Menu serwera

no i wróciła mi córa z wygnania

jest! przyjechała! miesiąc niewidzenia się to jednak cholera długo… wylazło toto z samochodu inne nieco od tego, co wysyłałem na daleki wschód. przede wszystkim wydłużył mi się da majek. no rośnie po prostu córa jak na drożdżach i nie wiem, czy cieszyć się z tego bo to coraz mniej ten mały, mieszczący się raptem w dłoniach :) da majek. teraz to już pannica się robi pełną gębą. w końcu przedszkolak!

prócz tego, że mi się córa wydłużyła to i jakby dorosła nieco. biega już całkiem nieźle choć wciąż nieco koślawo – to się dopracuje. jutro testuję jej umiejętność śmigania na rowerze ale już widzę, że jest dobrze. ja nauczyłem się stanowczo później (bo i później z rowerem styczność miałem) a tu widzę doskonałą szkołę dziadka józka – mała rwie się do pedałowania ale jeszcze niespecjalnie potrafi przenieść chęć skrętu w którąś stronę na kierownicę. okej, to się wyrobi. muszę zacząć odkładać na jakiś rower bo niedługo za smykiem nie nadążę :)… ponoć problem tkwi nieco gdzie indziej – leniwa jest po mnie i po przejechaniu kilkunastu metrów ma całego tego jeżdżenia dosyć. to też się wyprostuje odpowiednim dozowaniem bata i marchewki :)

co poza tym? 120 pierogów (TAAAAK!) wprost spod ręki kochanej teścióweczki dla nie mniej kochanego zięciunia. trzeba wprowadzić jakiś program oszczędnościowy zorientowany na nie przybieranie kolejnych centymetrów w pasie bo wsunąć 120 pierogów w dwa-trzy dni to ani oszczędnie, ani obyczajnie :)

7 odpowiedzi do no i wróciła mi córa z wygnania

  1. Fipaj Czerwiec 18, 2006 o 07:01 #

    > 120 pierogów

    omg… uwielbiam pierogi. mój rekord – 10…! :)

    zazdroszczę teściowej, oby mi też się taka trafiła :)

  2. Brzoza Czerwiec 18, 2006 o 14:47 #

    Ha – stęskniło się co? Ech – ja sam bym ją zobaczył „na żywo”, bo taki ze mnie wujek… No, ale może po tym cholernym magazynierze będę miał wreszcie wolne weekendy i będziemy mogli Was częściej nawiedzać.

    Geeez – 120 pierogów. To jest to! Moja teścióweczka, też mi funduje takie dobroci, choć ostatnio strasznie mi podpadła. Zrobiła pierogi z… podrobami. (fu!!!) Obrzydliwość!

    • CoSTa Czerwiec 18, 2006 o 15:52 #

      no moja teścióweczka eksperymentuje z pierogami z soczewicą. ja tego nie rozumiem. pieróg, to pieróg – ma być ruski i koniec :)

  3. ciotka's eleni Czerwiec 19, 2006 o 09:27 #

    wy tak zachwalacie swoje tesciowki no i dobrze bo sobie na to zasluzyly nie tylko pierogami ale o mamie nic? jestem wrecz oburzona po pierwsze jako siostra waszej mamy a po drugie jako matka syna marnotrawnego…caluski!!!!!!

    • CoSTa Czerwiec 19, 2006 o 19:02 #

      a co będę pisał o mamie, która robiła swego czasu tylko masę na ciasto ale go nie piekła bo:

      a) i tak pożeraliśmy z brzozą samą masę nie czekając na pieczenie

      b) paliła wszystko, czego się dotknęła

      tak za nic to się na strony tej jakże poczytnej stronki nikt się nie załapie :)

  4. ciotka's eleni Czerwiec 23, 2006 o 09:58 #

    …dobrze ze twoja mama tego nie czyta…

    moze brakuje jej talentu kulinarnego ale stara sie. raz nawet dzwonila do mnie do aten i podawalam jej przez telefon przepis na pieczonego kurczaka z ziemniakami i w zamian podala mi przepis na bigos

    • CoSTa Czerwiec 23, 2006 o 14:31 #

      no ten pieczony kurak z ziemniorami to jej dobrze wychodzi. nie no, ogólnie matula gotuje nieźle (co widać po mnie przecież :)) ale taka karkówka z piekarnika mojej żonki… w miodzie… paluchy oblizywać!

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
my tu sobie gadu gadu…

...a tu pękło 100 tysięcy wejść na naszą stronkę domową. cieszyć się? martwić? odbijać szampana? film jakiś obejrzeć? taaak, to...

Zamknij