Menu serwera

demontaż prawa? – polemika z wiktorem osiatyńskim

przy niedzieli człowieka nachodzą różne dziwne zachcianki. ot wykąpać się (można o dziwo raz na jakiś czas :)) a w tejże kąpieli poczytać nieco gazetkę. jako że dzień wolny, z da majkiem nigdzie się wyjść nie da bo przecież permanentnie ten stwór jest chory – poczytałem nieco gazety świątecznej i kilku drukowanych tam tekstów. wśród nich trafiłem na tekst profesora wiktora osiatyńskiego zatytułowany demontaż prawa przeżyje PiS. bezczelnym będąc pozwolę sobie na lekką tylko polemikę z profesorskimi wywodami. bo pan profesor napisał tekst gładki i przyjemny dla oka, a profesorem będąc nie dał czytającemu pełnej satysfakcji ujrzenia pewnych spraw nazwanych po imieniu. panie profesorze, pan nie może ale ja i owszem więc nieco poobrabiam pański tekst a w kilku punktach wdam się w dyskusję. w życiu pan tego na oczy nie zobaczy więc co mi tam, nieco mniej cenzuralnych słów niż pańskie użyję. jestem pewien, że też się panu one na usta cisną ale wierszówki za stek bluzgów raczej by nie wypłacili więc… ;). mnie nie płacą, więc pozwolę sobie swój głos dać.

osiatyński zabrał się za ostatnie działania PiSu w kontekście porządku prawnego ze szczególnym uwzględnieniem konstytucji, wszak konstytucjonalistą będąc ma o tym pojęcie chyba najlepsze z możliwych. od razu mówię: tekst nie jest dla każdego. połowa go czytających odpadnie na wysokości drugiej szpalty – jedni z nudów, inni z obowiązku zapoznania się z oczywistościami. niezbyt krótki wykład osiatyńskiego o porządku konstytucyjnym państwa tzw. praworządnego i miejscu konstytucji w tymże porządku jest bowiem zupełnie zbędny. nie to, żebym chciał uczyć pana profesora jak się artykuły do prasy pisze ale pisząc także trzeba zwracać uwagę na target :). wyborczą, a już szczególnie świąteczną, czytają ludzie raczej w takich sprawach jak porządek prawny w państwie nieco oblatani. przydługi więc wstęp jest raczej zbędny. ale dalej już pan osiatyński prezentuje całkiem sensowne podejście do tematu.

co się wyłania z lektury tekstu pana profesora? ano wyłania się obrazek, który obserwujemy na żywo a w niektórych stacjach telewizyjnych czy radiowych także w stereo: obrazek całkiem otwartego i nieubieranego w piękne słowa przejmowania pełni władzy przez PiS. o ile jednak sam termin "przejęcie władzy" jest raczej popularny, o tyle już metody przejęcia władzy są jakby nieco pomijane. osiatyński skupia się na kwestiach związanych z nomen omen prawem i sprawiedliwością. oczywiście nijak nie wyczerpuje to fenomenu kaczyńskich rozpychających się łokciami już w każdej prawie dziedzinie życia ale jest to bardzo istotny element układanki. osiatyński pisze wpierw o moralności władzy i przez kilkanaście długich zdań funduje nam wniosek oczywisty: moralność władzy to pojęcie utopijne i istotne jeno dla filozofów czy publicystów. i na tym poprzestaje niestety.

panie profesorze, niechaj ma pan odwagę nazywać rzeczy po imieniu! NIE MA we współczesnej polskiej polityce czegoś takiego jak "moralność władzy". ma pan całkowitą rację co do rządów mazowieckiego – były absolutnie unikalne i to nie tylko w skali polski czy też europy. rzekłbym, że wręcz w skali światowej mazowiecki wraz z ówczesną swoją ekipą osiągnęli coś nieprawdopodobnego: pogodzenie twardego, politycznego stąpania po ziemi ze zmianą właśnie moralności władzy, tejże władzy wizerunku i społecznego (nie politycznego!) zaangażowania w życie kraju. koniec rządów mazowieckiego oznaczał już powrót do utartych schematów i politykę w wydaniu "normalnym" czyli niezbyt związaną ze społecznym posłannictwem czy jak tam chcą to nazywać filozofowie czy teoretycy władzy. innymi słowy: skończyła się idylla, nastał czas rzeczywistości.

a ta skrzeczy nie tylko pod rządami PiSu. wie to pan, wiemy to my, podskórnie wiedzą to obywatele tego kraju, którzy zapewne w znakomitej swej większości i tak mają to głęboko gdzieś. polityka jest jak sport – tu liczą się głównie wyniki. więc każda możliwa formacja polityczna i ekipa rządząca walczyła, walczy i będzie o te wyniki walczyć. w sposób mniej lub bardziej zgodny z naszym rozumieniem praworządności i zwykłej przyzwoitości. i tu, panie profesorze, zabrakło panu pazura. zamiast skupiać się li tylko na legalistycznym wręcz podejściu odnośnie przestrzegania konstytucji, powinien pan jako konstytucyjny autorytet powiedzieć kilka zdań o zwykłej, przaśnej ale jakże ważnej przyzwoitości. owszem, konstytucji należy przestrzegać ale ten akt prawny należy też rozumieć i postępować zgodnie z jego duchem. cały problem z PiSem sprowadza się nie tylko do zakusów tej partii wprowadzenia zmian w konstytucyjnych organach (lub powołaniu nowych wręcz gwałcących konstytucyjne postanowienia) ale także do kompletnego lekceważenia ducha konstytucji i konstytucji jako najwyższego aktu normatywnego w tym kraju. to lekceważenie jest szeroko później rozpowszechniane przez media i z czasem staje się w zbiorowej świadomości po prostu prawdą obowiązującą.

Zgodnie z zasadą konstytucjonalizmu żaden organ władzy nie może robić wszystkiego, na co ma ochotę, lecz musi działać w granicach wyznaczonych przez konstytucję. O ile obywatelom przysługują prawa i wolności, to organy władzy mają jedynie ograniczone kompetencje dokładnie określone w konstytucji, poza które nie mogą wykraczać. Żaden organ władzy nie powinien naruszać konstytucji, nawet gdyby robił to w celu realizacji ważnego interesu publicznego.

tak, to brzmi bardzo ładnie ale proszę rozejrzeć się dokoła, proszę zastanowić się jak bardzo w świadomości społeczeństwa zacytowane pańskie słowa znaczą niewiele. prawdą ponadkonstytucyjną stało się istnienie UKŁADU, nieokreślonego wroga, dla walki z którym konstytucja staje się aktem wręcz szkodliwym. wiem, że w tej materii się zgadzamy, tyle że pan nie może napisać tego wprost. zaczyna się bowiem retoryka już doskonale w tym kraju znana ale jakimś dziwnym trafem zapomniana, szczególnie przez ludzi starszych, którzy powinni przecież pamiętać toczka w toczkę wręcz podobną propagandę. panie profesorze, nic nie wyniknie z pańskiego roztrząsania problemów PiSu ze stosowaniem konstytucyjnych zasad o ile w społeczeństwie nie będzie świadomości istnienia takiego problemu.

smutna prawda jest bowiem taka, że znakomita większość moich rodaków to niedouczeni prostaczkowie, którym myśl o jakichś prawach czy innych konstytucjach nie zmąci nawet i tak już niezbyt pozwijanej kory mózgowej. panie profesorze, proszę przyjąć za pewnik, że ludzie w znakomitej swej większości NIE czytają gazet. ba! w ogóle prawie niczego nie czytają! mają głęboko gdzieś pańskie rozważania i wywody dopóki z telewizora sączy się obrazek ludzi walących w trybuny sejmowe podczas pełnych jadu przemówień sejmowych – to daje im poczucie bezpieczeństwa i złudną świadomość bycia w centrum uwagi polityków. ja, pan, ludzie czytający tego bloga czy gazetę wyborczą – w znakomitej większości wiemy, że jest to prosta manipulacja służąca tylko przejmowaniu coraz to kolejnych obszarów władzy. ale ludzie tzw. "prości" nie zaprzątają sobie tym głowy. mają to gdzieś. słyszą słowa o wzięciu UKŁADU (ani przez moment nie zastanawiając się o jaki znów układ chodzi) za mordę co automatycznie sprowadzi na nich lata życia w szczęściu i dostatku. od razu i bez przerw na reklamy.

panie profesorze! czas by konstytucjonaliści przestali pisać dwie szpalty pięknych formułek i jasno dali do zrozumienia, że konstytucja nie jest po to, by sobie nią mordę wycierać ale by kaczyński wraz z pomagierami nie rzucali na lewo i prawo oskarżeń o przynależność do jakiegoś układu, bo z czasem przynależność do układu rozszerzy się na wszystkich ludzi nie myślących podobnie jak kaczyńscy. czas ludziom powiedzieć głośno i prosto w twarz, że są idiotami myśląc, że potrząsanie szabelką i piąstkami da coś więcej niż prostą drogę do dzisiejszej białorusi. demokracja w tym kraju stacza się, dyskurs społeczny stacza się, natężenie zaś podejrzeń, oskarżeń i insynuacji wzrasta zaś w tempie zastraszającym. to wszystko prowadzi do znanego nam przecież scenariusza, którego "prości" jakoś nie chcą pamiętać. historia lubi się powtarzać? nie, to tylko ludzie są zbyt głupi by pamiętać. dlaczego środowisko naukowe tego głośno nie mówi? że co, że ludzie za to naukowców nie pokochają? już was nie kochają. pisząc te słowa stał się pan dla ponad 30% tego kraju przedstawicielem UKŁADU. tak samo jak ja pisząc te słowa. można nad tym przejść do porządku dziennego ale jeśli nie chcemy pewnego dnia obudzić się w kraju, w którym te ponad 30% i ich przedstawiciele będą nam dysktowali co mamy robić, myśleć, czytać i jaki UKŁAD obalać – coś trzeba z tym zrobić. jedyny sposób poza wybiciem tych ponad 30% (to już też przecież było, chociażby w stalinowskiej rosji) to edukacja. tego jeszcze nie było i może czas najwyższy spróbować.

odnosi się pan także do zapowiadanych przez kaczyńskich zmian w obsadzie trybunału konstytucyjnego:

Dlatego ogromnym zagrożeniem dla samych podstaw konstytucyjnego państwa prawa jest oczekująca nas jesienią wymiana sześciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Przewagę zdobędą wówczas superkonserwatyści. Jarosław Kaczyński już zapowiada, że dopiero po tej zmianie PiS będzie mogło realizować swój program bez żadnego skrępowania. Sędziowie Trybunału są wybierani przez Sejm. Jeżeli Jarosławowi Kaczyńskiemu uda się przeforsować wybór posłusznych mu członków Trybunału, wówczas plan rozmontowania zasady podziału i równowagi władz uzyska konstytucyjną legitymizację.

wie pan, co mnie najbardziej w tym wszystkim przeraża? że kaczyńscy mówią całkiem otwarcie to, co zamierzają zrobić. ci kolesie czują się na tyle pewnie, że mają głęboko gdzieś głosy takich jak pan autorytetów. pańskie słowa przestały się liczyć, nie znaczą nic, to tylko pogadanka kogoś należącego do UKŁADU, która ukazała się w niepolskiej gazecie, która też należy do UKŁADU a czytają i komentują to ludzie, których można posądzić o przynależność do UKŁADU i którymi niebawem zajmą się odpowiednie komisje. pan to przecież wie a jedyne, na co do tej pory zdobyły się środowiska prawnicze i naukowe to wyrażanie oburzenia czy też podobne do pańskiego teksty, których i tak pewnie niewielu czyta bo skażone są akademickością.

czas na pańską konkluzję:

Konkluzja tych rozważań jest radykalna. Otóż poczucie odpowiedzialności za przyszłość kraju może podpowiadać potrzebę zbudowania zupełnie egzotycznej koalicji Samoobrony, PSL, PO i SLD tylko po to, by nie dopuścić do zmarginalizowania przez braci Kaczyńskich Trybunału Konstytucyjnego oraz zniszczenia przez nich zasady równowagi władz.

i co? to cała konkluzja? że przeciw PiS należy zjednoczyć się? to ma być rozwiązanie problemu paranoicznego sposobu widzenia świata, który wykorzystuje i zaszczepia na każdym kroku PiS? zaczynamy dziś przezywać solidny kryzys demokracji (nie wątpię, że kaczyńscy dopiero zaczynają swoją zabawę we władzę) a rozwiązanie problemów zostaje zwalone na barki polityków? i to tych polityków, o których wcześniej pisał pan, że zrobią wszystko dla władzy? którym, jak sam pan napisał, taka zmiana i de facto demontaż konstytucyjnego "zaworu bezpieczeństwa" są jak najbardziej na rękę, bo przecież niewykluczone, że po następnych wyborach to właśnie dzisiejsza opozycja będzie sprawować władzę a dyspozycyjny trybunał będzie wspaniałym prezentem? spodziewałem się czegoś więcej. czegoś znacznie, znacznie więcej.

otóż, drogi panie profesorze, na życie polityczne kraju składają się nie tylko sami politycy, dziennikarze, sędziowie czy kogo tam jeszcze wepchniemy do worka "czterech równoważących się władz". o politycznym kształcie kraju decydują ludzie, którzy wybierają (lub nie) polityków, finansują gazety przez ich kupno (lub nie), respektują (lub nie) orzeczenia sądów itd. to demokracja w podstawowej jej formie, z której niewielu przecież zdaje sobie sprawę. panie profesorze, tu potrzebna jest bardzo ale to bardzo poważna praca nad edukacją społeczeństwa, którego ponad 30% święcie wierzy, że metody proponowane przez PiS są jedyną sensowną alternatywą dla tego kraju. gdy się nad tym głębiej zastanowić to wręcz poraża – ponad 30% tego kraju (a zapewne o wiele, wiele więcej) ma głęboko gdzieś w jakim kraju żyje, dopóki jest ktoś, kto wali pięścią w stół i macha szabelką oraz piąsteczką. TO powinno być głównym zmartwieniem kręgów akademickich w tym kraju: jeśli ludzie wybierają taki a nie inny wariant rządów, niechaj robią to świadomie. bez odpowiedniej edukacji, od najmłodszych wręcz lat, to się nie powiedzie.

, , , , , ,

5 odpowiedzi do demontaż prawa? – polemika z wiktorem osiatyńskim

  1. byte Marzec 5, 2006 o 16:50 #

    Kaczyńscy tak walczą z UKŁADEM, jak Bush z terroryzmem. Wszak nie chodzi o to, by króliczka złapać, lecz by gonić go.

    A palce Cię nie bolą od klepania? :)

  2. btd Marzec 5, 2006 o 16:52 #

    Nudzilo ci sie chyba :D

    Da Majek, pogrzeb tatusiowi w kabelkach :-)

  3. Biter Marzec 5, 2006 o 17:10 #

    Heh, zgadzam sie w pełni i owszem, ale to już wszystko wiemy. Jednej, najważniejszej rzeczy tu nie widze – gdzie tu doraźne rozwiazanie problemu? Pomijam strzelca wyborowego bo to jakby niemoralne mimo wszystko, a praca u podstaw konieczna ale niedosyć ze trudno osiagalna obecnie to potra jeszcze długo. Czyżby znowu trzeba wyjśc na ulice jak to nasi ojcowie niegdyś zrobili? Ciekawym bardzo co nam najbliższe lata przyniosą :)

  4. btd Marzec 5, 2006 o 17:53 #

    Co by nie przyniosly to tak wydaje mi sie ze albo spotkamy sie gdzies na ulicach idac na torun (bo przeciez tam przeniosa sejm) albo trzeba bedzie skostruowac madmaxowego potwora i wpakowac się w bmw z kaczkami. Ewentualnie pamiętacie początek ‚gorączki’ z napadem na furgonetkę? :-D dokładnie cos takiego mi się marzy.

  5. Brzoza Marzec 5, 2006 o 18:47 #

    A ja uważam, że takie pojęcie jak moralność władzy jednak istnieje. Bo bez tego pojęcia, to nie ma możliwości kontroli władzy. Żaden przepis, ani obyczaj nie ostanie się jeśli ktoś chce go złamać. Vide przykład Warszawy – ustawa o wyborach samorządowych mówiła co należy robić – nie pasowało to PiSiorkom i co? Zmieniają ustawę. Nie bracki. Moralność władzy musi istnieć dla jej, a przede wszystkim naszego dobra. A tych cyników i sprzedawczyków idei za ochłapy władzy z PiS należy wyleczyć z chorych ambicji. Dla postronnych – powyższy tekst jasno wskazuje, że jestem z układu – zgodnie z lenionowską maksymą Kaczyńskiego, kto nie z nami ten przeciwko nam.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
serendipity – nowy i ładny schemat dostępny

andreas08 w działaniumała fabryka schematów, którą jest nieoceniony carl galloway, właśnie wyprodukowała kolejny. obok screenik prezentujący jak moja stronka wyglądałaby...

Zamknij