wywalili mnie z mojego dotychczasowego, boskiego pokoiku. ktoś tam policzył wreszcie, że nie ma sensu dla jednej osoby wynajmować powierzchnię kawalerki i dali prikaz wynieść się w diabły do innej salki. struchlałem. rzekłem sobie „ot costa, będziesz teraz boxed, jak większość biurowego luda”. no i co? no i nico! salkę mam chyba nawet jeszcze większą :)… jeden jest tylko minus tych przenosin: nie mam dostępu do wcześniej posiadanego balkonu, który robił mi za palarnię. niestety, teraz palenie ograniczone jest do minimum bo latać muszę gdzieś za cholerną fabrykę by w spokoju sobie faję wypalić :)
a tak prezentuje się moje nowe lokum:
- Nowe biuro – foto 1
- Nowe biuro – foto 2
- Nowe biuro – foto 3
- Nowe biuro – foto 4
- Nowe biuro – foto 5
- Nowe biuro – foto 6
wiem, wiem… syfsko jeszcze trochę ale nie miałem po prostu kiedy posprzątać i pochować wszystkiego. no, stanowisko pracy papy costy prezentuje się jak powyżej. wszystko w sumie fajnie ale tego balkonu szkoda jak cholera… teraz palenie to mus spalenia kilku ładnych kalorii a bo to się człowiek nałazi jak cholera. no ale przynajmniej jest gdzie siedzieć :)














Bardzo ładnie tam masz. :)
Tzn masz podwładnych? Pan kerownik ;-)
nie no, nie mam. ale nie ma bata. jakichś asów trzeba zatrudnić, mi pensję podwyższyć i dać spokojną synekurkę polegającą na gonieniu. bycie kierownikiem mam we krwi! :)