Menu serwera

wczorajasza chwila paniki

uuu, wczoraj wieczorkiem dopadło mnie kilka gorących chwil a usta same składały się rzucania bardzo niewybrednymi przekleństwami. co się stało? a nic nadzwyczajnego – windows ni cholery nie wstawał…

pomyślałem sobie, że cóż to za problem? taki haxxor jak ja poradzi sobie w mig :). żona przypomniała mi tylko, że z powodu wszechobecnego gorąca wziął jej był komputer swego czasu zdechł (muszę ten złom wymienić w cholerę) a traf chciał, że akurat windows biegał. no to dawaj – konsola naprawcza i jedziemy z koksem.

tyłek. system w ogóle nie wstaje. w żadnym trybie – ani w awaryjnym, ani konsoli, ani z płytki… boot leci do pewnego momentu i reboot następuje. filesystem strzelił jak nic. i tu nadeszła chwila paniki – rozgrzebana robota pod windowsem, której jakoś nie backupowałem… kilkanaście ładnych godzin siedzenia i dziubania szlag mi trafił? tylko się za głowę złapałem…

chwila pomyślunku i jedziemy z koksem. boot ubuntu i dobieram się do partycji systemowej. montuje się bez problemów, pliki widać. kopia co ważniejszych katalogów i okazuje się, że jest problem z Documents and Settings. coś tam nie halo. jak by się do tego zabrać? myślę sobie – gparted może w czymś pomoże (nie wiem w czym ale może)? apt-get install i tu się w oczy rzucił skromny pakiecik ntfstools. apt-cache show i oto dostaję zestaw kilku programików do zajmowania się ntfsem. instaluję, a co! wśród nich jeden, którego nazwa daje jakieś nadzieje – ntfsfix. szybka lektura mana sugeruje, że w używaniu prostsze to niż mi się wydawało. no i zostało do zrobienia tylko:

sudo umount /dev/hda1
sudo ntfsfix /dev/hda1

i viola – posprzątane. jakieś błędy wykrył, ustawił, że przy boocie ma być windowsowy checkdisk uruchomiony i to wsio. pięć minut roboty, łącznie z bootem i odszukaniem oraz zainstalowaniem programu.

reboocik, windows wstaje, chkdsk robi swoje i naprawia problemy z jurnalem. system wstaje i chodzi radośnie jak ta lala.

ogólniejsze spostrzeżenie: windows jest fajny, dopóki coś się nie spieprzy na amen. a kiedy się spieprzy to lepiej mieć jakąkolwiek wiedzę o innych systemach bo to oszczędza czas, nerwy i pieniądze. no i już rozumiem, dlaczego istnieje tyle programów z kategorii "recovery tools" dla tego systemu. sam bidok ni cholery nie daje sobie z sobą samym rady…

7 odpowiedzi do wczorajasza chwila paniki

  1. eNJey Czerwiec 24, 2006 o 09:08 #

    Faktycznie w chwilach kedy Winda sie „zwiesi” trzeba niezłymi wiązankami rzucać żeby jakoś nerwowo to wytrzymać. ;)

  2. byte Czerwiec 24, 2006 o 09:46 #

    Documents and Settings :)

  3. Malin Czerwiec 24, 2006 o 10:21 #

    Ooo… a ja tu Windy bede bronil… u mnie na kompie tylko winda lazi – bo starszyzna rodziny nie chce sie przesiac na inny system – cos tam sie tlumacza ze starych drzew sie nie przesadza czy cus takiego … no ale apropos windy… dzialam juz na tym systemie jakies 4 lata… raz mi sie tylko zwiesil… ale udalo sie wszytsko odzyskac… w 15 minut… teraz srednio co 3-4 miesiace robie backup-a… pozniej odzysk systemu z obrazu dysku… i spokoj… chula jak ta lala

    • CoSTa Czerwiec 24, 2006 o 12:51 #

      ależ ja nie skarżę windy, że się wiesza i jest be. jest okej. to mój komp nie wydala temperatur i potrafi zdechnąć nagle. efekt zazwyczaj bywa żaden ale tym razem zrobiło mi się zimno po prostu. winda w ogóle nie wstawała i nie było na nią żadnego sposobu windowsowego. sprawę jak widać załatwiłem spod innego systemu. windows jest okej dopóki nie zdechnie jakiś-bardzo-ważny-plik i nie będzie jak tego drania uruchomić. i to w żadnym trybie. no trochę nie teges to jest :)

      • Malin Czerwiec 24, 2006 o 15:33 #

        no tak na szczescie ja nie mialem jeszcze takiej sytuacji zeby mi w zadnym trybie winda nie poszla… zawsze przynajmniej ta „konsola” dziala…

  4. l_uke Czerwiec 24, 2006 o 12:28 #

    Heh, nie od dziś wiadomo, że najlepszym Recovery Tools’em dla windy jest linux na drugiej partycji:) Mnie ubuntu już kilka razy uratowało od utraty cennych danych na windowsowych partycjach…

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
nawiedził nas wujek brzoza

wczoraj w ramach drogi z jeleniej góry do warszawy, nawiedził nas mój własny bracki a wujek da majka - imć...

Zamknij