Menu serwera

o lekarzach, zarobkach i dlaczego czasem mam chęć strzelać

żonka właśnie sprzedała mi po prostu niewarygodną opowieść swojego znajomego z pracy. o lekarzach (a właściwie ich braku), pielęgniarkach i oddziale chorych dzieciaków, które to dzieciaki panie pielęgniarki mają kompletnie w odbycie.

szpital w poznaniu, oddział dziecięcy. trafia tam syn znajomka mojej żony, który dostał czegoś paskudnego w brzuszysku i skręca się z bólu. rozpoznanie u lekarza pierwszego kontaktu: wyrostek. młody trafia więc do szpitala. tam go prześwietlają i ponoć nie o wyrostek chodzi. młody zostaje na obserwacji. obserwacja wygląda tak: trzy dni leżenia bez badania, podawania czegokolwiek – po prostu trzy dni poza domem diabli wiedzą po co. oczywiście rodzice ile tylko mogą siedzą przy dzieciaku. w międzyczasie nie pojawia się na oddziale ANI JEDEN lekarz! zero! null! a leżą tam dzieciaki z różnymi problemami, jak znajomek mojej żony twierdzi – daleko poważniejszymi.

ostatnia noc na oddziale. znajomy żony siedzi przy dzieciaku i robi obsługę dziecka swojego i innych bo się pielęgniarkom nie chce. jakoś tak w środku nocy szedł korytarzem i usłyszał rzęrzenie z pokoju. leżała tam jedna dziewczynka w stanie bardzo ponoć ciężkim. zajrzał, dziewczynka dławi się wymiotami. zaczyna wołać pielęgniarki. z kantorka wysuwa się głowa jedej z pielęgniarek. zmiast robić obchody ponoć tylko siedziały w kantorku i kawka, herbatka, ciastka, dobra zabawa… nie mam powodu nie wierzyć facetowi, który trzy noce siedział na oddziale i stwierdził, że ma się te dzieciaki kompletnie gdzieś. inni rodzice też to wiedzieli i zostawiali mu numery telefonów by dzwonił w razie czego. nie każdy wszak może siedzieć nocami przy dziecku. trzeba zarobić na podatki, z ktorych żyją lekarze i pielęgniarki.

anyway, dziewczynka rzęźi, pielęgniarka wystawia głowę. znajomy żony krzyczy do niej, że tu się dziecko dusi. pani pielęgniarka rzuca tekstem, tu cytuję: "a, ona! zawsze przesadza" i wraca do spijania herbaty i zakąszania ciastkami. powiem szczerze – ja bym nie wytrzymał. wiła by mi się suka u stóp cała we krwi i uczyłaby się swojego zawodu na nowo. on jakoś się opanował. po tej nocy zabrał dzieciaka ze szpitala i oddał do prywatnej lecznicy. a nie zarabiają wiele z żoną… finału sprawy małego nie znam ale po tej opowieści nieco się w moim systemie wartości przewróciło.

to fakt, że lekarze i pielęgniarki zarabiają skandalicznie mało. popieram ich żądania płacowe. to niewiarygodne by ludzie po iluśtam latach studiów dostawali za to grosze. to rodzi patologie, których jesteśmy świadkami. ale, kurwa mać, kiedy słyszę taką opowieść to tylko jedno przychodzi mi do głowy: kupić coś z dużym odrzutem i strzelać. po prostu likwidować.

15 odpowiedzi do o lekarzach, zarobkach i dlaczego czasem mam chęć strzelać

  1. madman Maj 9, 2006 o 18:16 #

    Osobiscie mam na tyle szczescia, ze wykorzystuje metode „chcesz byc zdrowy – lecz sie sam”. I dziala.

    Przez ostatnie lata mialem z lekarzami tyle do czynienia, ze chodze na wizyty kontrolne do dentysty. I to prywatnego, wiec historie z kolejkami cale szczescie mnie omijaja.

    Bylem natomiast w zeszlym roku u okulisty, dobrac jakies okulary do czytania. Poniewaz literki z planszy przeczytalem bez zajakniecia, „pani dochtór” stwierdzila ze wzrok mam zdrowy i niepotrzebnie zajmuje jej czas.

    Po tym jak probowalem jej wyjasnic, ze przy dluzszym czytaniu mecza mi sie oczy, wpisala mi to, co jej powiedzialem.

    I tak skonczylo sie na badaniach w sklepie optycznym.

    I po co mam placic skladki ubezpieczeniowe? Chcialbym zeby pieniadze ktore z moich podatkow zostaja przekazane na sluzbe zdrowia, wplacane byly na moje prywatne ‚konto zdrowotne’ – zuzylbym wtedy, kiedy bym tego potrzebowal. U lekarzy ktorzy wiedza, po co skonczyli studia medyczne.

  2. btd Maj 9, 2006 o 18:56 #

    ja juz u siebie pokazywalem co nalezy kupic ;-)

    http://miniurl.pl/10462

    smith&wesson model 29 – .44 magnum

    Tak czytam takie rozne opowiesci i zaczynam sie bac o przyszlosc :-/ Przeciez ja w takiej sytuacji juz mialbym policje na karku za pobicie :-/

  3. Wojtek Maj 9, 2006 o 19:00 #

    Powiem szczerze, że znam niestety obie strony medalu, tak i zarobkowe jak i „behavioralne”. Lekarze mało zarabiają – to fakt, pielegniarki mało zarabiają – to fakt. Co do zachowania, cóż, nie powiem żebym się leczył „państwowo” bo nie, ale znam jeden naprawdę znakomity ośrodek, w którym każdy jest traktowany na równi z innymi, a działa on na bazie funduszy m.in. z NFZ i żadna z pracujących tam osób nie bierze „w łapę”. Środowisko w jakim się tam człowiek znajduje, jest naprawdę niesamowite – oczywiście porównując inne polskie placówki. Mówię o MCSM (http://www.mcsm.pl).

    Na koniec sprostuje, że pielęgniarki w znakomitej większości, nie kończyły studiów pielęgniarskich, ale licea pielęgniarskie (co oczywiście nie umniejsza ich profesjonalizmowi).

  4. doropha Maj 9, 2006 o 19:21 #

    costa na goraco… ja tylko lekko sprostuje, lekarze prawdopodobnie bywali na obchodach, problemem był brak jakiejkolwiek informacji i możliwości rozmowy z nimi na temat dziecka, które przecież na ich oddziale leży… na pytanie o lekarza prowadzacego padała odpowiedź; nie ma, koniec…

    co do dziewczynki dławiacej sie wymiocinami to została wytarta i tekst o przesadzaniu padł potem, co wcale pani pełniacej dyżur chwały za wiele nie dodaje, ale żeby nie było, że podkrecam dla podniesienia ciśnienia…

    moje podniosło się drastycznie i tak, wkurzenie maksymalne, komentarza sytuacji nie bedzie… wyć sie chce

  5. bmp Maj 9, 2006 o 20:06 #

    Polecam Glock-a 17. Prosty, lekki i skuteczny.

    • Biter Maj 9, 2006 o 20:48 #

      Niby tak, ale gołe pięsci dają więcej satysfakcji w takim, jakże skrajnym przypadku :)

      • btd Maj 10, 2006 o 05:49 #

        e tam, mi najwiecej satysfakcji dalby porzadny, krasnoludzki, obureczny, obusieczny topor ;-)

        Eh chyba znowu zaczne grac w WoW

        • krzychu Maj 11, 2006 o 08:20 #

          Graj mniej :)

          Jak się gra za dużo, to traci się poczucie granicy między grą, a rzeczywistością

  6. Byru Maj 10, 2006 o 10:26 #

    Oczywiscie sprawa przedstawia się tak samo w przypadku osób starszych. Przykład. Wrocław, szpital. Wezwali mojego dziadka na badania. Przetrzymali go na leżance 2 tygodnie! i w tym czasie zrobili 1 kontrolne badanie (gdzies na poczatku tego terminu) po czym trzymali go tam niewiadomo po co aby po 2 tygodniach powiedziec ze jego lekarz ktory moze przeprowadzic zabieg (czy costam) pojechal na urlop i bedzie za ilestam… Paranoja

  7. p.Wesołek Maj 10, 2006 o 11:00 #

    Ja na szczęście służby zdrowia w szpitalu nie doświadczyłem, ale okulista wystarczy. Przez bodajże 3 lata osiągnąłem 4 dioptrie. Nadeszła zmiana lekarza (na doktora ;)) i placówki i wzrost wady się zatrzymał. Ciekawostka.

    To, że mało zarabiają to prawda. Ale psiakrew mógłbym rzucić przykładami, które auta wymieniają regularnie…

  8. eNJey Maj 10, 2006 o 18:53 #

    jestem pielęgniarzem – w zawodzie teraz nie pracuję – ale miałem wiele do czynienia ze służbą zdrowia. Spotkałem się ze znieczulicą, hamstwem, bezmyslnością i głupotą ze strony lekarzy, pielęgniarek, ale też pacjentów i ich rodzin. Nie ma wątpliwości, że takie zachowania należy karać i potępiać.

    Ale na szczęście, mam w pamięci wiele sytuacji w których widziałem bezinteresowność, poświęcenie i przejawy wszystkich dobrych cech jakie powinni wykazywać zarówno lekarze jak i pielęgniarze. O tych chwilach nigdy nie napisała żadna gazeta… a szkoda.

    Tych drugich mam w głowie znacznie więcej.

    • CoSTa Maj 10, 2006 o 21:25 #

      dzięki za ten komentarz. przypomina on, że na szczęście takie zachowania są w mniejszości. a dlaczego gazety nie piszą o codziennej pracy pielęgniarzy czy lekarzy? może dlatego, że tak po prostu powinna wyglądać ich praca? pielęgniarką/pielęgniarzem zostają (powinni przynajmniej) ludzie o pewnych predyspozycjach, rozwinietej empatii, wrażliwości na człowieka – wiem, to idealne spojrzenie ale tak przeciez _powinno_ być. więc niezbyt jest się nad czym rozwodzić gdy ktoś pracuje dobrze, czyli tak jak powinien. i nie ma się co dziwić kiedy wytykane są tego typu sytuacje. do nich nie ma prawa po prostu dochodzić.

      • eNJey Maj 11, 2006 o 07:18 #

        Faktycznie pisanie o codziennej pracy nie byłoby ciekawe, ale w tej codzienności zdarzają się pozytywne wyjątki, których opisanie na pewno pokrzepiłoby kilka osób.

        Wytykanie takich sytuacji konieczne, jestem również przekonany że osoby, które dopuszczają do takich sytuacji powinny za nie ukarane. Niestety realia są takie, że osoby które mają podobne do mnie poglądy nie są zbyt „popularne” wśród swoich kolegów w pracy. Zresztą zdarzyło mi się już na studiach odmówienia wykonania czynności, które były niezgodne z obowiązującym postępowaniem. Kazał mi to zrobić lekarz… odmówiłem i tego samego dnia się dowiedziałem, że jestem przeniesiony na inny oddział :) Ale tomnie tylko utwierdziło w tym, że racje miałem.

  9. krzychu Maj 11, 2006 o 08:12 #

    Hmm.. więc co? Znajomy zabrał dziecko? Dobrze zrobił. Ale czy zrobił coś jeszcze? Bo jeśli 20% tej opowieści jest prawdą, to zakrawa na skandal. I coś się stało? Czy zgłosił jakieś zażalenie do władz szpitala?

    Podaj może pełną nazwę i adres szpitala, żeby inni poznaniacy mogli go unikać.

    • CoSTa Maj 11, 2006 o 08:23 #

      a nie mam pojęcia czy coś z tym jeszcze zrobił, tego już mi doropha nie powiedziała. ale co do nazwy to pełna racja – żonę pogonię by ten drobny szczegół jeszcze tu dopisała.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Allegro rządzi!!!

Może nie jest to zbyt odkrywcze, a z pewnością wiele osób przede mną doszło do tego samego wniosku, ale ja...

Zamknij