Menu serwera

xp vs gnome – luźne rozważania o wyglądzie desktopów

posiedziałem nieco na windows xp ostatnio. a chciałem sobie trochę pograć, uruchomić drugi system, sprawdzić czy wszystko jest w porządku. jest, działa i ma się dobrze. z jednym, drobnym ale jakże cholera istotnym wyjątkiem: xp nie jest ładne. już mi się nie podoba tak jak jeszcze podobało mi się do niedawna. a wszystkiemu winne gnome zdaje się :)

aż mi się na oczy rzuciło po dłuższym przebywaniu z xp, że mój windowsowy dekstop wymaga tuningu. wygląda bowiem cholernie odpustowo, kolorowo do bólu i jakoś tak mało apetycznie. ja wiem, to kwestia gustu ale mój jest właśnie taki a nie inny – desktop ma przede wszystkim nie razić, nie narzucać się z kolorystyką, nie epatować ikonami we wszystkich kolorach tęczy. lubię desktopy jasne, przejrzyste, logiczne i uporządkowane, co prowadzi mnie w kierunku stonowanych szarości lub ciemniejszych odcieni niebieskiego i maksymalnie prostego interfejsu. kolorki nie są oczywiście wykluczone ale mają być dodatkiem a nie celem samym w sobie. i wiecie co? gnome z clearlooksem na pokładzie pasuje mi baaardzo! prosty, schludny, doskonale sprawujący się i wyważony clearlooks to wręcz mój ideał tego, jak powinny być rysowane okna. nie wiem skąd to wynika ale mam wielkie zamiłowanie do estetycznego minimalizmu i braku zbędnych dodatków. łapię się na tym dosyć często także w pracy – marketoidy żądają jakiegoś ogłoszonka kapiącego od kolorów a ja mam w głowie kompletnie co innego. podobnie mam z desktopami.

świetnie pracuje mi się z gnome. kde jest co prawda imo nieco bardziej zaawansowane ale gnome z własnej swojej konstrukcji zdaje się oferować to, czego szukam: prostotę rozwiazań, minimalizację ilości niezbędnych kliknięć a to wszystko ubrane w proste ale smakowite szatki. ja wiem, to kwestia dobrania tych wszystkich metacity czy jak tam zwał i generalnie ustawienia sobie samemu wszystkiego według własnego widzimisię. jakoś jednak podskórnie czuję, że przesiadka z kde na gnome to był dobry wybór. niech sobie torvalds gada co chce ale za funkcjonowaniem gnome w taki a nie inny sposób musi stać niejedna nieźle kombinująca głowa. i to głowa kombinująca w mój ulubiony sposób: minimalistycznie ale jednocześnie użytecznie.

miałem swego czasu okazję pobawić się bardzo wczesną alfą visty, wtedy jeszcze zwaną longhornem. oki, aero w tym wszystkim nie było ale okna zaczynały przybierać wygląd, jaki znamy ze screenów. pierwsze wrażenie: niesamowita strata miejsca na kompletnie nieprzydatne paski informacyjne, dodatki, prezentacje katalogów w średnio intuicyjny bo po prostu przebajerowany sposób… owszem, wygląda to na pierwszy rzut oka całkiem nieźle ale pracuje się z tym ciężko. doklikanie się do czegokolwiek nieco trwa a ja nie lubię tracić czasu w walce z interfejsem. zapewne teraz vista oferuje coś kompletnie innego od alfy longhorna ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że użyteczność tych rozwiązań ukaże się dopiero po wyłączeniu wszelkich bajerów. jakże to odmienne podejście do zagadnienia od tego, jakie oferuje gnome czy xfce…

xfce ujęło mnie swoim minimalizmem. pulpit, na dole skromny pasek z najważniejszymi rzeczami i… to wszystko. no po prostu rewelacja! pod ręką (prawy klawior mychy) ma się dostęp do wszystkiego co potrzebne i już. do tego wysoka konfigurowalność sprawa z gnome ma się podobnie – ktoś projektując to środowisko dba o miejsce na moim pulpicie – nie marnuje go niepotrzebnie. doceniam to! kde ma z resztą podobnie choć eyecandy, które mnie zauroczyło, z czasem lekko mnie po prostu zmęczyło. jak się okazuje, co za dużo to faktycznie niezdrowo. umiar ponad wszystko!

po co piszę te oczywistości? a bo mam wolną chwilę a ubuntu, na które przed chwilą wskoczyłem, po prostu urzekło mnie swoim prostym i eleganckim wyglądem. dociera do mnie, że odpowiednie zaprojektowanie wyglądu i funkcjonalności środowiska graficznego to nie jest takie hop siup. za tym stoją zapewne lata kombinowania, testowania rozwiązań, wprowadzania nowości i umiejętne z nich rezygnowanie oraz zachowywanie tych na prawdę wartościowych. że też ludziom chce się tak grzebać… i to za free w większości przypadków. coś niesamowitego! kiedy już ta idea dotrze do świadomości, zaczyna się budzić szacunek. szanuję projektantów microsoftu bo mimo wszystko zaplanowali bardzo sympatyczny choć nieco nie w moim typie desktopik. jednak chyba większym szacunkiem darzę ludzi, którzy swoje wolne chwile darują mnie, aby mi się pracowało, bawiło i egzystowało z moim komputerem po prostu milej, ładniej, wygodniej… i w większości za swoją pracę nie biorą za to ci anonimowi dla mnie ludzie ani grosza. to budzi szacunek bez wątpienia.

co jednak cenię sobie najbardziej w całym tym komputerowym i systemowym zgiełku? ano to, że mogę sobie wybierać. linuks daje mi tu o wiele większe pole do popisu ale i dla windows są przecież programy (choć cholera płatne w większości) umożliwiające zgrabne oskinowanie tego systemu. a ja, jako facet, lubię czasem zmienić skarpetki. niezbyt często ale zawsze :). złapałem się jednak na tym, że od kiedy używam gnome, coraz rzadziej mi takie pomysły przychodzą do głowy. jakoś te cholerne skarpetki nie chcą się pobrudzić i nie muszą być często zmieniane. czyżby więc socksy idealne? no nie, idealne na pewno nie ale już całkiem blisko…

a i tak to wszystko szlag trafi kiedy stanie mi wreszcie koło monitora mac mini. wtedy nadejdzie macos. i zapewne wtedy dopiero się zdziwię… i dobrze! oby!

32 odpowiedź do xp vs gnome – luźne rozważania o wyglądzie desktopów

  1. walth Maj 12, 2006 o 21:50 #

    A ja właśnie nie lubie gnoma za jego toporność. Wolę KDE. Sam je dopieszczam, lubie dobrze dobrane koory i ładne ikony. Mam mały pasek na dole z kilkoma podstawowymi ikonami i zegarem i nic mi więcej nie trzeba. Reszta jest w klawiaturze. Naciskam dwa przyciski i włącza mi się amarok, naciskam inne dwa i mam krusadera, operę czy co tam jeszcze potrzebuje. Dla mnie Gnome za wiele chowa przede mną. Mam ciągle na pulpicie odpalonego gkrellma, który non stop pokazuje mi mnóstwo informacji o stanie mojego kompa. Ja po prostu to lubię :D A co do kolorów to różnie to bywa. Czasami ciemno a czasmi jasno, a teraz od jakiegoś czasu wysoce niesprecyzowane :D Ale generalnie ubieram Swój pulpit na kształ maca. Kiedyś nawet miałem taki temat do okien, kŧóry robił z KDE Tigera macowego :D

    Pozdrawiam

    walth

    • byte Maj 12, 2006 o 22:22 #

      A to ciekawe, bo Mac ma zdecydowanie bliżej do GNOME niż do KDE.

  2. walth Maj 12, 2006 o 22:56 #

    Może i bliżej, ale jest znacznie ładniejszy niż gnome :D Zresztą Gnoma już nie używam od jakiś 2 lat więc nie wiem jak teraz wygląda, ale gtk mi się nigdy nie podobało. Wolę qt, które jest podobniejsze do Maca IMO. Zresztą jak już sobie kupie laptopa firmy apple z intelowskim prockiem to się pobawię Makiem, Gentoo i Windowsem :D

  3. Kon Maj 13, 2006 o 00:00 #

    A ja się nie mogę doczekać portu KDE 4 na Windows. Bardzo się nie mogę doczekać. :))

  4. maverick Maj 13, 2006 o 01:39 #

    W poszukiwaniu złotego środka między estetyką, funkcjonalnością, oryginalnym i nieco ekstrawagnckim, a jednocześnie minimalistycznym desktopem najpozytywniejsze chyba wrażenie wywarł na mnie Fluxbox. Ponadto niezaprzeczalną przewagę nad innymi desktopami daje mu to, że nawet po odpaleniu sporej ilości bajerów spożywa tak skromne ilości zasobów procesora i pamięci, że takie „spalanie” nie śniło się żadnemu KDE w trybie wyłączamy-wszystko-oprócz-systemów-podtrzymywania-życia :)

    Gnome nie jest złe dla adv. usera, który lubi sobie pogrzebać przy ssytemie. Lecz nawet takiego szlag trafi kiedy przy 1024×768 okienko „Browse” zajmuje mu 1/3 ekranu… grr. Było już w pierwszych wersjach, mamy już, bodajże 2.20beta i nadal jest do luftu.

  5. Riddle Maj 13, 2006 o 02:12 #

    Łaaa, Costa… Windows XP może być śliczny i superprzyjazny. :) Okej, domyślna Luna bije po gałach, ale już się nauczyli i Vista wyjdzie z pięknym czarnusim tematem graficznym (nie mówię o usprawnieniach GUI Aero) – podobnym do tego co mam aktualnie.

    • CoSTa Maj 13, 2006 o 09:03 #

      jasne riddle, że może być. troche jednak to irytujące, że aby jakoś oskinowac xp według własnego widzimisię trzeba instalować dodatkowy soft, który (tak jak pisał golem) nie grzeszy stabilnością czasem. kilka razy próbowałem i dałem sobie spokój. wcześniej czy później jakiś problem wyłaził.

      ale z tą nowiną to mnie ucieszyłeś. ładny i gustowny windows to dobra rzecz. sporo siedzę w windowsie i chcę by to ładne i funkcjonalne było. co do wyglądu to pewnie zastrzeżeń mieć żadnych nie będę. co do funkcjonalności – to się jeszcze okaże. ale sprawiłeś mi tą informacją sympatyczną niespodziankę :)

  6. fradiavolo Maj 13, 2006 o 06:38 #

    Ja też lubię minimalizm i właśnie dlatego używam KDE :)))) Mam zupełnie czysty pulpit, tylko od dołu na skunde wyskakuje mi kxdocker, jesli rusze myszka w ta strone. Ale rzadko Bo wszystko zalatwiaja mi skroty klawiaturowe.

    KDE moze byc jeszcze bardziej minimalistyczne niz Gnome, za to jest bardziej dopracowane graficznie. No i ma Amaroka…

  7. Golem_XIV Maj 13, 2006 o 06:58 #

    E tam, myślę, że to nie kwestia wyższości „Świat Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy”. Costa prezentuje po prostu podejście człowieka, który dużo z komputerem pracuje. Przy kilku godzinach przed monitorem rzeczywiście prostota i funkcjonalność zwycięża. Ergonomia też ma swoje znaczenie czysto fizyczne, bo to oczy sie nie męczą i ręka nie lata szukając ikonek.

    Jestem zwolennikiem łączenia pomysłów z różnych „desktopów”, nie eklektyzmu ale doboru ze smakiem tego co dobre i co komponuje się z resztą w spójną całość. Z tego powodu wyżej cenie współczesne biurka Linuksowe nad „Windowsami” – można je w większym stopniu modyfikować w ramach ich własnej funkcjonalności, tzn. aby uzyskać konkretny efekt nie trzeba w nich instalować dodatkowych programików „tylko 36 kb” jak w MS.

    W rozwoju desktopów miało miejsce kilka wydarzeń o różnym ciężarze gatunkowym – dobrych i złych. Zbytnia unifikacja „międzymordzi” na modłę MS IMHO zahamowała pracę nad bardziej ergonomicznymi rozwiązaniami. Do takich kopii należy „Pasek i Menu Start” czyli „Belka”. Dla mnie osoby praworęcznej intensywnie korzystającej z tej części pulpitu najlepsze rozwiązanie, to jej lokalizacja u góry ekranu ze startem po lewej stronie monitora. Przy takiej lokalizacji łagodnym ruchem od lewej do prawej kursor wędruje w pożądane miejsce. W tym wypadku plus dla Linuksa – mogę sobie belkę ustawić u góry, Menu Start przesunąć w dowolne miejsce. W MS pasek też mam u góry, ale przesunięcie Menu Start nie jest możliwe.

    Druga sprawa to wygląd aplikacji kopiowany na potęgę od MS. Owszem, nie jestem zwolennikiem rewolucji typu Blender, ale podążanie jak wół za Gatesem przynosi opłakane skutki. To Microsoft z reguły pierwszy ujawnia nowinki w „międzymordziu” nie zapominając o odpowiednich prawach patentowych. Bardzo spodobał mi się np. wprowadzony bodajże w MS Office XP przycisk podglądu dokumentu w formacie do czytania na monitorze. Nikt na to nie wpadł wcześniej? Nowy Office też ma kilka pomysłów dotyczących grupowania przycisków w logiczne struktury, choć nie wiem jak to sie sprawdzi w działaniu. Teraz po wydaniu OpenOffice 2 szybko zaczniemy tworzyć wersje 3 by tylko uzyskać funkcjonalność MS Office 12?

    Nasuwa mi się z tego wszystkiego tak konkluzja, że od funkcjonalności poszczególnych elementów pulpitu czy „międzymordzia” ważniejsza jest ich modyfikowalność. Pulpit XP, Aero Glass, Gnome, KDE, XFC – co to ma za znaczenie, jeśli w ramach funkcjonalności desktopu mogę go ustawić według własnych upodobań – to jest dobre. Łączy się to również z „wagą” desktopu. W Linuksie z reguły uzyskujemy większą „modyfikowalność” już w ramach tego co rezyduje w pamięci i łączy nas z zasobami systemu. W Windowsie wiele rozwiązań jest dosyć ciężkich, a uzyskanie dodatkowych efektów wymaga instalacji zewnętrznych programów, które nie dosyć, że swoje ważą, to jeszcze się czasami gryzą z systemem.

    Osobiście w Ubuntu korzystam z Gnome, choć bardziej spodobał mi się XFCE, no ale ten brak możliwości kładzenia skrótów na pulpicie… na szczęście nachodzi już 4.

  8. walth Maj 13, 2006 o 08:52 #

    Prawdą jest też, że „de gustibus non disputandum est” czy jakoś tak :D To co dla jednego jest „ładne” i „funkcjonalne” dla drugiego może być ani nie ładne ani nie funkcjonalne. Dlatego Linux ma taki wybór :D W Windowsie jest tylko jedna właściwa droga, więc to co MS uznaje za ładne i funkcjonalne takim po porstu jest :D Oczywiście możesz zainstalowac WindowsBlinds czy inne takie programy, ale:

    1, Spowalniają system

    2. Powodują błędy i bsody

    3. Kosztują

    4. Nie zawsze dają takie możliwości jakie byśmy chcieli.

    Co do kopiowania rozwiązań z Windowsa, to nie bardzo rozumiem. Bo co niby zostaało takiego skopiowanego? Drag’n’drop? Belka? Okienka? No niby tak, ale czy faktycznie da się to zastąpić czymś innym? Na razie chyba nie za bardzo. Skróty klawiaturowe są fajne bo nie odrywają naszych rąak od klawiatury. Owszem jest jakiś projekt zastapienia interfejsu użytkownika czymś zupełnie nowym, ale jak na razie to nie jest łatwe. Samo istnienie takiego manipulatora jak myszka i klawiatura wymusza na projektantach pewne rozwiązania. I to już nie chodzi o kopiiowanie rozwiązań MS bo często to MS kradnie rozwiązania (na przykład pulpit, kosz i okna, które ukradł Apple).

    • Golem_XIV Maj 13, 2006 o 10:59 #

      [url=http://www.chip.pl/arts/n/article_169894.html]Wielce tendencyjny tekst o OpenOffice 2 i kopiowaniu pewnych rozwiązań z MS[/url]

  9. CoSTa Maj 13, 2006 o 09:12 #

    dzięki wszystkim za komentarze! faktycznie środowisko graficzne, w którym pracujemy jest bardzo istotna sprawą bo przecież spędzamy z nim godziny całe. musi być ergonomiczne i przyjazne użytkownikowi. wszystkie bez mała środowiska takie są i chwała im za to. a wygląd? no cóż, wspomniane „de gustibus…” :)

    i tak ideałem prostoty (choć niestety nie funkcjonalności, ta przyszła wraz z nakładkami) pozostaje dla mnie [url=http://www.pcmech.com/show/os/360]GEM[/url], w wersji dla atari st. workbench jakiś taki za bardzo „rozpieprzony” był dla mnie :)

  10. fvwm2man Maj 13, 2006 o 10:07 #

    Jak przeczytałem wpis, to pierwsze słowo (właściwie okrzyk) jaki mi na myśl się nasunął to: Fight! – z takim długim ‚a’ jak to dzieci na podwórku szkolnym krzyczą na filmach ;-)

    Ale temat jest o tyle poważny, że trochę dorzucę do tego wszystkiego.

    Po pierwsze, obca mi jest ideologia ekstremistów (np da.killa ;-) ). To pulpity, menadżery, zarządcy, czy-co-by-to-nie-było są dla mnie, a nie ja dla nich. Co to znaczy, że coś tam jest podobne do MSWindows a coś nie jest ale jest lepsze? Do MSWindows coś może być podobne wyłącznie wtedy, jeśli kładziemy za przeproszeniem laskę na potrzeby użytkownika. Jednym z głównych powodów, dla jakich w domu pogoniłem wszystkie programy pod systemy M$ razem z tymi systemami kilka lat temu, jest to, że chciałem mieć pulpit, menu, działanie komputera, tak dostosowane do mnie jak tylko to możliwe. Nie spędzam przy komputerze kilku godzin dziennie. Spędzam kilkanaście…

    O tym, że podjąłem słuszną decyzję, dowiedziałem się, kiedy do domu sprowadziłem sobie żonę ;-) która była zupełnie nie skażona systemami komputerowymi – jakimikolwiek. Po 3 latach śmiga mi tutaj na komputerze, bez jakichkolwiek pytań o cokolwiek… A pulpit ma taki, że ja osobiście nie wiem za bardzo jak z niego wyjść… Natomiast jedna sprawa jest istotna, kiedy w szkole posadzili ją przed M$Windows – to pierwsze zdanie po kilku minutach użytkowania było takie: „Jezu ale to jest nędza”. Tak właśnie! Pulpity MS są nędzne! Zero konfigurowalności, zero ergonomii. I jest tak nadal. To, że nam się wydaje, że jednak Pulpity MSWindows są fajne i użyteczne, to tylko nam się wydaje, bo od lat kilku, czy kilkunastu siedzimy na takich desktopach i już mamy tak zindoktrynowane mózgi, że postrzegamy świat komputerów przez to co serwuje nam od lat MS.

    Teraz wracam do wojny Gnome vs KDE ;-)

    Osobiście mam ustawione KDE. Nie dlatego, że to KDE, nie dlatego, że jest takie jakie wszystkim wyskakuje na początku w każdym niemal distro. KDE mam dlatego, że żaden z menadżerów nie jest tak łatwo konfigurowalny w tak dużym stopniu.

    To jest właśnie to o czym Costa piszesz, klik i mam program, klik – mam drugi, klik tu klik tam, wszystko pod ręką. Pulpit nie jest podobny do niczego co jest na rynku, pomieszanie Gnome, MacOSa, Fvwm2 i w tym wszystkim jeszcze konsola gdzieś tam – nie ważne gdzie, ale zawsze pod ręką.

    A na to wszystko piękna rzecz – możliwości konfiguracyjne z KDE.

    Nie podoba mi się skrót zamykania okna? Ciach – mam inny, nie podoba mi się skrót przełączania pulpitem? klik – zmieniam na kombinację z gestem…

    Gnome ze swoim edytorem konfiguracji jest dla mnie bezużyteczny w tym względzie. Jest prosty jak budowa gazrurki. Wiadomo – gazrurka, fajna jest i dużo nią można, ale przy bardziej skomplikowanych rzeczach wysiada.

    Gnome jest rewelacyjny dla użytkowników, którzy się adaptują do środowiska. Jest koszmarem dla tych, którzy mają odnośnie desktopu własne zdanie czy przyzwyczajenia.

  11. Golem_XIV Maj 13, 2006 o 10:55 #

    Jedno jest pewne… nawięcej punktów zdobędzie ten, który najprościej daje się konfigurować. W tym zakresie desktopy (liczba mnoga) Linuksowe są nie do pobicia. Choć… był chyba jakiś OS w którym kolor belki i krój czcionki zmieniało się przyciągając wybrany (kolor, czcionkę) na element podlegający zmianie… Czy to nie było coś z Maca?

    • walth Maj 13, 2006 o 11:15 #

      Windowa też można nieźle przerobic. Są na niego nakładki przerabiające go na linuksa, i nie mówię tu o programach, które z windowsowego cmd robią basha (nie moge jak na złośc przypomnieć sobie ich nazwy). Są nakładki, których kiedyś sam używałem, które upodbniają pulpit Windowsa do Linuksa, crackując shella Windowsa. decydując się jednak na to tracimy gwarancję naszego Windowsa i jak coś się popsuje to „oni” mają to gdzieś. Oczywiście nie ma w tym wypadku wspomnianej wyżej wygody dokonywania zmian pulpitu. Nie jest to proste oraz bezpieczne więc nie spełnia założeń jakie tu przyjelismy, ale da się to osiągnąć :D

    • dotmod Maj 19, 2006 o 13:41 #

      To był OS/2 i jego obiektowy desktop – Workplace Shell czy jakoś tak

  12. madman Maj 13, 2006 o 12:10 #

    Jestem uzytkownikiem KDE z themem QtCurve. Zaleta rozwiazania jest taka, ze niezaleznie od tego, czy program napisany jest dla QT/KDE, czy tez GTK/GNOME, wyglada niemal identycznie.

    Faktem jest, ze bardzo duza konfigurowalnosc KDE odbija sie na czasie pierwszej konfiguracji – ‚dopieszczenie’ calego srodowiska zajmuje dobre pare godzin.

    Nie podoba mi sie ideologia producentow programow dla systemow Microsoftu. Kazdy uwaza ze jego GUI bedzie najlepsze, wiec nie uzywa kontrolek systemowych, tylko wlasne. W takiej sytuacji uzyskanie spojnego desktopu jest praktycznie niemozliwe. W dodatku kazdy taki interfejs dziala inaczej, wedlug widzimisie autorow.

    Idealem dla mnie byloby zaimplementowanie (jest w planach) typowych okienek dialogowych niezaleznych od biblioteki, w ktorej napisany byl program (np. programy GTK uruchomione w KDE mialyby okienka otwierania/zapisu plikow z KDE).

    Co do drobnych i wygodnych dodatkow, w KDE jest takich wiele. Np. po przeciagnieciu obrazka na pulpit, srodowisko proponuje ustawienie obrazka na tlo – jako jedna z akcji.

    Z pewnoscia przed Linuksowymi (i nie tylko) desktopami jeszcze daleka droga, jednak dzieje sie dobrze. A ‚konkurencja’ (mowie tu o KDE i GNOME) wplywa korzystnie na powstawanie nowych rozwiazan :)

  13. nbw Maj 13, 2006 o 13:13 #

    Kiedyś robiłem zestawienie do pewnej notki, której nigdy nie dokończyłem, na temat tego, jak powinien wyglądać desktop.

    Mamy obecnie co najmniej 4 rozwiązania desktopowe, które jakoś nam definiują desktop. Przy czym każde posiada inną filozofię. Microsoft dał deweloperom technologię, ale nie określił jak mają z niej korzystać. Apple poszedł dalej, bo poza przekazaniem technologii, dał również opis co, jak i gdzie można stosować a czego należy unikać (Apple Human Interface Guidelines). KDE jest dla mnie najbardziej biernym rozwiązaniem, które praktycznie nie wymyśla nic własnego – ukazuje się wtedy, gdy pojawia się Windows. Gnome podąża szlakiem wyznaczonym przez Apple.

    I na tym wygrywa – na przykład mnie.

    Jeśli zaś chodzi o kopiowanie, to tak naprawdę stwierdzenie, że Microsoft ukradł rozwiązania Apple jest wielkim, daleko posuniętym uproszczeniem. Obie firmy skopiowały rozwiązanie Xerox Alto. Co więcej, w tym samym czasie okien dorobił się AmigaOS (który był pierwszym systemem multitaskingowym, choć nie da się ukryć, że jego multitasking był nieco emulowany), z którego również wiele rozwiązań jest skopiowanych. Poważnie cieszyłbym się gdyby MS ukradł kosz z MacOS – nie mielibyśmy prawdopodobnie tak kretyńskiego rozwiązania jak Rejestr.

    • CoSTa Maj 13, 2006 o 13:25 #

      btw kosza – dziwi mnie dlaczego jeszcze w gnome nie ma kosza a’la windows, tzn. przywracającego pliki w ich pierwotne miejsce przebywania. come on, wykorzystanie sqlite aż się prosi samo. rozwiązanie „wrzucamy wszystko do jednego katalogu a dalej niech się user martwi” jest dla mnie co najmniej dziwne. co to za problem trzymac informację o położeniu pliku i na życzenie ten plik przywrócić?

      a tak mi się ten kosz skojarzył skoro już ruszyłeś ten temat. ja z kosza korzystam i to intensywnie. dużo w nim ląduje i robi za usuwalny z czasem backup, tak ikatalog „na wszelki wypadek”. tyle że brak mi tej podstawowej przecież funkcjonalności. ktoś coś wie w temacie jej ewentualnego wprowadzenia w gnome?

      • dotmod Maj 19, 2006 o 14:26 #

        To faktycznie dziwne, tym bardziej że na freedesktop.org jest odpowiednia specyfikacja i co więcej kde się do niej w pełni stosuje. Dodatkowo w gnome funkcjonalność kosza sprowadza się praktycznie do możliwości kasowania plików z poziomu nautilusa, a w kde działa to wszędzie – w okienkach wyboru plików, w browszerze gwenview itd.

        Niestety jeśli chodzi o spójność środowiska to gnome jest wciąż o lata świetlne za kde.

  14. Riddle Maj 13, 2006 o 13:59 #

    Jeśli chodzi o dodatkowy soft – wystarczy zapatchować jedną deelelkę i już… ikspek ma przecież w sobie mechanizm skinowania. Ikonki i startupy możesz zmieniać softem, ale nie jest on ładowany do pamięci – raz podmienia i już.

    • btd Maj 14, 2006 o 07:03 #

      dokladnie :)

      ja w ten sposob mam clearlook na moim xp :)

      • Golem_XIV Maj 14, 2006 o 07:37 #

        ? Takich rzeczy jeszce nie widziałem! Jakiś screen, tutorial?

  15. Biter Maj 14, 2006 o 13:19 #

    A ja nie lubie odpustowych desktopów. Uzywam na codzien XP i nigdy nie zobaczycie u mnie nawet tapety, kolor ciemnoszary dominuje, wszelkie „tematy” wyłaczone, tak samo jak wszelakie efekty (zostawiam jedynie cień pod myszą i wygładzanie czcionek). Dla mnie wydajnośc jest najwazniejsza, a na pulpit patrze jedynie przy starcie systemu a i to nie zawsze – wszelkie potrzebne skróty mam na pasku i w total commanderze :)

  16. Jakub Pisarczyk Maj 15, 2006 o 09:46 #

    To moze cos takiego:

    http://osx.portraitofakite.com/

    • CoSTa Maj 16, 2006 o 05:10 #

      ta strona RZĄDZI! dzięki za linka! nawet cholera można sobie muzyki posłuchać :)…

  17. Hadret Maj 15, 2006 o 17:25 #

    Rowniez jestem zwolennikiem GNOMEa. Glownie za sprawa wygladu – podoba mi sie najbardziej ze wszystkich desktopow – tak Linuksowych, jak i inszych Windowsowych. Mac’a nie komentuje, bo mialem okazje tylko na niego patrzec, ale to ponoc wlasnie on jest najbardziej przyjaznym sr. graficznym ;-)

  18. Salvadhor Maj 16, 2006 o 18:20 #

    Ile ludzi tyle gustów :)

    Ja to nawet czasem lubię w konsoli porobić to i owo. Funkcjonalność i ergonomia czasem nie do zastąpienia przez cokolwiek.

    A zwykle, na codzień to podnosi mnie na duchu XFCE. Prosto, schludnie, mam co chcę i gdzie chcę. Czy trudno to wszystko skonfigurować ? Kwestia zrozumienia co WM nam oferuje i dlaczego ikonki na pulpicie będą jak się uruchomi program który te ikonki wyświetla.

    U wielu pomstuje wciąż wpojone przez wiadomy system ‚branie się wszystkiego znikąd’. Teoretycznie.

  19. CoSTa's Family Page Lipiec 11, 2006 o 07:19 #

    XFCE – prostota i szybkość (wersja mała)Jakoś dawno nic nie było o Ubuntu na moim blogu a przecież używam tego systemu na codzień i coś znaleźć się powinno. Problem w tym, że nie mam z tym systemem żadnych problemów :). Działa wszystko szybko i wydajnie,

  20. Walth's World Lipiec 13, 2006 o 17:10 #

    Kto powiedzia?, ?e system operacyjny musi by? napisany w C lub innym podobnym j?zyku? No kto? tak pewnie powiedzia?, ale si? myli?

    Niniejszym przedstawiam eyeOS!

    Tutaj znajdziecie stron? domow? tego projektu. Wszystko co potrzeba do zainstalowania to

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
da majek idzie do przedszkola!

ha! wybrane zostało przedszkole, do którego pójdzie sobie da majek. szczerze mówiąc to da majek wybrał sobie owo przedszkole sam:...

Zamknij