Menu serwera

instrukcja 0018/82 czyli jak kiszczak rozpieprzył lustrację

wiecie co? to już nawet nie cyrk. to już nawet nie jest śmiechu warte. to, co się wokół lustracji wyprawiało i wyprawia ostatnimi czasy to mieszanina śmieszności, braku kompetencji, poczucia jakiejś „misji” u coponiektórych mylne przekonanie o nieomylności swojej i akt SB. a z tego wszystkiego wyłania się bardzo ale to bardzo paskudny obraz lustracji po polsku.

nie, nie chodzi mi o sens lustrowania w ogólności. lustracja jako taka jest imo potrzebna. byli swego czasu ludzie wredni i po prostu podli, których występki trzeba rozliczyć. kropka. ale na boga, nie może się to odbywać kosztem nomen omen prawa i sprawiedliwości! nic nie jest czarno-białe, były setki powodów podjęcia współpracy z SB, setki przyczyn a traktowanie każdego, kto otarł się o SB jak potencjalnego (nie, już nawet nie potencjalnego) przestępcę to jakaś groteska z ludzkiej inteligencji. nie wszyscy pracujący w SB byli automatycznie agenturą i automatycznie stali się przestępcami po zmianie systemu. ja wiem, że tak byłoby najwygodniej ale tak po prostu nie można. to drwiny z rzeczonego prawa o sprawiedliwości już nawet nie wspominając.

wspomniana instrukcja 0018/82 autorstwa mister kiszczaka właśnie w pył obraca lustrację w rozumieniu PiSu. dlaczego? bo to podstawa do negowania wszelkich dowodów pochodzących z teczek byłej esbecji. skoro zaistniała instrukcja, na podstawie której SB mogło wkładać czyjeś słowa w usta dowolnego współpracownika albo nawet (jak sami esbecy twierdzą a nie ma powodów by im nie wierzyć, to byłoby nawet logiczne) nie współpracownika tylko jakiejś kompletnie przypadkowej osoby, to potrzeba teraz bardzo ale to bardzo mocnych dowodów na stwierdzenie, że ktoś był TW.

i tu rodzi się pytanie: w ilu przypadkach takich mocnych dowodów po prostu nie było? ile przypadków orzeczono li tylko na podstawie akt SB? co teraz z ludźmi, którym być może SB swego czasu zrobiło zafajdanego „psikusa”, który dziś ma konsekwencje dla tych ludzi niebotyczne? jak to jest, że dopiero teraz, w roku pańskim 2006 i przy okazji procesu niezabitowskiej, i to dopiero po odpytaniu przez sąd zaczynają wychodzić praktyki esbecji? to co w takim razie robią ci wszyscy zapewne nieźle opłacani historycy w IPNie? jeśli IPN ma funkcjonować tylko jako składnica papierów to niechaj to będzie muzeum. jeśli ten cały IPN ma pełnić jakąś rolę to niechaj zaczyna się przykładać do pracy bo chyba w żadnym z opracowań wydanych przez IPN nie można doczytać się o takich technikach operacyjnych esbecji. jak widać praca panów historyków z IPN sprowadza się do skanowania dokumentów i badaniu ile razy i gdzie wystąpiło dane nazwisko lub pseudonim. też mi historycy…

cała ta awantura związana z procesem niezabitowskiej obnaża słabości systemu lustracyjnego w tym kraju. oskarża się bez weryfikacji informacji, na podstawie dokumentów, o których (IPN ma tę instrukcję od 2001 roku) nie można powiedzieć, że są choćby wiarygodne… ale co tam, alleluja i do przodu w imię pana. co się błotem nabryzga to przecież przylgnie a zmyć odium współpracownika SB jest bardzo, bardzo ciężko. w tym kraju to raczej niemożliwe. nie mam pojęcia czy niezabitowska jest, czy też nie jest winna. to rozstrzygnie sąd. mam jednak przekonanie, że lustracja, potrzebna czy też nie, jest dokonywana kompletnie na dziko, na podstawie wątpliwych dokumentów, których wiarygodności nawet nie próbuje się zweryfikować. to nie tak chyba powinno wyglądać… dopóki akta SB nie staną się jawne a dostęp do nich będzie wydzielał posłuszny władzy (czy to lewicy, czy to prawicy) organ administracyjny, w dodatku powolny tejże władzy, nie ma szans na lustrację przeprowadzoną w sposób sprawiedliwy. ostatnie plany PiSu co do IPNu i wywalenia sądu z procesu lustracyjnego to oczywiste przygotowywanie sobie przydatnego instrumentu, którym będzie można kasować dowolną osobę. PiS od dawna już kroczy po ścieżce prowadzącej w kierunku władzy autorytarnej (vide chociażby ostatnie komentarze jarosława kaczyńskiego na temat trybunału konstytucyjnego) a teraz czas na przyspieszenie bo to już jak by nie patrzeć pół roku minęło a tu nie ma dziesiątek komisji sejmowych, setek znalezionych agentów SB i w ogóle jakoś tak więzienia za puste a ludzie zbytnio rozwydrzeni. czas leci a nie wzięto jeszcze narodu poważnie za mordę. no i nie uwłaszczono się jeszcze jak należy, to już prawdziwy skandal. zaczynamy więc przejmować banki, wpływać na władzę sądowniczą, wywierać presję na media ale ciągle nie mamy instrumentu do całkowitego udupienia przeciwnika. IPN według zamierzeń PiSu to taki właśnie instrument. wyda się dyspozycję, IPN jakieś papiery znajdzie (albo i nie) i orzeknie o winie. sąd? odwołania? ktoś wie coś o takich instytucjach w projekcie PiSu? no właśnie, nie za bardzo wiadomo jak to w ogóle miałoby wyglądać…

okej, wizja pojechana nieco za bardzo ale nie mogę się oprzeć wrażeniu (a PiS bardzo mi w tym pomaga), że porządki w tym kraju zmierzają w takim właśnie, autorytarnym w swej istocie kierunku. to niepokoi, mocno niepokoi… niepokoi ten sposób myślenia, to przekonanie, że wystarczy mieć nieograniczoną władzę by zrobić wszystkim dobrze. niestety, nie raz i nie dwa mieliśmy okazję się przekonać, że nie zawsze to się sprawdza. szczególnie gdy władzę dzierżą ludzie mali (nie tylko w sensie dosłownym :)), zawistni, wietrzący wszędzie spiski. to może (choć nie musi, oby!) zaśmierdnąć wartościami dalekimi od tych podstawowych dla funkcjonowania demokracji. nie wyobrażam sobie polski wędrującej w kierunku autorytaryzmu ale na codzień obserwujemy przecież deprecjację instytucji tę demokrację chroniących: mediów, sądów, niezależnych instytucji finansowych… oby naszemu krajowi się to czkawką niedługo nie odbiło.

, , , , , , ,

3 odpowiedź do instrukcja 0018/82 czyli jak kiszczak rozpieprzył lustrację

  1. byte Kwiecień 6, 2006 o 09:13 #

    Jedyną osobą, która rozumie polską lustrację jest Chuck Norris.

    • Brzoza Kwiecień 6, 2006 o 14:04 #

      Tja – nic dodać – nic ująć. Po prostu Chuck. A co do tych małych ludzików zwanych pisiorkami – to jest to właśnie wspólna cecha wszystkich fanów totalitaryzmów, faszyzmów, fundamentalistów etc. TO CO NAPISANE, JEST ZAWSZE PRAWDZIWE. KWITY, KWITOLOGOIA etc. to ich zabawki. Ale nie dziwmy się temu. Przecież u pisiorków i innych tego typu ludzików nie istnieje coś takiego jak odpowiedzialność za słowo. Dotrzymywanie tego słowa itp. A skoro słowo jest nic nie warte, to co innego może mieć w ich oczach wartość? Właśnie kwity, teczki – kawałki pergaminu. A teraz ktoś im to próbuje burzyć:) Oni nie rozumieją, że archiwa SB mają tyle wspólnego z prawdą co przemówienie Jaruzelskiego w pewien niedzielny poranek. A przecież to przemówienie zostało spisane i jest w takich samych aktach…

  2. ciotka's eleni Kwiecień 7, 2006 o 10:18 #

    to mi bardziej na nagonke niz na lustracje wyglada.nie jestem na biezaco poinformowana (otrzymuje czasami artykuly z „polityki” i z „wprost) ale dziwie sie ze nie nie sprzeciwiaja sie temu ludzie posiadajacy autorytet w spoleczenstwie polskim. a moze juz takich nie ma?

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
jak się pije w szkocji – szybki raport by rogal

taki jeden mój znajomy kryjący się pod ksywą rogal lub szerzej znany jako sir duch, wziął i nie wytrzymał siedzienia...

Zamknij