacji kilka małych przykładów.

majki bajki

kot w butach

maja zasiada… rozkłada książkę, wskazuje królewskim palcem miejsce gdzie mogę spocząć i zaczyna:

kot w butach – westchnięcie dla podkreślenia powagi słów
dawno dawno temu był sobie kot… – długa pauza, w której z każdej strony ogląda kartkę w książce – mamo, a gdzie on ma buty?

czerwony kapturek

– dawno dawno temu był sobie celwony kaptulek i… nie posedł do babci.

franklin chce zdobyć odznakę

dla niewtajemniczonych dodam, ze franklin to mały żółwik, mnóstwo go w mini mini i w księgarniach można znaleźć całe serie bajek z tym zielonym stworem w roli głównej…

faklin (pisownia oryginalna) był jus duzym chłopcem… i posed z psyjaciólmi bo chciał być halcezem… mieli świetna zabawę.
nie dziękuje, nie chce twojego fleta odzekł faklin … uf jak golaco zdechnął i nic więcej nie powiedział.


rozmówki rodzinne

tekściki dotatusiowe

1) dziecię siedzi w kąpieli, papa costa pilnuje małej coby w trakcie nie żarła piany, pila wody i nie robiła innych przyjemnych rzeczy… papa costa czyta sobie i przy okazji córci gazetę (a co, niech się dziecko dowie co się na świecie dzieje (tu leciutko wtrącę, że jak była bardzo malutka tatuch usypiał ją opowiadając o biurokracji w kraju naszego żywota lub o systemie podatkowym – zasypiała natychmiast :))). costa czyta i czyta… maja przelewa wodę, podtapia lalki i takie tam, w pewnym momencie znudzona wielce powiada:

wies tato, sądzę, ze to wsystko jest bez sensu…

i jak tu nie przyznać jej racji?

2) maja narozrabiała: tak długo huśtała sie na krześle mimo tatuchowych uwag, ze przewróciła stolik, krzesełko, wylała kubek z wodą, talerz z obiadem wylądował malowniczo na podłodze itp. papa costa nie zdzierżył, podniesionym głosem ustawiał córcię, po czym opuścił pomieszczenie – od sprzątania są inni, więc ja sprzątam. maja na początku lekko skruszona siedzi, po czym pociąga nosem i pokrzykuje w ślad za tatuchem:

i co nalobiłeś? naksycałeś i posedleś sobie na spacel. bezcelność!

3) na wyraźne zapotrzebowanie córci, tata przynosi dziecku wodę w kubeczku… prawdopodobnie temperatura nieodpowiednia w ocenie majka, bo pełna oburzenia powiada tak:

co to? z klanu? dzidziusiom dawać wode z butelki albo klaniku jakiegoś.. no wies tato? niesłychane!

4) papa costa jest wrogiem reklam, jedna jednak wyjątkowo mu się podoba ze względu na ładne kobiece ciałka przewijające sie w reklamie jakiejś sieci komórkowej, zdarza mu sie w związku z tym komentować na gorąco… w związku z tym za każdym razem gdy go nie ma w pokoju a leci "jego" reklama, córka gromkim głosem pokrzykuje:

tato, dobla leklama, fajne niunie som!

5) tatuś gra na konsolce, walczy ze złem świata… jest po prostu boski! wchodzę, patrzę na rzeź i grzecznie zwracam uwagę, że ta gierka to niekoniecznie dla majki, na co córcia rzecze:

nie bój sie mamo. pats, jak fajnie tato zalas spuści temu złemu kolesiowi bęcki…


teksciki domamusiowe

1) wieczorek, zmywam tapetę całodzienną z twarzy, córka asystuje, ja zmyłam makijaż, zmęczona marudzę pod nosem:

ale jestem blada…
majek, krytycznie:
fakt, mamo, kto to widział być taką "bledą"

2) makijaż – wariacje na temat. wyciągam waciki, córcia oczywiście przy mnie, przyznam, że w roztargnieniu zapomniałam, że zostałam wychowana inaczej i dziecku powinnam również odpowiedni sprzęt podać. zaczęłam zmywać a zbulwersowana córcia:

a ja! pats jak sie stlasnie rozmazalam, musę sobie tu poplawić…

3) majek ma w sobie coś z niszczyciela. jak ją najdzie wena to rzuca czym popadnie (potem twierdzi, że nie chciała), ale efekty bywają różne. jako, że krzyk nie przynosi żadnych rezultatów a przynajmniej długotrwałych, próbuję rozmowy :)

majuś, dlaczego tym rzucasz?
– … – majuś patrzy spode łba
córcia, dlaczego niszczysz te rzeczy?
nie wiem – pada odpowiedź
ale co sobie wtedy myślisz?
po chwili ciszy córka mi się wywnętrza:
cy mama kupi mi sukienke księznicki cy nie? co by tu zjeść na śniadanko… moze płatki z mlekiem?

, , , , , , , ,

7 odpowiedzi do pogadanki majki

  1. btd Luty 28, 2006 o 05:17 #

    o Doropha napisała :)

    Nie, no da majek powala. Ciekawe jakie w przyszłości moje potomstwo będzie miało teksty. Ale patrząc na wrodzoną złośliwość moją i mojej Basi to strach się bać :-D

  2. byte Luty 28, 2006 o 06:53 #

    Faklin rządzi. Patrz, moje dzieciaki akurat za tym gościem nie przepadają. Listonosz Pat górą! I Czerwony Traktorek.

  3. Biter Luty 28, 2006 o 10:20 #

    Słodycz sama w sobie, mega dobre !!! :)

  4. zielsko Luty 28, 2006 o 20:14 #

    Dobra, a kiedy córcia zacznie opisywać tatkowe wyczyny?

    Eh sam się nie mogę doczekać tych radosnych chwil jakie najdą nas za kilka miesięcy :)

    • ninja Czerwiec 28, 2006 o 12:41 #

      tak jest! lud chce głosu majki :)

  5. ninja Czerwiec 27, 2006 o 12:57 #

    hahaha, costa pegaz :)))

  6. Sledziu Luty 17, 2007 o 23:33 #

    Przeslodka jest. „niunie”, „bęcki”.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
czas kaczyńskich – czas chamstwa

jestem oburzony tym, na co pozwalają sobie przedstawiciele obecnej władzy. chamstwo i prostactwo wyłażące na każdym kroku z tych ludzi...

Zamknij