Menu serwera

traumatyczne doświadczenia u dentysty

– to co papa costa, zakładamy znieczulenie?

– a gdzie tam, nie godzi się!

– będzie bolało!

– twardy jestem…

może i twardy. na pewno zaś głupi. faktycznie z dwa razy zabolało tym typowo zębowym bólem. ja chyba jednak nigdy nie polubię chodzenia do dentysty. wolnoobrotowe wiertło to jakiś koszmar po prostu… inna kwestia, że doktór bart uraczył mnie dziś kolejną dawką emocji. stali czytelnicy tego bloga wiedzą, co ten człowiek potrafi zrobić z psychiką zbolałego pacjenta… dziś dla odmiany wszelkie moje ubytki i zbytki komentowane były angielszczyzną. w pewnym momencie jednak angielszczyzny zabrakło i poleciało fachowe nazewnictwo płynną łaciną. o jasna cholera! nic nie brzmi gorzej niż stomatologiczna łacina! wyszedłem głęboko poruszony, bliski traumy i jak zwykle z lżejszą kieszenią. ave doktorze! dziś poznałem kilka zabójczych zwrotów. i zapadną mi one w pamięci dzięki łechtaniu nerwa… szkoda, że na studiach nie stosowałem tej metody, może poszłoby mi nieco lepiej :)

2 odpowiedź do traumatyczne doświadczenia u dentysty

  1. Jurgi/Tristesse/Atari8.Info Maj 17, 2006 o 10:42 #

    Jakie szczęście, że nie muszę chodzić do dentysty, ząbki jeszcze (odpukać) w pełni sprawne.

    Ale za to co innego mnie boli. :(

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Savage 8 – nareszcie wyszedł!

savage 8 - jak widać z wine działa zgrabnieno wyszedł nareszcie. ile to czekania? rok? dłuuugo jak by się nie...

Zamknij