Menu serwera

jestem człowiekiem korporacji!

jestem homo corporatio już pełną gębą. ze wszystkimi prawie przyległościami. stałem się oto wbitym w system kolesiem, trybikiem w wielkiej maszynie…

o co chodzi? a nic, dostałem dziś swoją pierwszą w życiu kartę magnetyczną otwierającą tajemne-drzwi-i-przejścia :)))… yeah! prawie cały biurowiec jest już dla mnie dostępny. mogę sobie włazić tu i tam i nikogo nie muszę prosić o otwarcie mi drzwi. system ponoć skrzętnie rejestruje moje przełażenie przez każdą bramkę więc wyłażąc na fajkę dałem mu trochę danych do analizy: a przez 10 minut śmiagałem kartą obok czytnika zaszytego w drzwiach. fajowo piszczał :)

ogólnie zabawa przednia – teraz tylko muszę wymyśleć gdzie toto trzymać. no nie ma bata, muszę sobie wyrobić jakiś identyfikator! wtedy będę homo corporatio erectus :). na awans społeczny na homo corporatio superiori przyjdzie mi jeszcze nieco poczekać. musiałbym mieć kartę koloru czerwonego bodajże a takie nie wydają byle detepowcowi. jeszcze nie…

nie no, zlew kompletny :)))

12 odpowiedzi do jestem człowiekiem korporacji!

  1. byte Marzec 9, 2006 o 12:37 #

    No to mamy podobnie. Nie mam wprawdzie karty do drzwi, ale mam za to kluczyk USB, na którym to kluczyku jest z kolei cyfrowy certyfikat. Wszyscy administratorzy muszą logować się w ten sposób, żadnego tam wklepywania loginu i hasła.

    Normalnie Matrix i paranoja :)

  2. krzychu Marzec 9, 2006 o 12:46 #

    :)

    CoSta – wierz mi: nie chcesz zostać człowiekiem korporacji.

    • CoSTa Marzec 9, 2006 o 13:11 #

      eee tam krzychu, pewnie że chcę! a najbardziej marzą mi się wojenki podjazdowe, kopanie dołków i intrygowanie. wprowadzę bowiem wtedy nowy zwyczaj w stosunkach korporacyjnych: „prosto z mostu” objawiający się dawaniem po ryju w przypadku stwierdzenia jakiejś intrygi :). no ale najpierw trza awansować bo nikt nie będzie dołków kopał pod kolesiem, poniżej którego już nic nie ma. jakby tu szybko awansować… ha! już wiem! trzeba pointrygować i doporwadzić do wywalenia kogoś! :)

      looool, gdzie ja pracuję :)))

      • opi Marzec 9, 2006 o 15:41 #

        A jak zgubisz?

        • Brzoza Marzec 9, 2006 o 17:09 #

          Oj bracki – ja się wywodzę z korporacji pełną gębą. Intrygi, knucie etc. to u nas rzecz na porządku dziennym. A najlepsze jest to, że podczas bezpośrednich spotkań to wszyscy są tacy mili dla siebie i tak się do siebie grzecznie zwracają…. Tja – Twój sposób zniszczył by szansę na karierę dla wielu osób – w tym np. dla mojej obecnej szefowej. To głupie dziewcze doprowadziło tę technikę do perfekcji, niestety zapominając, że poza tym warto jeszcze coś wiedzieć. Ale co tam.

        • krzychu Marzec 10, 2006 o 10:14 #

          Hmm… ‚mili dla siebie’ … w korporacji … hmm… owszem: to też jest na porządku dziennym, ale miłe naparzanko jest stylowe i dobrze robi na podkładzie z kofeiny. I można pokrzyczeć. Albo jakimś krasomóstwem błysnąć …

        • CoSTa Marzec 10, 2006 o 10:20 #

          yeah, albo ze łba dać, z łokcia poprawić, kolanem nieco przy twarzy popracować…

          fuck, coś mi się ta cała korporacja z dyskoteką miesza :)

        • Brzoza Marzec 10, 2006 o 12:26 #

          Łe bracki – a kojarzysz takiego typa, co się nazywa Fred? On chyba z Tobą pracował w tej wytwórni opakowań kartonowych. Jego drugim zajęciem było stanie na bramce w dyskotece w Komarnie, czy inszym zadupiu. Face miał wówczas łapy jak bochny i w ogóle był napakowny. Ten to by dopiero sobie poradził z tymi intrygami :)

  3. Golem_XIV Marzec 9, 2006 o 15:58 #

    Ciesz się, żę Ci tego nie wszczepili pod skórę.

  4. Hadret Marzec 9, 2006 o 20:06 #

    Łoł, niezły hardkor. Ja jestem tylko ciekaw kiedy zaczniesz stawiać sobie pytanie, czy to, co robisz w ciągu dnia, wychodzi na pewno dla dobra firmy i co mógłbyś jeszcze poprawić (:

  5. Brzoza Marzec 9, 2006 o 23:28 #

    Przypomniało mi się, jak pracowałem jako zewnętrzny ekspert dla TePsy. Dla niewtajemniczonych wyjaśniam, że zewnętrzny ekspert robi praktycznie to samo co normalny pracownik, tylko za trzy razy większą kasę. To kwintesencja oszczędzania w TePsie. Anyway – w ich budynku w którym pracowałem, strasznie tajnym i ważnym, wszystkie drzwi były w takie czytniki wyposażone. WSZYSTKIE, włącznie z kiblami. Szef mógł zrobić zestawienie czasu, jaki ktoś spędzał w stołówce, w innym pokoju, no i właśnie w kiblu. Prawda, że niezłe?

    • Hadret Marzec 10, 2006 o 21:24 #

      Na tyle niezłe, że aż mnie natchnęło. Zresztą już wcześniej, dziś w pracy. Mam pomysł i mam zamiar sklecić porządniastego opa, jak już wreszcie będę miał wolne – to jest cztery dni, od poniedziałku (:

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
no i nie mamy gdzie mieszkać :/

szlag by to trafił! nasze już wychuchane, już urządzone przez dorophę, wymarzone i już załatwiane mieszkanie - przepadło. jakieś sukinkoty...

Zamknij