Menu serwera

o wyższości muzyki poważnej nad muzyką czarną

czy tytuł był intrygujący na tyle, że skłonił cię, o czytający te słowa, do kliknięcia i poczytania o czym to też papa costa będzie klepał? jeśli tak – fajnie. jeśli nie – też fajnie – i tak przecież czytasz to już do tego momentu :)

zabieg czysto marketingowy bo któż kliknąłby na linka "o wyższości muzyki lat 80-tych nad współczesnym czarnym gównem"? wszak gdzie się nie obrócę słyszę jakąś czarną niunię coś tam stękającą w takt kompletnie idiotycznego podkładu składanego w jakimś musicmakerze. ewentualnie słyszę jakąś kukulską, która stała się czarniejsza od swych czarnych sióstr już dawno temu i aż się zastanawiam, czy wybielała się techniką jacksona czy może jakąś inną… gwoli sprawiedliwości – niunie nie są jeszcze takie złe. to nasi czarni bracia zwani "afroamerykanami" (usa ma jakiś stan w afryce czy co?) czy inaczej jeszcze są po prostu potworni.

początek XXI-go wieku wyznacza koniec muzyki rozrywkowej. została już sama rozrywka zaś o muzyce nawet nie ma co wspominać. zginęła i przepadła za trudną będąc dla masowego odbiorcy. masowy odbiorca nie chce, nie lubi i nie zamierza łamać sobie głowy czymś trudniejszym niż pojękująca półnaga niunia w rytm czegoś poskładanego z klocków w ogólnodostępnym sofcie.

skąd takie myśli? właśnie wciągam sobie w robocie jakąś składankę "the best of 80s" czy coś w tym guście i te – przecież swego czasu skierowanego do masowego odbiorcy! – starodawne utwory miażdżą dzisiejszy pop pod każdym względem. bogate aranżacje, bogate instrumentarium, opanowanie instrumentu (w ogóle jakieś instrumenty a nie tylko sample!), wyobraźnia muzyczna… jeeezu, czy ludzkość w swej szarej masie wciągającej "bravo" czy inne takie gówno, namiętnie głupieje z roku na rok czy może mi się tak tylko wydaje?

właśnie wciągam sobie tinę turner i jej "what’s love got to do with it"… popik w czystej swej postaci. ale jak to brzmi na tle tych wszystkich niuń i czarnych idiotów będących gangsta w pytę! i to pop, i to pop (nie jako gatunek ale jako aktualnie/wtedy najpopularniejszy rodzaj muzyki) a różnica w jakości powalająca. coś się zmieniło i to bardzo. masa słuchająca już kompletnie pozbyła się jakiejkolwiek wrażliwości na muzykę.

na szczęście mainstream można kopnąć w dupsko bo dla nieco więcej oczekującego od muzyki odbiorcy, nawet muzyki łatwej, miłej i przyjemniej oferta jest przebogata. ufff… szkoda tylko, że polaryzacja między "masą" a "słuchaczem" następuje tak szybko. kiedyś ludzie zwracali uwagę na kompozycję nawet najbardziej popowego kawałka. dziś gówniarstwo nie ma pojęcia co to słowo znaczy. smutne. ale – jako się rzekło – na szczęście muzyki jest pod dostatkiem także dla tych, którzy chcą mieć na czym ucho zawiesić. i to każdego rodzaju muzyki. dobrze! niech już tak zostanie.

, , ,

15 odpowiedzi do o wyższości muzyki poważnej nad muzyką czarną

  1. marcolphus Marzec 16, 2006 o 12:17 #

    Całkowicie się z Tobą zgadzam. To co teraz grają w radiu to ciężko nazwać muzyką. W latach 80-tych to jednak było coś…

    • CoSTa Marzec 16, 2006 o 12:20 #

      lata 80-te to dopiero tandeta i beznadzieja :). ale za to brzmiąca doskonale miejscami…

  2. (head)log Marzec 16, 2006 o 13:18 #

    Komu? Mediom – radiom i telewizorom. Bo CoSta dał się zbałamucić. Wybacz CoSta, ale nie dawaj się wpuszczać w maliny. Odróżniajmy niby-landię królującego pseudo-popu od tego, faktycznie dzieje się na rynku…

  3. byte Marzec 16, 2006 o 13:22 #

    Bo kiedyś byliśmy młodzi i piękni, to mamy sentyment.

    Wniosek „muzyka czarna ssie” jest rzeczywiście czysto „małketingody”. Kiedyś miałem fioła na punkcie Arrested Developement, a dziś kocham Massive Attack. Radzę uważać na słowa, bo jak Ci tu wjedzie jakiś fan soula czy innego hip-hopu, to będziesz sobie dyskutował do końca świata i o jeden dzień dłużej.

    Co do muzyki lat 80 popularnej (w Polsce), to radzę sobie przypomnieć Italo Disco. Ja wysiadam, wolę podwórkowy gangsta-rap z Wołomina.

    • CoSTa Marzec 16, 2006 o 13:44 #

      „Bo kiedyś byliśmy młodzi i piękni, to mamy sentyment.”

      pierdu pierdu dziadku :). słucham wszelakiej muzyki, od poważnej po dobry (powtarzam – DOBRY!) hip-hop. przez metal przeleciawszy bo jednak szarpidruty częściej robią po prostu hałas niż hałas z jakąś jakością. tu ogólnie wolę jednak gotyk z klimatów okołoszarpidrucianych.

      słuchanie muzyki nie jest funkcją wieku. raczyłeś pominąć milczeniem moje nieco wcześniejsze stwierdzenie, że lata 80-te to dopiero była tandeta i beznadzieja. ale, o dziwo, starano się wtedy robić muzykę a ludzie milionami tego słuchali i kupowali. powtarzam – MUZYKĘ – bo o to mi się rozchodzi.

      dobry utwór hip-hop, soul, r’n’b czy jakikolwiek inny nie przestaje być dobry li tylko dlatego, że należy do tego czy innego gatunku muzyki. jest dobry bo ktoś tam zadbał o kompozycję, harmonię, brzmienie, tekst i takie tam różne inne trudne wyrazy. niestety mam wrażenie, że obecnie są to wyrazy szczególnie trudne, których przecietny czytacz bravo i nagrywacz muzyczek dla owego czytacza nawet nie pojmują. jak to jest, że mogę słuchać paktofoniki godzinami a jakiś vivovy blok hiphopowy, na który wpadnę od czasu do czasu ma lifetime długości mniej więcej trzech minut? jakość bycik, po prostu jakość…

      a z radia/tv czy inszych mediów zalewa nas w większości coś tak kompletnie pozbawionego jakości, że aż żal dupę ściska. jakiś chinki czikulinki czy co tam aktualnie robi za hita radiowych list przebojów. mam to w sumie gdzieś bo radia nie słucham w ogóle (wolę swoje playlisty :)) ale czasem zdarzy się usłyszeć w jakimś autobusie czy gdzie tam i wtedy ciarki po plecach łażą…

      jak już napisałem – dzięki bogu nie jesteśmy na to skazani bo człowiek lubiący posłuchać dobrej muzyki ma w czym wybierać. mnie się rozchodzi tylko o to, że gusta masowego odbiorcy powędrowały w jakimś dziwnym kierunku…

      • byte Marzec 16, 2006 o 13:53 #

        „słuchanie muzyki nie jest funkcją wieku.”

        Taaaaak? A czego słuchałeś dziecięciem będąc? :)

        „raczyłeś pominąć milczeniem moje nieco wcześniejsze stwierdzenie, że lata 80-te to dopiero była tandeta i beznadzieja.”

        I porównujesz tą tandetę i beznadzieję zebraną na płycie „the best of 80’s” z tandetą i beznadzieją dzisiejszą, która zapewne nie znajdzie się na żadnym „the best of”?

        „mnie się rozchodzi tylko o to, że gusta masowego odbiorcy powędrowały w jakimś dziwnym kierunku…”

        A mnie się rozchodzi o to, że tytuł generalizuje pięknie a tandeta jest tandetą – z lat 80, czy teraz. W latach 80 nie miałeś po prostu Zetki, RMF-u, Vivy czy MTV. Miałeś przegrywane od kolegów taśmy Stilonu. Różnica tkwi w skali zjawiska, nie w jakości.

        • CoSTa Marzec 16, 2006 o 13:59 #

          „Taaaaak? A czego słuchałeś dziecięciem będąc? :)”

          nie pamiętam. w podstawówce wciagałem floydów. tej późniejszej podstawówce. a wcześniej najzwyczajniej nie pamiętam :). a pan co wciągał mister bycik?

          „I porównujesz tą tandetę i beznadzieję zebraną na płycie „the best of 80’s” z tandetą i beznadzieją dzisiejszą, która zapewne nie znajdzie się na żadnym „the best of”?”

          zaraz ci podeślę kilka takich składanek „the best of 2005”, chcesz? śmiało byte, daj mi tylko gdzie ci to wrzucić. zobaczymy przy której składance wytrzymasz dłużej. tyle w temacie generalizowania, tandety i takich tam innych. odważysz się wciągnąć dwie godziny „the best of 2005”? :)

          nie podeślę ci, nie życzę tak źle najgorszemu wrogowi, spoko :)

        • byte Marzec 16, 2006 o 14:04 #

          „w podstawówce wciagałem floydów. tej późniejszej podstawówce. a wcześniej najzwyczajniej nie pamiętam :). a pan co wciągał mister bycik?”

          Pewnie coś Natalki Kukulskiej :)

          „zaraz ci podeślę kilka takich składanek „the best of 2005″, chcesz? śmiało byte, daj mi tylko gdzie ci to wrzucić. ”

          Nie rób mi krzywdy, poza tym co innego „the best of 80’s” (dziesięciolecie) a co innego „the best of 2005”. Podeślij mi za pięć lat „the best of 2000-2010”, będziemy porównywać :)

        • CoSTa Marzec 16, 2006 o 14:08 #

          o, zdecydowanie tak! kukulska! kiedy jeszcze nie była czarna… :)

          okidoki, jesteśmy umówieni. za 5 lat. i wtedy cię cholera zmuszę do wciągnięcia jej całej. będziesz wył ale wciągniesz, nie będzie litości :)

      • btd Marzec 16, 2006 o 17:05 #

        to odpal antyradio :-) jesli nadaje u ciebie w Pyryzewie ;-) Po pierwsze nie opieprzaja sie i jada ostro z komentowaniem rzeczywistosci, a po drugie graja rocka. (i metal tez ;-) )

      • krzychu Marzec 16, 2006 o 19:06 #

        CoSta: co słuchasz z żelaziwa? Pytam z ciekawości i całkiem serio. Zerkam do twojego last.fm i tam jakoś tylko miękkie brzmienia.

        • CoSTa Marzec 16, 2006 o 19:26 #

          aaa bo to, krzychu mistrzu, rezerwuje sobie na późne seidzenie w robocie, kiedy już można głośnikom dać prądu i nikomu nie przeszkadzać. w domciu mi to nie przejdzie, żona by mnie z chałupy wywaliła :) a z tutejszych playerów info do last.fm idzie (w pracy wszystko sukinsysny blokują). anyway, z cięższych brzmień to ja gotyk bardzo. „stile” lacrimosy mogę wciągać w nieskończoność. moonspell, tiamat, type o negative i cała ta reszta… standardziki :). tradycjonalista jestem jak widzisz. te wszystkie nu metale jakoś do mnie nie przemawiają…

          ostatnio pokochałem bardzo jednak wynalazki w stylu darkwave. mam z dwie tak piekielnie mroczne płytki, że wszelkie satanistyczne darcie papy przy rwaniu strun przy tym się chowa. ale to elektronika…

  4. Blog Yarpena Marzec 16, 2006 o 13:48 #

    CoSTa poruszy? na swoim blogu temat, który mia?em zamiar poruszy? ju? od d?u?szego czasu, jednak z?o?y?o si? jak si? z?o?y?o i nie by?o jak i kiedy…
    “o wy?szo?ci muzyki powa?nej nad muzyk? czarn?” – taki oficja…

  5. pawlik Marzec 16, 2006 o 16:00 #

    [url=http://pawlik.fanfatal.pl/?p=96]Some good shit[/url] – to lubię.

    • CoSTa Marzec 17, 2006 o 00:24 #

      ładna playlista, nie powiem… faktycznie, rozrzut gatunkowy potężny ale doskonale to rozumiem. sam mam podobnie :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
mission accomplished!

wrócę do domu z pracy i wykonam następujące czynności:da majek dostanie mokrego i plaskatego całusadoropha zostanie zapędzona do kuchni :)odpalę...

Zamknij