Menu serwera

blog – praca na pełen etat

wczoraj złapałem się na dosyć dziwacznym przemyśleniu: blogowanie to katorga! to orka od rana do wieczora a i na godziny nocne sporo by zostało. jest tyle rzeczy, o których chciałbym napisać, że grafik szybko pękłby mi w szwach. moje kolejne boje z suse 10 – sporo rzeczy już działa i nawet sobie popisałem nieco wczoraj ale materiału nie uzbierało się na sensowny wpis bo… w międzyczasie naszła mnie ochota na obliviona, o którym też wypadałoby wspomnieć słów kilka. a przecież w robocie zdarza mnie się usłyszeć wypasione muzyczki zassane ostatnio z netu (o tych podrzucanych przez krzycha nawet nie wspominam bo to wisienki na czubku tortu), idealne do zamieszczenia w kategorii muzyka, która ostatnio cosik przygasła ale nie z powodu braku dobrych i bardzo dobrych albumów (lub bardzo złych o których też warto wspominać :)) ale właśnie przez brak czasu.. o filmach, ciekawostkach, drobnostkach z życia codziennego już nawet nie wspominam…

mój blog mnie terroryzuje!

poczułem moc klepania bzdur i zaczynają te bzdury mną powoli władać. szlag by to, macie czasem podobne uczucie? okej, łapię się na tym, że to przecież tylko strona rodzinna i niewiele więcej ale mobilizuje mnie czytelnictwo, komentarze, czasem solidne pogadanki… coś się kręci, wy to czytacie, ja chcę dorzucać więcej i więcej. kompletnie błędne koło!

papa costa doszedł do wniosku, że taka taktyka nie ma większego sensu. albo najmie się współpracowników (taaak, już widzę moją rodzinę klepiącą cokolwiek :)), albo przyhamuje się nieco. tylko jak tu przyhamować, kiedy paluchy same rwą się do klawiatury, screeny same się ściągają/są robione, epitety pod adresem polityków same cisną się na usta…

blogowanie to cholerny nałóg!

miły, sympatyczny i w ogóle ale to jednak nałóg. okej, przynajmniej zdałem sobie z tego sprawę. a to już początek by jakoś nad tym nałogiem zapanować i od słów przejść do czynów. może na ten przykład tak: chyba czas na przeinstalowanie silniczka bo bardzo dużo unowocześnień się ostatnio pokazało a updaty serendipity nie dają pełnego spodziewanego efektu. proces przeinstalowania warto by opisać bo może jakiemuś asowi się to kiedyś przyda… itd.

pieprzony nałóg :)

,

9 odpowiedzi do blog – praca na pełen etat

  1. byte Marzec 29, 2006 o 07:37 #

    Coś w tym jest. Czasami jak mnie przyciśnie, to nie ma zmiłuj. Dzieci płaczą z głodu, żona woła z sypialni a jak siedzę i klepię :)

  2. krzychu Marzec 29, 2006 o 08:09 #

    U mnie jest jeszcze morze muzyki dla ciebie :)

    A co do reszty: ja sobie dałem ostatnio luz. Właśnie dlatego. Bo tak. Jest rodzina, jest praca, jest coś tam, czego trza się nauczyć etc. Więc doszedłem do wniosku, iż pisać należy dla *własnej* przyjmności – czyli tylko wtedy, gdy jest [i]fun[/i], a nigdy [i]bo wypada[/i]. :)

  3. Riddle Marzec 29, 2006 o 09:39 #

    A często też jest tak że po 3 dniach przerwy z powodu pracy / innych ciężkich zajęć trudno wrócić i napisać coś przystępnego… trzeba spędzić parę godzin w sieci i się „przestawić”. Ja przynajmniej tak mam – dlatego często jak już po 2, 3 dniach coś piszę to dwa trzy wpisy na raz. :>

  4. dominik Marzec 29, 2006 o 09:58 #

    może spróbuj tak jak Jason :) http://www.kottke.org/ Nie wiem czy wszyscy wiedzą ale on utrzymuje się ze swojego bloga.

  5. dely Marzec 29, 2006 o 12:14 #

    Wciąga jak bagno ;)

  6. ish Marzec 29, 2006 o 18:06 #

    utrzymywanie sie z bloga? Chyba utrzymywanie nadwagi z powodu bloga ;P przez ten czas co klepie w klawiature, moglbym sobie pobiegac (wiosna jest juz!), ale zrobic cokolwiek innego…a nie znowu znajdowac sobie powod zeby siedziec przed kompem, bo „obiecalem napisac o…”, albo „to tak niesamowite, ze musze Wam pokazac…”

  7. madman Marzec 29, 2006 o 20:51 #

    Mam wrazenie ze kryzys Twojej zony dopadl teraz i Ciebie ;) Ale to przeminie… to chyba normalka na wiosne

    • CoSTa Marzec 29, 2006 o 21:14 #

      jaki tam kryzys :). właśnie zlądowało kolejne kilka kilobajtów do ewentualnego czytania jeśli to kogoś w ogóle zainteresuje. problem w tym, że czasu na naklepanie więcej nie ma :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
doropha i kryzys wiosenny

moja córka nie może sama spać a moja żona ma typowe objawy lekkiej depresyjki wiosennej. kto ma żonę, która ma...

Zamknij