Menu serwera

phideaux – 313

phideaux – 313

lubię różne klimaty muzyczne. lubię elektroniczną łupankę, ambient, downtempo, muzykę klasyczną jak i nowoczesne kombinowanie z dźwiękiem… jednak nieodmiennie od lat szkoły podstawowej, w której mój nieoceniony przyjaciel znany pod kryptonimem "jamor", zapuścił mnie floydów – od tego czasu mam w głębokim szacunku muzykę po prostu dobrą. muzykę ponadczasową, która zawsze będzie dobra, bez względu na mody i idiotyzmy snujące się z radia czy telewizji. okej, znawcą nie jestem ale słyszałem już niejedno i śmiało mogę na wstępie powiedzieć: album phideaux313 bez żadnych zastrzeżeń trafia z miejsca do tej kategorii. bo właśnie z taką muzyką słuchając tego albumu się spotkacie. po prostu dobrą, miejscami wręcz znakomitą.

gatunek muzyczny? piszą, że progressive rock. okej, może i tak. nie wiem co w tym progresywnego, to po prostu świetne granie bardzo mocno kojarzące mi się z archive. o ile jednak utwory archive wymagają miejscami wielkiego skupienia a miejscami są po prostu miłe w słuchaniu, o tyle ta płyta przykuwa uwagę od początku do końca. jest niesamowicie równa, niesamowicie klimatyczna i – powtórzę – bardzo dobra. z utworu na utwór przekonujemy się, że za całością materiału stoi głowa nie od parady, o wspaniałej muzycznej wyobraźni tworzącej struktury niezbyt skomplikowane ale piękne. wszystko tu gra jak powinno – sekcja instrumentalna i prowadzenie melodii to miejscami majstersztyki. wokale? kochani, po prostu świetne, może i gładzone w studio ale nie wydaje mi się by aż tak bardzo. są po prostu żywe. rzecz w obecnych czasach rzadka.

album żyje i pulsuje, jest napakowany emocjami po brzegi, daje to niesamowite uczucie, że oto słuchamy czegoś ważnego, posiadającego głębszy sens, czegoś, co próbuje do nas w jakiś sposób przemówić. stylistyka utworów jest różna. waha się pomiędzy psychodelią lat 60-70 (in search of bitter ore) a motywami wręcz gotyckimi (search of me – nomen omen utwór doskonały po prostu). i tak to właśnie z tym albumem jest, mamy cały wachlarz emocji do dyspozycji, mnóstwo możliwości interpretacyjnych a na koniec nieodmiennie pytanie: "jasna cholera, co to było?". powiem szczerze, że to się po człowieku przetacza i zostawia więcej pytań niż dostarcza odpowiedzi. jak już napisałem wcześniej – dobra, wielopoziomowa i niebanalna muzyka. skarb po prostu.

nie wystawię albumowi noty najwyższej bo to jednak jeszcze nie to. czuję przez skórę, że mógł to być krążek wręcz idealny. w czym więc problem? nie ma żadnego problemu! po prostu ma się to podskórne przekonanie, że phideaux nie dotarł do granicy swych możliwości. ot i wszystko.

ocena w skali 1-10: bardzo, bardzo mocne 8

strona xaviera phideaux
krótki opis albumu i fragmenty utworów
sensowna recenzja, z dystansem

1 odpowiedź do phideaux – 313

  1. CoSTa's Family Page Maj 18, 2006 o 19:10 #

    aż kupiłem dziś politykę. powód? oczywiście tzw. blogosfera doskonale wie bo kocha czytać o samej sobie. ja też to wielbię i po zachęcających ocenach m.in. riddla nabyłem bylem rzeczona politykę by sobie ten artykuł poczytać. wrażenia? autor trochę zbyt m

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
bittorrent w przemyśle filmowym?

no, zaczyna się nareszcie patrzenie na p2p z nieco bardziej ludzkiego punktu widzenia. przy okazji - alt.pl.bittorrent na coś się...

Zamknij