Menu serwera

the goonies – film mojego dzieciństwa

The Goonies

The Goonies

gdybym miał wybierać film mojego dzieciństwa, bez wahania większego postawiłbym na the goonies. choć muszę przyznać, że wybór nie jest i nie byłby taki łatwy, gdyby chcieć siąść solidnie i faktycznie chcieć wybrać ten najlepszy z najlepszych filmów dziecięco-familijnych (no i przygodowych) z lat 80-tych. zdaje się, że nawet nie dałoby się. któż nie pamięta ET czy indiany jonesa… pokuszę się o tezę, że lata 80-te to złoty okres kina familijnego. jakoś po roku 0-tym nie przychodzą mi do głowy tytuły, które narobiłyby tyle szumu, były tak piekielnie dobrze zrealizowane i zajmujące, że oglądanie ich po latach, dorosłym będąc, nadal sprawia mnóstwo frajdy. jakieś remejki może…

nic na to nie jestem w stanie poradzić – goonies, ET, gwiezdne wojny… to są filmy, na których się wychowałem, które pamiętam doskonale do dziś i które będzie oglądał da majek, bo kino dzisiejsze prócz świetnych animacji jakoś niezbyt wiele ma do zaoferowania. mali agenci 3D? wolnego… do pięt nie dorastają tym leciwym już przeciez filmikom. nie mam pojęcia co stanowi ich główną siłę – scenariusz, może gra aktorska (goonies są doskonale zagrani przede wszystkim), solidne przesłanie o wyższości dobra nad złem, które jakoś w dzisiejszych czasach w kinie dla dzieciaków zupełnie się rozmywa? nie wiem i nie chcę wiedzieć. te perełki lat 80-tych są ponadczasowe i doskonale dadzą sobie radę z następnym pokoleniem, da majowym. dlaczego? może dlatego, że po prostu są dobre?

jeśli jakims cudem o te słowa czytający, nie widziałeś the goonies – nadrabiaj! wleź głęboko w świat przygody, przyjaźni i autentycznego, niewymuszonego humoru podlanego lekko strasznawym sosem. o, to chyba o to chodzi – niewymuszony humor bez sitcomowego podkladu, który nie zmienia jednak całego filmu w komedię a jest jedną z wielu przypraw składających się na doskonałe widowisko. proszę, niech ktoś przywróci moją wiarę w dzisiejsze kino familijne i rzuci jakieś współczesne tytuły, bo będę miał jawny obraz degrengolady gatunku. a na tej mnie nie zależy, w końcu na coś do kina z da majkiem mam zamiar chodzić a ileż można oglądać animacji 3D?

przy okazji – wielkie podziękowania panom spielbergowi i lucasowi za niezapomniane dzieciństwo. dzięki panowie! bez waszych filmów byłbym o wiele uboższym człowiekiem…

, ,

13 odpowiedzi do the goonies – film mojego dzieciństwa

  1. Biter Czerwiec 11, 2006 o 21:44 #

    O tak, zdecydowanie dobre kino i same dobre wspomnienia z tym związane :)

  2. Biter Czerwiec 11, 2006 o 21:54 #

    Z familijnych…hmm żadnych przełomowych nie ma chyba (na miare tutułów kultowych które przytoczyłes) ale są tytuły pomniejsze które można wchłonąć bez zbytniej szkody. Swoją drogą dziwna prawidłowośc iz w wiekszosci pochodza one z wytwórni Disneya :) Z ostatnich polecałbym (poza oczywiscie „Opowiesciami z Narnii”) „Finding Forrester” oraz „Eight Below” – ot takie przyjemne familijne kino, bez zbędnej agresji i z wyraźnym przekazem :)

    • walth Czerwiec 12, 2006 o 11:22 #

      To ja tak troszkę z inne beczki. Biter jak rozumiem nie polecasz Opowieści z narnii? Czy źle rozumiem? Ja z tym nie miałem przyjemności, ale Kościół się tym zachwycał, więc jakoś mnie nie ciągnie do tego :-P

      • CoSTa Czerwiec 12, 2006 o 11:26 #

        byłem, oglądałem, film nawet nawet… problem w tym, że miejscami aż wiało nudą. nie wiem dlaczego kościół zachwycał się filmem bo tak na prawdę to pogaństwa tam od pyty :). książki już bardziej skręcają w prawo i kładą akcenty na WARTOŚCI (w sumie wspólne wszystkim większym religiom i dorobkowi humanizmu) ale nie przypominam sobie, by była to indoktrynacja.

        film jak film. nizły ale nie zrywa czapki z głowy. za to goonies… ET… gwiezdne… indiana… AAAA! wciągam te filmy jeszcze raz! koniecznie! :)

      • Biter Czerwiec 12, 2006 o 11:32 #

        Znaczy sie że bardzo polecam jako dobre kino familijne, zwłaszcza ze jako dzieciak sie zaczytywałem Lewisem i sentymenty robią swoje :)

  3. Dzideq Czerwiec 11, 2006 o 21:56 #

    No baaaa :). Ten film tez na mnie za bajtla wielkie wrazenie zrobil. Najbardziej zapadl mi w pamieci jeden z tych dzieciakow, ktory mial te wszystkie gadzety za pazucha :]

    Z checia obejrzalbym go sobie jeszcze raz :)

  4. Carstein Czerwiec 11, 2006 o 23:29 #

    normalnie, aż mi łzy staneły w oczach, jak sobie przypomniałem te czasy. To dopiero były dobre filmy. kiedy robimy sesję filmową starych filmów?

  5. dely Czerwiec 12, 2006 o 05:29 #

    Taaak, Goonies rządzą. CoSTa, zapuść sobie jeszcze do pełni szczęścia grę o tym samym tytule. Obowiązkowo na Atari :)

  6. CoSTa Czerwiec 12, 2006 o 06:30 #

    [b]carstein:[/b] ja tam robię na bieżąco :). co to ostatnio wciągałem? no tak – pierwszy indiana. rządzi!

    [b]dely:[/b] no ba! pewnie że gierka siedzi na twardym i od czasu do czasu jest odpalana. swoją drogą swego czasu przesiedziałem nad nią nockę niejedną…

  7. Potfur Czerwiec 12, 2006 o 17:34 #

    Skoro już jesteśmy przy latach ’80 i kinie przygodowo-familijnym, to warto jeszcze polecić film Roba Reinera na podstawie książki S. Kinga „Stand by Me” (Stań przy mnie).

  8. CoSTa's Family Page Luty 1, 2007 o 22:37 #

    Zjedliśmy solidnie. Oj bardzo solidnie. Raczyliśmy się w Tawernie Mykonos, bardzo fajnej greckiej restauracji, w której na szczęście gospodarzy Grek z krwi i kości. Pogadaliśmy nieco z zamęczonym Theo (prowadzenie własnego interesu musi być diablo męczące

  9. CoSTa's Family Page Marzec 23, 2007 o 21:11 #

    Swego czasu pisałem tutaj o filmie mojego dzieciństwa, czyli o The Goonies. W ramach przeprowadzkowych porządków wziąłem się za wywalanie starych płytek z filmami i w ręce me wpadło filmidło, które bez żenady nazwać mogę filmem mojej młodości: The Blob!Ci

Trackbacki/Pingbacki

  1. Real Steel (Giganci ze stali) - CoSTa's Family Page - Sierpień 5, 2012

    […] Facet, który pro­du­ko­wał Goonies i gazy­lion innych hicio­rów nie tylko mojego dzie­ciń­stwa po pro­stu nie może się mylić. I nie myli się. Doskonale cała ekipa pamięta, co kręci […]

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
spamowe panienki

laskijeeeezu, kompletnie mi już wali. może to dlatego, że sobote całą spędziłem przed komputerem robiąc taką jedną stronkę i szukając...

Zamknij