Menu serwera

da majek już pływa :)

niedziela to zwyczajowo u nas dzień pełen niespodzianek i atrakcji, czyli: leżenia w wyrze najdłuzej jak tylko się da i kombinowania jak tu nic nie robić, z wyjściem z domu włącznie. doropha przełamała wczoraj rutynę i rzekła: "idziemy oglądać fontannę".

jest bowiem w poznaniu, zaraz koło uniwersytetu, do którego malżonka moja i ja uczęszczaliśmy, taka sporych rozmiarów fontanna. w dni upalne zbiera się tam ta resztka poznania, której – podobnie jak nam – dupy za miasto się ruszyć nie chciało i szuka orzeźwienia na miejscu. a jako że prócz samej fontanny jest tam jeszcze sporych rozmiarów "brodzik" to i pełni to miejsce przy okazji rolę każdego normalnego basenu: łażą w nim ludzie dla ochłody, dzieciaki się taplają no i oczywiście wszyscy jak jeden mąż do środka sikają :)

da majkowi zdawało się to nie przeszkadzać i jak tylko zobaczyła bandę maluchów pluskających się w wodzie – wskoczyła czem prędzej. ja, jako odpowiedzialny ojciec, wlazłem to owego ścieku takoż, zasłaniając przyjemność płynącą z taplania się w czymś chłodnym obowiązkami rodzicielskimi i opieką na młodą, coby nam się nie utopiła. doropha dostojnie machała kulasami w wodzie sadowiąc tyłek na obrzeżu.

i tu, proszę wycieczki, przeżyłem mały szok. da majek nie cierpi wręcz kąpieli połączonej z myciem głowy. wszelkie ślady wilgoci lądujące gdzieś w okolicach twarzy wywołują automatyczną reakcję alergiczną na czystość w postaci ryków, jęków i paniki "ocka, wleci do ocek!". wczoraj swego dziecięcia nie poznawałem. chlupnęła z rozpędu dowody tak, że już po chwili mogliśmy zapomnieć o dostojnym brodzeniu a zaczęło się "tato! tato! popac! ja pływam!". dzielnie da majek wykonywał gesty stylu zwanego "pływanie pieskiem" (to zdaje się jakieś instynktowne jest, nie pokazywaliśmy małej że można i tak, jakoś nie było okazji choć wciąż przyrzekam sobie, że na basen musimy zacząć łazić :/) po to tylko, by po chwili zmienić styl na "żabkę" i równie dzielnie rozgarniając wodę przed sobą brodzić udając pływanie i być bardzo dumną. serce urosło mnie ogromnie. a więc moja córa nie jest ostatnim cykorem i może coś jeszcze z tego materiału będzie :)

poszliśmy kompletnie nieprzygotowani na kąpiele, to miał być tylko spacerek. następnym razem koniecznie wypad gdzieś nad bajoro (choć czy ja wiem czy taka fontanna nie jest czyściejsza no i bezpieczniejsza dla takiego malucha?), ręczniki, kremy do opalania i te sprawy… młoda poczuła potrzebę pluskania więc trzeba tę potrzebę zaspokoić. tak więc wczoraj jeno obeschliśmy nieco na słonku (przy okazji oglądając kilka ładnych skąpo odzianych panien oraz podziwiając jeden cudnej urody opalający się damski tyłeczek – to akurat wypatrzyła mi doropha :)), zebraliśmy klamoty i wróciliśmy, po drodze obdzierając kolana do żywego i becząc w niebogłosy.

urlopie, przybywaj! dwa tygodnie nad morzem śródziemnym… damy z da majkiem i dorophą ognia!

4 odpowiedź do da majek już pływa :)

  1. btd Czerwiec 26, 2006 o 16:25 #

    burzuj ;-p tak sie chwalic urlopem nad srodziemnym. Gupie pytanie: Grecja?

    • CoSTa Czerwiec 26, 2006 o 16:44 #

      głupia odpowiedź: pewnie! w końcu będziemy tam robić za ciężar i zżerać nagromadzone w międzyczasie zasoby :). jak więc widzisz btd, burżujstwa w tym niezwykle mało za to chłodnej kalkulacji sporo ;).

      żartuje ciotki, jedziemy was zobaczyć! no i przy okazji objeść, a co! :)

  2. ciotka's eleni Czerwiec 30, 2006 o 07:18 #

    Tylko dwa tygodnie urlopu???? ta stanowczo za malo aby byc na andros, na krecie(wyspy), w atenach, w iannina i u babci.mam na to dobry sposob, bo mozecie n.p. zachorowac o co moga postarac sie znajomi lekarze ktorzy wyatawia stosowne zaswiadczenie learskie

    • Brzoza Czerwiec 30, 2006 o 07:42 #

      Właśnie – i przywieziesz do swojej pracy L4 wystawione po grecku. I niech się kadrowa rozczyta w ych robaczkach;)

      Drugi sposób jest jeszcze lepszy – ja go przetestowałem na sobie. Otóż może przecież zawsze złapać Was śnieżyca i odwołają loty. Ja tak kiedyś zaległem w Atenach na cztery dodatkowe dni. Ciężko było przekonać mojego szefa, że to na prawdę nie moja wina. No, ale przecież masz dar przekonywania, więc może Ci się uda? ;)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
zyta gilowska już nie w rządzie

ponad pół roku temu dziwiłem się, jakim to sposobem i handlem kaczyńscy przekonali zytę do wejścia do ich rządu. czymś...

Zamknij