Menu serwera

silent hill (silent hill)

silent hill

silent hilll… miasteczko przeklęte, miasteczko nawiedzone, miasteczko, w którym kończy się nadzieja a zaczyna horror.

a wyciągnął mnie ender na silenta. jakimś cudem udało mu się zmobilizować mnie i w ciągu jakichś 15 minut zdążyłem się wyprysznicować, coby w kinie nie zalatywało i jakoś się oporządzić. jako że zerwało mnie dziś z wyra stosunkowo wcześnie, bo o marnej 15-tej :), to i właśnie dopijałem pierwszą kawę. o tak, start w dniach wolnych mam baaaardzo długi.

silent hill to film na podstawie gry. nie byle jakiej gry bo absolutnie hitowego i kultowego tytułu, który doczekał się już bodajże czterech odsłon (piszą na wiki, że pięć ale jedna tylko w japonii wyszła) a w drodze kolejna. będzie krótko bo nie ma chyba osoby, która klika sobie na komputerze a o grze by nie słyszała. film jest dosyć luźną adaptacją gry ale adaptacją zdecydowanie udaną.

nie ma chyba większego sensu opisywać fabuły ale pokrótce: jest sobie dziewczynka, która zachowuje się czasami dosyć dziwnie – lunatykuje bowiem a podczas owych lunatycznych sesji co i rusz wymawia nazwę pewnego miejsca. oczywiście chodzi o silent hill. zaniepokojona bardzo przypadłością swojej adoptowanej córeczki dzielna mama postanawia ruszyć wraz z nią do owego miasteczka i rzecz na miejscu wytłumaczyć. no i popełnia jeden z największych błędów swojego życia – wyrusza. a dalej to już horror jak się patrzy.

film zyskał na imdb całkiem wysokie oceny jak na horror i adaptację gry w jednym. trzeba przyznać, że kino nie ma dobrej ręki do przenoszenia gier na ekrany. jakoś niespecjalnie to zazwyczaj wychodzi. bywają cukierki ale w ogólności filmy na podstawie gier to gówna jakich mało (bloodrayne – o mamo! za co! byłem grzeczny!). na szczęście nie w tym przypadku. silent hill wychodzi ze starcia z widzem raczej na tarczy, choć kto grał w pierwszą część gry może czuć pewien niedosyt. bowiem to właśnie patentów z części pierwszej jest tu najwięcej. z kolejnych części przywołano bestiariusz ale pierwsze sceny w silent hill są prawie żywcem przeniesione z gry (łącznie z ujęciami kamery). ci co grali w jedynkę pamiętają zapewne ten nastrój, który dodatkowo tworzyła nieprawdopodobna muzyka i udźwiękowienie. przykro to przyznać ale w grze te elementy wykorzystano zdecydowanie lepiej i jeśli ktoś ma smaka na chwilę na prawdę ciężkiej grozy – do jedynki marsz! warto!

patrząc jednak obiektywnie i nie przez pryzmat gry – film zręcznie balansuje na krawędzi kompletnego nieprawdopodobieństwa. jednak to adaptacja gry i nie da się od porównań uciec. gra jest survival horrorem (mało tego w filmie, i dobrze!) ale też siada miejscami na psychice (tego w filmie zdecydowanie brakuje, i źle!). wychodząc z kina stwierdziliśmy z enderem wspólnie, że powinien ten film robić team w całości japoński, który zadbałby już o odpowiednio chore klimaty. japończycy to jednak inna kultura, która potrafi zaskoczyć zachód niejednym. i tych elementów japońskiego zaskoczenia bardzo w filmie brakuje. film pozuje na japońskie horrory (na boga, gra jest japońska przecież!) odpowiednio podmalowując oczy małej dziewczynce ale za tym nie idzie ten dżapski spiryt, ten ciężar znaczeń i domysłów. a to przecież jest główną siłą gry. na ekran nie udało się w pełni przenieść chorego klimatu, jakim przesączone jest miasteczko. ale cała reszta jest już jak najbardziej w porządku.

sceny nadchodzącej ciemności robią miejscami piorunujące wrażenie. komputery odwaliły kawał dobrej, animacyjnej roboty ale całość nie razi sztucznością. wejścia piramidogłowego są takie, jakie być powinny – zapowiadają rychłe cierpienie. estetyka takoż trzyma się wytycznych i jest odpowiednio plugawo. jedyne, czego tak na prawdę brakuje to odpowiednia muzyka i udźwiękowienie. owszem, to wszystko jest ale efekt nie składa się na przejmujące i dojmujące uczucie zagrożenia, jakie serwowała nam sama muzyka i dźwięk w grze. niby drobnostka ale jakże istotna.

całość jednak razem jest jak najbardziej zdatna do obejrzenia i gorąco zachęcam do skoczenia do kina. nawet jeśli się silenta na oczy nie widziało – moim zdaniem warto. i taka luźna myśl na boczku: proszę jak to ograniczenia sprzętowe psx-a odpowiednio podane mogą robić doskonały efekt. tak, chodzi oczywiście o mgłę. w filmie bardzo o nią zadbano. efekt jest równie sugestywny, jak w grze.

ocena w skali 1-10: 6

silent hill

obsada:
Radha Mitchell … Rose Da Silva
Sean Bean … Christopher DaSilva
Laurie Holden … Cybil Bennett
Deborah Kara Unger … Dahlia Gillespie

oficjalna strona filmu
silent hill w serwisie imdb.com
silent hill w wikipedii

3 odpowiedź do silent hill (silent hill)

  1. karwasz Czerwiec 18, 2006 o 17:12 #

    ten film jest sliczny :] po jego obejrzeniu wygrzebalem silent hill no 1 i pykam wieczorkami… masakra :D

  2. Stokrotka Sierpień 9, 2006 o 17:58 #

    Film „Silent Hill” jest godny podziwu. Ma wspaniałą fabułe.Ciągłe napięcie powoduje że widz nie może sie doczekać końca filmu. niesamowity zwrot akcji. Film bardzo krwawy , ale i tak jest wielkim hitem.

  3. Hadret Październik 27, 2006 o 12:59 #

    Byłem na tym w kinie jeszcze w Cardiff (wł. to było w niedługo po moim przyjeździe). Film profesjonalny, pozostawiający takie dziwne uczucie i nastawienie. Świetny.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
heroes 3 na ubuntu

powiem tylko tyle: śmiga!heroes 3 na ubuntudzięki już-ty-wiesz-kto! :)(a i tak kupię oryginał - warto!)

Zamknij