Menu serwera

fedora core 5 – gdzie moje multimedia!

fedora core 5
ładna, przyjemna, szybka

powiedziałem dziś suse basta. miała być część druga opisu moich bojów z suse ale mi się odechciało już z tą dystrybucją walczyć. siedziałem wczoraj pół wieczora żeby coś z tym systemem zrobić i nawet początkowo odnosiłem sukcesy. znalazłem gdzieś w sieci odpowiednie wpisy do xorga i mogłem już coś zdziałać z wypłukującym oczy odświeżaniem. ba! zainstalowałem sobie nawet stery ati ale już opengl za diabła ruszyć nie chciał, cięgiem mesa i mesa… przeżyłbym i to bo w sumie po diabła mi to całe 3D (choć miałem wielką chętkę na xgl-a ale widząc jak się sprawy w suse mają wątpię, bym był w stanie to uruchomić). jednego jednak nie dało rady zwalczyć – przedziwnego zachowania dźwięku. co bym nie kombinował, czego bym nie ustawił, jakim programem bym nie odtwarzał – uparcie odtwarzanie nowego kawałka powodowało ściszenie kompletne wszystkiego. no sorry, nie będę co pięć minut klikał na kmixie by ustawić głośność odpowiednią. a więc, bez zbędnych ceregieli, partycja z suse została zaorana. miało być łatwo, miło i przyjemnie. nie było. jako leniwy zwykły user powiedziałem dość.

nie żałuję, bo dziś padło na fedorę. fedora core 5 została zainstalowana! (screen w pełnej okazałości)

yum i upgrade systemu

o ile z instalacją fedory 4 miałem nieprawdopodobne problemy, o tyle fedora 5 pooooszła niczym przeciąg. tak całkiem po prostu, miło i przyjemnie wzięła i się zainstalowała. jedno mnie tylko zdziwiło: wiem, że fedora wspiera system reiserfs. na próżno jednak podczas standardowej instalacji szukać go przy formatowaniu partycji. nie ma. można zainstalować na reiserfs podając jakieś parametry przy starcie instalatora ale nie jest dostępny jako opcja przy standardowej instalacji. dziwne, co to komu szkodzi? anyway, instalacja poszła jak po maśle, bez problemów, bez kombinowania zwykłego – ot po prostu podręcznikowy przykład jak instalatory dla zwykłych userów powinny wyglądać. anaconda ma jednak moc i przede wszystkim jedną ważną cechę: jest doskonale przemyślana. rozpoznanie sprzętu w normie – wszystko rozpoznane jak należy.

add/remove programs
proste ale przyjemne narzędzie

co się rzuca w oczy przy porównaniu najnowszego suse i fedory? wersje pakietów. fedorka oferuje świeżynki jeśli nie najnajnajnowsze to na pewno najnowsze, jakie były możliwe i stabilne w momencie wydawania dystrybucji. na dzieńdobry wita nas gnome w wersji 2.14, bardzo ładnie i estetycznie skomponowane środowisko pracy, zestaw podstawowych narzędzi i system praktycznie gotowy do natychmiastowego używania. o taaaak, to lubię! autentycznie potrzeba konfiguracji ogranicza się do wyboru pożądanej rozdziałki i odświeżania i już można sobie biegać po necie, pisać elaboraty w openoffice i co tam jeszcze innego zwykło się robić. jako że instalowałem dystrybucję rozprowadzaną na dvd, nieco zdziwiła mnie mała ilość instalowanych standardowo pakietów. na twardym dysku ląduje autentycznie niezbędne minimum dla w miarę wygodnego rozpoczęcia pracy. resztę można sobie spokojnie doinstalować narzędziem podobnym do tego znanego z ubuntu. w menu mamy bowiem wygony aplecik "add/remove software", którego odpalenie daje nam dostęp do pakietów z krążka a po uaktualnieniu bazy yuma, także do softu leżącego na serwerach. co więcej, ten graficzny instalator zrobiony jest dobrze. prosty, przejrzysty, oferujący nie za wiele ale zupełnie wystarczających do szczęścia opcji. daleko mu do synaptica ale funkcjonalność dla zwykłego usera oferuje zupełnie wystarczającą. i dobrze! niczego więcej nie chcę.

po wstępnych achach i ochach jak toto szybko i sprawnie działa (bo działa sprawnie i szybko jak diabli), przyszła pora na coraz bardziej wydłużającą się minę. dlaczego? ta strona wszystko od razu wytłumaczy: forbidden items… zaczęło się standardowo – zachciało mnie się jakiś podkład muzyczny puścić, coby nie siedzieć po cichu przy komputerze. pierwszy problem: nie rozpoznało i nie dopisało żadnych partycji windowsowych do fstaba. oj, niedobrze, znów ręczna edycja, zakładanie odpowiednich katalogów… powinni to w każdej dystrybucji na dzieńdobry wyświetlać jak widzę :/. chciałem się po prostu dostać do mojego zbioru mp3, ktren leży sobie na partycji ntfs. i tu wyszedł drugi problem: fedora nie obsługuje partycji ntfs. kropka. zupełnie zaś rozbiła mnie sugestia twórców fedory:

Fedora Suggests: Using a file system natively supported by Linux, such as ext3, is a better option. If you must share files between Windows and Linux on a single system, format the shared partitions with FAT/FAT32 (vfat) instead. The Samba software included with Fedora enables your system to access file shares on networked Windows systems, and to act as a server for Windows systems.

kochani twórcy dystrybucji zwanej fedora core, oto moje zdanie w tym temacie: mam dokładnie gdzieś waszą jakże celną sugestię. mam 100 gigabajtów danych na partycji, do której chciałbym mieć dostęp z dystrybucji, którą właśnie zainstalowałem. nie mam najmniejszego zamiaru zaorać swoich danych i przerobić partycję na fat32 li tylko dlatego, że patenty chronią ntfs. innym dystrybucjom jakoś to nie przeszkadza i mogę swobodnie swoje partycje montować i czytać z nich dane. i gdzieś mam patentowe problemy amerykanów czy innych porąbanych nacji, którym chce się w patentowanie wszystkiego jak leci bawić. niechaj korzystają sobie z rżniętych pod ich wymagania dystrybucji. brak odpowiedniego pakietu jako opcje do doinstalowania uważam za cholerną kpinę. i nie tyczy się to tylko ntfs jak się za chwilę okaże.

bo problem dotyczy wszystkich wymienionych na cytowanej stronie zagadnień. mp3? zapomnij! filmy? zapomnij! dvd? zapomnij! owszem, to wszystko jest dostępne po dorzuceniu odpowiednich źródeł ale problem polega na czymś innym: na podejściu do użytkownika. wiecie dlaczego ubuntu staje się takie popularne? bo mimo iż także nie oferuje wspomnianej funkcjonalności na starcie (prócz ntfs oczywiście :)), na stronie informującej o tym jest link do odpowiedniej podstrony, która krok po kroku prowadzi za rękę i wyraźnie pisze co trzeba zrobić, by te wszystkie empetrójki, filmy i dividiki jednak móc odtworzyć. tutaj nie ma o tym słowa. po przebiciu się przez ileśtam podstron w końcu trafiłem na odpowiednią stronkę prowadzącą tak właśnie za rękę. wielka szkoda, że niestety ale nie supportuje ona póki co fedory 5. strona nazywa się oficjalny fedora.pl faq i wszystko jest ok poza jednym drobnym szczegółem – czary konfiguracyjne dla yuma po prostu nie działają. i w ten sposób nie zayumam sobie w sposób łatwy, prosty i przyjemny wsparcie dla moich multimediów. szlag! a tak było pięknie…

zakładam, że to tylko kwestia dalszego szukania w necie i na pewno na coś bym trafił. nie mam jednak na to ani chęci, ani czasu. po prostu. wsparcie na pewno jest cudowne i w ogóle ale mnie nie interesują rozwiązania serwerowe czy insze biznesy. ja chcę posłuchać muzyki i pooglądać jakiś film. bez zbędnego bólu szperania i kombinowania. po prostu wydając kilka poleceń (tak jak jest to opisane w ubuntu) chcę mieć to wszystko od ręki i zaraz. forget it. dobrze, że odgrywanie cd jeszcze działa :)

ale prócz tych nieszczęsnych multimediów dystrybucja oferuje to, co lubię: ładnie wygląda, zapieprza aż miło patrzeć, wybór oprogramowania całkiem sensowny i niemało tego… zaprawdę, jeśli kiedyś sprzykrzy mi się ubuntu moim wyborem będzie fedora. tyle że wpierw zgromadzę stertę adresów stron, na których będzie opisane co i jak mam zrobić, by odblokować sobie dostęp do 3/4 powierzchni mojego twardziela zajętej teraz przez ntfs, na której leżą rzeczy przydatne i mnie potrzebne do miłego obcowania z komputerem i systemem. może jednak jeszcze nie dziś.

strona dystrybucji fedora core 5

,

13 odpowiedzi do fedora core 5 – gdzie moje multimedia!

  1. Azrael Nightwalker Marzec 29, 2006 o 21:25 #

    „Staszek szybki jest!”

    Ja jeszcze swojej Fedory nie instalowałem bo przy kombinowaniu z partycjami Windows zdąrzył mi się zchrzanić więć to jego będę musiał najpierw naprawić :/

    PS: Te twoje Captche ledwo da się odszyfrować – nie wiem czy to „4” czy „h” do góry nogami, albo „X” wygląda prawie tak samo jak „K” i „H”…

    • byte Marzec 29, 2006 o 21:44 #

      Fakt, captche są fatalne, ale był jakiś problem z pluginem antyspamowym a bez tego ani rusz.

      • CoSTa Marzec 29, 2006 o 22:09 #

        oki, dzięki za uwagi – jakoś jutro zgłoszę problem developerkom. mam nadzieję, że szybko się z tym uwiną. póki co w takim razie wyłączam captcha i włączam moderowanie podejrzanych (znów byte i btd? :)) komentarzy. więc proszę się nie wkurzac jeśli od razu jakiś komentarz się nie pojawi tylko poinformować. postaram się jakoś solidnie naciskać na garvina i społkę by cosik z tym zrobili.

  2. fradiavolo Marzec 29, 2006 o 23:36 #

    polecam stronę http://www.fedora.pl

    na pewno znajdziesz tam sposób na wszystko, łącznie z mp3 i ntfs

    dużo ludzi na forum, wiele osób kompetentnych i zwykle życzliwych

    przekonałem się o tym, używając FC2 i FC3

    a pierwsze co musi zrobić użytownik fedory to wyłączyć sporo niepotrzebnych demonów i dobrać się do zasobniejszych repozytoriów, takich jak choćby rpm.livna.org

  3. KonMan Marzec 29, 2006 o 23:57 #

    Nie działa NTFS? Jajko przekompiluj. :P

    P.S. Widzisz, miałem rację z tyn captcha. :)

  4. Rafał Marzec 30, 2006 o 09:17 #

    Miło, że dodałeś kilka screenshot-ów. Od razu lepiej się to wszystko czyta.

  5. Yarpen_Abbil Marzec 30, 2006 o 11:48 #

    http://livna.org – czyli to co fedorowe tygryski lubią najbardziej… Repo do yuma dodaje się odpalając pakiet RPM, jest oficjalne osobbne repo dla FC5, a więc miodzio. Potem tylko „yum install xmms xmms-mp3 mplayer mplayer-gui mplayer-fonts mplayer-skins w32codec” i mamy wszystko o co prosisz… ;)

    Partycję NTFS również odczytywałem, ale pod FC4 – porady z faq.fedora.pl nie działają, bo repozytoria oprogramowania są podane dla FC4, razem z wyjściem FedoraFAQ5 będziesz miał wszystko opisane kroczek po kroczku… ;)

  6. mazdac Marzec 30, 2006 o 14:04 #

    ładna tapetka :D

  7. Paool Kwiecień 1, 2006 o 10:01 #

    oo, logo zmienili? nie ma już kapelusza?

    • CoSTa Kwiecień 1, 2006 o 10:26 #

      kapelusz zdaje się należy teraz li tylko do redhata. nie powiem, ładne to logo fedory… ogólnie dystrybucja jest bardzo fajna i ogromnie mnie się spodobała. gdyby nie ta potrzeba biegania od strony do strony za byle pierdołą…

  8. Ivellios Kwiecień 14, 2006 o 16:14 #

    Bieganie jest za pierwszym razem, potem się już wie co i jak ;)…. numer z MP3 działa faktycznie… dzięki temu komentowi sobie poradziłem… dzięki :)

  9. Piotrek Kwiecień 15, 2006 o 07:49 #

    odczytanie ntfsów w fedorze5? zaden problem

    http://linux-ntfs.sourceforge.net/

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
blog – praca na pełen etat

wczoraj złapałem się na dosyć dziwacznym przemyśleniu: blogowanie to katorga! to orka od rana do wieczora a i na godziny...

Zamknij