Menu serwera

spóźniony koń królewicza

maja jako słynny wyłudzacz prezentów (i bardzo skuteczny), naciągnęła w trakcie zakupów w markecie swojego kochanego tatucha – nazywanego również tatkiem lub tatulkiem, w zależności od tego jak bardzo i co chce dostać – na kupno koszmarnej w grafice i przekazie gazetki o nazwie "barbie" lub "księżniczka" (nie pamiętam już której; ja się opieram a papa costa widać miękki jest i nieodporny jakiś na wdzięki córki), w której to znajdował się wyjątkowo brzydki gadżet – komórka w kolorze pink z obrazkiem barbie w środku. dziadostwo straszliwe ale dla królewny tudzież księżniczki wedle pojęć majka pasuje jak ulał. no z innego telefonu dzwonić nie będzie…

pewnego bardzo leniwego popołudnia dzięcię me przeistoczone w piękną księżniczkę przychodzi z nienacka i rzecze podając mi swój gadżet:

– mamo do ciebie…

chwilkę pomruczałam w telefon nie do końca zainteresowana – książkę miałam fajną – i mówię, że to pomyłka i odkładam telefon.

dzięcię zrozpaczone!

przecies to był klólewic! – i tu się zrobił zonk, bo bolączką majka jest to, że aby pójść na bal musi mieć królewicza, bo sama tańczyć nie będzie… próbowała z misiem ale sztywny jakiś i za mały, a nasz kot przy próbach obrotów zaczyna syczeć, zbyt mocno przyciskany zaś drapie, ogólnie toleruje tylko dreptanie w miejscu i to po solidnym drapaniu za uchem – słowem nie nadaje się. trzeba było jakoś wybrnąć więc mówię, że pewnie jeszcze zadzwoni, bo go nie poznałam po głosie… rzeczywiście, nie minęła chwilka a majka nadciąga z telefonem i mówi, że królewicz znowu do mnie dzwoni. grzecznie się więc przedstawiam jako mama "księżniczki barbie pegaza" – bo w tym stanie na inne imię nasze dziecko nie reaguje – i rozpoczynam wywiad czy aby z dobrego domu, czy zamek ma duży… maja dogaduje chichocząc z boku, że swoją komnatkę musi mieć i baksa – to pytam o komnatkę, no i pytam królewicza czy umie tańczyć, mając na uwadze nieszczęsny bal, a córka mi z byle kim na bal nie pójdzie. na to maja z boku w lament:

– a ja nie mam przecies sukienki!

no to ciągnę dalej o tej sukience. w końcu maja przejmuje sprzęt i podparta pod boczek zapytuje słodkim do bólu głosikiem – prawie że filuternie:

– to jak będzie klólewic? kupis mi tą sukienkę cy nie? – chwila ciszy i kontunuuje – tylko wies, długa ma być i świecąca i żeby sie ładnie klęciła…

po czym siada koło mnie i mówi:

– zalaz po mnie psyjedzie i kupimy sukienkę…

po chwili popdchodzi do mnie zaniepokojona i mówi:

– długo go nie ma… pewnie mu sie koń spóźnia!

wygląda na to, że koń coś zaniemógł bo leci mu już drugi tydzień spóźnienia :)

6 odpowiedzi do spóźniony koń królewicza

  1. Paweł Tkaczyk Maj 8, 2006 o 03:45 #

    He he :) Ubawiłem się po pachy. Jednak dziewczynki to zupełnie „inna kultura”. Mój jest na etapie „Tato, zbudujemy sobie pod domem (dosłownie! kopać mamy!) laboratorium i będziemy budować roboty” :)

    • btd Maj 8, 2006 o 04:26 #

      ktos oglada duzo ‚dexter’s laboratory’ ;-)

    • CoSTa Maj 8, 2006 o 06:34 #

      yah, dokładnie – ogranicz dexter’s laboratory bo to grozi zamianą kuchni w poletko doświadczalne :). niestety, córa wkracza mi w wiek fascynacji kolorem różowym, falbankami i takimi tam pierdołami. oj, będzie ban na różne idiotyczne bajki z renderowanymi paniami a’la barbie. choć tak po prawdzie nie są aż tak głupie – o całkiem poważnych rzeczach się tam gada i w sposób nieinfantylny… gdyby nie ta stylistyka trzymałbym dzieciaka przed tv.

  2. byte Maj 8, 2006 o 05:32 #

    Bo wszyscy faceci to świnie. Królewicze też, tyle że z rodowodem :)

  3. ish Maj 8, 2006 o 06:36 #

    jak bylem maly (7 lat) to meczylem mojego dziadka (fizyka) o to zebysmy zbudowali robota ktory lata…tak chyba z rok go namawialem ;)

    pozniej pokazal mi jak dziala tokarka i wiertarka i mialem zajecie. Ale latajacy robot – to by bylo cos ;P

  4. Brzoza Sierpień 12, 2006 o 21:05 #

    Ech – wychodzi na to, ze Ci klolewicze nic, tylko sie spozniaja…

    Ogólne :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
serendipity – garvin szybki jest… rzut oka na wersję 1.1 alpha

czy już pisałem, że support twórców serendipity to po prostu bajka? ledwie maila wysłałem z informacją, że tłumaczonko jest już...

Zamknij