Yasar Akpence – Passion of Percussion Vol. 3
w tym kraju może kilka osób tę płytę wysłucha. a nawet tego nie jestem pewien. taaaak, zdecydowanie przesadziłem z tymi kilkoma osobami. a szkoda jak cholera bo oto trafił mi się materiał wręcz z pod lady. potęga netu i sieci p2p przeraża mnie powoli. o tej płycie jest tylko wzmianka na stronie wytwórni, która krążek wydała. a i to nawet nie. popracuje więc nieco za tę wytwórnię i odrobię ich pańszczyznę. przyjaźń polsko — turecka powinna kwitnąć! :)
o panu o wdzięcznym imieniu yasar akpence w życiu nie słyszałem. i pewnie nigdy bym nie usłyszał, gdyby nie przypadkowe kliknięcie w link i pobranie z netu całkiem fajowego materiału autorstwa tegoż pana. płyta zwie się passion of percussion vol 3 i jest kawałkiem solidnego bębnienia w bliskowschodnich klimatach. mister yasar pochodzi bowiem z turcji i jest tam ponoć cenionym drumerem. nie, nie ładuje w bębny w jakiejś kapeli rockowej. on ponoć robi hałas artystycznie zaangażowany i o ostrym nastawieniu folkowym. gwoli ścisłości — folkiem tę muzykę nazwiemy my ale w turcji i ogólnie w basenie morza śródziemnego jest to jak najbardziej żywa, funkcjonująca na co dzień muzyka, która ma swoich fanów a artyści sprzedają swoje płyty w nakładach, które wzbudziłyby zazdrość niejednej naszej gwiazdy.
czym jest więc ta płyta? to w całości instrumentalny materiał wprost z turcji, w ichnim wschodnim brzmieniu, z ichnim instrumentarium i stylizacją utworów, no i oczywiście z naciskiem na perkusję. materiał jest świeżutki, wydany 7 lutego tego roku i stąd może ten brak jakichś sensownych źródeł danych o samej płycie. tak czy inaczej — to kawał solidnego i dobrego grania w rytmach, które zawsze mnie ruszają i porywają do brykania. przypomnijcie sobie jakiś arabski „hicior”, wytnijcie płaczliwe beczenie wokalu (oni tam wszyscy tak śpiewają, to jakaś wschodnia szkoła wycia :)), usuńcie w wyobraźni popowe naleciałości fonografii zachodu i skręćcie jeszcze nieco w stronę folku. no i to jest właśnie to. bardzo fajny, miejscami wręcz porywający materiał, tym bardziej, że na co dzień w polsce takich numerów się po prostu nie słyszy. a więc do tego wszystkiego bardzo to dla nas egzotyczne.
płyty słucha się doskonale. jako że całość materiału została przygotowana przez i dla drumiarza — usłyszycie wszystkie możliwe rytmy, instrumenty perkusyjne i odmiany dzwonków, jakie wam tylko w pamięci po okołoarabskich brzmieniach pozostały. świetnie brzmią konstrukcje (bo to już nie kompozycje) na bębenki właśnie. tu muzyka jest tłem dla bębniarza. i to chyba stanowi o ogromnym uroku tego albumu. ciągle nam tu coś bębni, coś stuka, coś dzwoni, a zaraz obok, dopełniając całości, grają instrumenty smyczkowe, których nazw nawet nie mam zamiaru się domyślać. w dwóch słowach obcowania z tym krążkiem nie da się streścić a i nie warto. trzeba tego po prostu posłuchać. rzecz całkowicie obca nam kulturowo ale może przez to kilka osób w tym kraju może jednak tę płytę z chęcią przyjmie w swoich playerach. u mnie wylądowała i gości już od jakiegoś czasu. zaliczam właśnie trzeci odsłuch a wciąż nie mam dość. inna kultura, inne brzmienia, egzotyka…
ocena w skali 1–10: 7








Ty facet jakiś dziwny jesteś. Do Turcji Cię zawiało? Egzotykę masz w Polsce. Doda na przykład — ona dla mnie jest z innej planety, nie tylko z innego kontynentu :)
O Mandarynie nie wspominam.
byte, to już ekstremizm :)
hmm, gdzie to mozna znaleźć?
zapewne w jakimś tureckim sklepie :) albo na stronach z warezami. a jeśli masz zbyt dużo kasy to znajdzie się pewnie kilka sklepów, które wysyłkowo to sprzedają.
szukałem na stronach, ale ok, jakos dam rade. vibrasphere juz mam :), jest ok. gdzie wyszukujesz takie perełki? tak normalnie w sklepie? :) np tureckim ;)
filemp3.org — sporo dobra. strona wymaga rejestracji.
dzieki, zarejestrowałem się — kiedys było tam ciasno i nie mogłem się dostukac.
it is a very good belly dance album from turkey…