Menu serwera

zyta gilowska już nie w rządzie

ponad pół roku temu dziwiłem się, jakim to sposobem i handlem kaczyńscy przekonali zytę do wejścia do ich rządu. czymś babsko skusić musieli bo z perspektywy połowy roku na urzędzie widać wyraźnie, że babsko na władzę jakieś takie niezbyt pazerne jest/było. ot robiła zyta swoje czasem waląc pięścią w stół, czasem kładąc uszy potulnie po sobie. niemniej pół roku zleciało jak z bicza strzelił, z planów reformy finansów publicznych głośno się zrobiło w związku z kilkoma wpadkami i dziwnymi pomysłami (bardzo mnie swego czasu rozbawił pomysł zdziesiątkowania aparatu urzędniczego :)) ale tak poza tym to cisza. gospodarka sobie nadal pędzi nie za bardzo oglądając się na polityków i chyba w tym leży główna zasługa zyty – zostawiła rynek w spokoju a ten z tego (na razie) spokoju korzysta.

no ale wczorajsza wieść o zdymisjonowaniu gilowskiej nieco mną wstrząsnęła. nie dlatego, żebym jakoś za zytą szczególnie przepadał ale dlatego, że oto ruszono pod lustracyjnym pozorem kogoś na bardzo, bardzo wysokim stanowisku i z wicepremierostwem w dodatku. a to, w obliczu wcześniejszego badania i nie wykrycia żadnych większych problemów (i to przez nizieńskiego zdaje się!) śmierdzi już bardzo.

zastanówmy się przez chwilę, co się tak właściwie stało. znam tylko to, co wyczytałem w prasie (telewizji za bardzo nie było kiedy oglądać) i jawi mi się obrazek dosyć tragikomiczny. tzw. rzecznik interesu publicznego oskarża wicepremiera trzydziestoośmiomilionowego kraju, nie dając temuż wicepremierowi nawet wglądu w odpowiednie dokumenty będące podstawą oskarżenia. konsekwencję oskarżenia znamy – zdymisjonowanie zyty przez premiera przy ogólnym płaczu wszystkich mniej lub bardziej zainteresowanych. tak to przynajmniej dla laika (czyli mnie) wygląda.

czy tylko mi się wydaje, że ktoś tu kimś manipuluje? z kogo tu się robi idiotę? z zyty, której premier wcale ale to wcale nie musiał dymisjonować a mimo to zrobił to, wiedząc, że teraz sprawa będzie trwała lata całe? no nie wydaje mi się, w końcu to ona jest oskarżona a stawianie zyty w dwóch rolach jednocześnie jakoś do mnie nie trafia. jak bym nie patrzył, idiotów chce się zrobić z ludzi, którzy o tym się dowiadują i o tym czytają. wszędzie bowiem aż trzeszczy od słów "prawo", czy dziejowa "sprawiedliwość". prawo i sprawiedliwość w polskim wydaniu zbrzydły mi już tak bardzo, że wycieranie sobie mordy tymi już komunałami (proszę jak ładnie zdeprecjonowano obydwa tak przecież ciężkie gatunkowo słowa) nie robi nawet większego wrażenia. ot news dla ludu, że na każdego przyjdzie pora i nikt nie jest nietykalny.

problem w tym, że to nie jest news dla ludu. za kilka lat, kiedy skończy się lustracja gilowskiej a o teraźniejszym panu rzeczniku interesu publicznego nikt już nie będzie pamiętał, okaże się, że albo zyta jest w porządku, albo nie. ale to będzie za kilka lat. teraz natomiast przekaz jest dosyć jasny i zrozumiały: nieważne jaką funkcję sprawujesz, kim jesteś i co robisz dla tego kraju. wystarczy jeden rzecznik interesu, kilka dokumentów, do których poza nim nikt wglądu mieć nie może z oskarżonym (to jest kurwa skandal) włącznie i uwalamy cię, delikwencie, koncertowo. rzucamy błotem, które w taki czy inny sposób przylgnie a wyczyszczenie (lub nie) z niego za kilka lat nie będzie miało żadnego znaczenia. a więc drogie giertychy i leppery – nie skaczcie zbyt wysoko. chłopcy z opozycji – nie przesadzajcie z tym opozycjonowaniem bo napuścimy rzecznika. kto o tym w ogóle będzie pamiętał za kilka lat, kiedy pokończą się wasze procesy? komu w ogóle będzie na tym wtedy zależało? dziś zdaje się odbywała się jakaś konferencja czy inny zjazd PO, na którym rokita ładnie nazwał politykę prowadzoną przez PiS: polityka tumultu.

bo spójrzmy w nieco szerszym kontekście na tego newsa. nie w kontekście li tylko polskiego piekiełka ale międzynarodowym. oto w świat idzie informacja, że wicepremierem polskiego rządu była tajna współpracowniczka służb bezpieczeństwa. rzecz musi być pewna bo przecież została natychmiast zdymisjonowana (nie sama złożyła dymisję tylko została zdymisjonowana – drobnostka? oj na pewno nie, rozkład akcentów jest przecież widoczny gołym okiem), postępowanie jest tajne (czyli sprawa jakiegoś większego kalibru) a to sugeruje, że wyrok już niebawem. no i teraz małe zadanie z kombinatoryki: jaki obraz tego kraju powstaje w świecie, z naciskiem na europę, która niedawno wytknęła temu krajowi sporo? i kolejne zadanie z kombinatoryki: kto ma kompletnie w dupie reprezentację tego kraju na forum międzynarodowym? polityka tumultu, którą uprawiają obecnie rządzący (czyli nie premier bo czym biedaczek ma rządzić sterowany zza fotela?), doskonale sprawdza się na naszych śmieciach ale pojęcie "odpowiedzialności za państwo" jest kompletnie nieznane nami rządzącym. i mam gdzieś w tym momencie gilowską – niech się broni, sama doskonale wiedziała w co wdepnęła. niestety z coraz większym przerażeniem patrzę na kompletną indolencję władzy w tematach dla kraju (nie samej władzy) istotnych. wali się nam wszystko w temacie współpracy z unią, wprowadzenia euro, w polityce zagranicznej (prócz ostatniego wypadu do usa i odmowy spotkania ze strony angielskiej ktoś coś słyszał o naszej polityce zagranicznej? no i prócz uchwał tępiących parlament europejski za kilka słów prawdy?)…

olewając gilowską i jej problem – teraz PiS podstawi jakiegoś swojego figuranta na jej miejsce i kaczyńscy położą łapę na finansach publicznych – przejdźmy może do wywołanej anglii. dwa fakty: blair jest u siebie lubiany coraz mniej a właściwie nie jest lubiany + ostatni raport parlamentu europejskiego na temat naszego kraju. czy ktoś się dziwi, że "przesunięto datę spotkania" w takich okolicznościach? dość już blair ma wewnętrznych problemów, by dorzucono mu jeszcze problem spotykania się z przywódcą kraju ksenofobicznego, zupełnie nie pasującego do struktur unii i wciąż uczestniczącego w wojnie irackiej, której anglicy mają dosyć. za kaczyńskim prezydentem zaczyna się powoli ciągnąć zapaszek zaścianka. to samo tyczy się naszego msz-etu z kobitą na czele, o której kompletnie nikt nic nie wie, z samymi polakami włącznie.

uwalono gilowską dając próbkę tego, jak można pogrywać sobie ludźmi. przy okazji pokazano nam i całemu światu, jak wygląda polityka w tym kraju. dodajmy do tego już od jakiegoś czasu bacznie przyglądające się nam oczy unii i coraz większe poczucie wyobcowania z tej struktury (ja to zaczynam mocno czuć w każdym bądź razie) i mamy obrazek kompletnego tumultu. to nie jest żaden spiskowy plan kaczyńskich. to dowód, jak bardzo można nie znać się na tym, do czego zostało się wybranym i jak bardzo można być do tego nieprzygotowanym.

nie wyszedł ci handel zyta, nie zyskałaś nic klejąc się do kaczyńskich czy też ulegając ich namowom. jedyne co zyskałaś, moja ty była pani wicepremier, to kilka lat łażenia po sądach, odwoływania się, ponownego rozpatrywania sprawy czyli ogólnie cyrku. wstępując do rządu poniekąd swoją osobą dawałaś świadectwo temu rządowi i obozowi rządzącemu. i jak, nadal będziesz dawała świadectwo? ufam, że proces będzie szybki i sprawny. tak jak tylko może być szybki i sprawny w tym kraju. do usłyszenia więc za kilka lat. póki co zjedz tę żabę. chciałaś to i masz. dobrej zabawy w lustrację!

teksty wyborczej na ten temat

10 odpowiedzi do zyta gilowska już nie w rządzie

  1. klus Czerwiec 24, 2006 o 17:52 #

    „(…) w obliczu wcześniejszego badania i nie wykrycia żadnych większych problemów (i to przez nizieńskiego zdaje się!) śmierdzi już bardzo”

    wpisz „lista nizieńskiego” w googlach lepiej. czyli jednak coś tam jest, w tych teczkach i to było wiadomo już wcześniej. co konkretnie? – trudno powiedzieć, bo to wglądu w te dokumenty nie ma de facto nikt, to skandal ewidentny i okazja do brudnych gierek. tu się zgadzamy.

    • CoSTa Czerwiec 24, 2006 o 18:13 #

      [url=http://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_Nizie%C5%84skiego]o to chodzi?[/url] zwracam uwagę na drobne „Inne źródła nie potwierdzają tej informacji”. z całym szacunkiem dla „głosu” – obecny prezes telewizji publicznej wyciągnął z ipn o wiele dłuższą listę. no i jak się okazało to, że się jest w aktach sb nie musi wcale od razu oznaczać współpracy. poczekamy na wyrok w sprawie zyty, o ile oczywiście nie będzie utajnony i o ile ktokolwiek zobaczy te materiały poza rip-em.

      ja tam powstrzymuję się od osądów. już nie raz się okazywało, że „coś było na rzeczy” i kończyło się to niczym poza spartoleniem komuś życia. i odwrotnie też oczywiście.

      • klus Czerwiec 25, 2006 o 09:54 #

        nie polemizowałem z całym twoim wpisem i nie pisałem w trybie oceniającym czy wartościującym (nawet gdybym chciał, to mi nie wolno, bo ja w firmie, która tymi teczkami zarządza, pracuję :)), tylko *prostowałem jedną krótką informację*, że za nizieńskiego „nic nie wykryto”. bo wykryto, a w materiałach, które zachowały się w ipn, prof. gilowska występuje właśnie w charakterze tajnego współpracownika. nie mylić z listą wildsteina, bo na liście byli różni ludzie (nie tylko współpracownicy służb, lecz także m.in. pokrzywdzeni, o czym powinieneś wiedzieć), a tu jest po prostu teczka – co zresztą potwierdza wczorajsze życie warszawy, które do niej dotarło.

        na ile zawartość teczki jest prawdziwa – tego póki co nie oceniajmy, bo a) mało kto ją widział na oczy; b) mało kto ma kompetencje, by to zrobić.

        • CoSTa Czerwiec 26, 2006 o 07:19 #

          uprę się jednak, że nic nie wykryto. to, że mister nizieński wciągnął gilowską na swoją listę a nie ma podanych póki co zdaje się ŻADNYCH dowodów takiej współpracy – prócz tego, że to jest oczywisty skandal, na który słusznie obrusza się byte, to zdaje się o niczym nie powinno przesądzać. właśnie w kontekście listy wildsteina wyszła potrzeba przecież weryfikacji wszelkich danych zawartych w aktach (fałszywki itd.).

          ja wiem w jakiej rzeczywistości żyjemy ale „coś znaleziono” kompletnie do mnie nie trafia. dopóki tego „czegoś” szanowny rzecznik nie zechce ujawnić (na ten przykład może oskarżonej/pomówionej?), dopóty jest to tylko domysł rzecznika a można nazwać to i dosadniej.

          widzisz klus, nie chodzi mi o to, czy zyta jest czy też nie jest winna współpracy – to mnie szczerze mówiąc guzik obchodzi i dopóki wykonuje dobrze swoją robotę – niechaj nadal ja wykonuje (albo nie, jej sumienie, nie moje). tu się raczej wszystko rozbija o pewne zasady, z tą domniemania niewinności i jawności postępowania na czele. zresztą sam to napisałeś poniekąd w pierwszym swoim komentarzu.

          mnie się po prostu w głowie nie mieści, że na podstawie czegoś tak niepewnego jak „tw” przy nazwisku i to przecież już nie raz skompromitowanego przy innych osobach (choćby casus kaczyńskiego z fałszywkami), dymisjinuje się wicepremiera dużego europejskiego kraju. mało tego – nie pozwala się temuż wicepremierowi nawet zajrzeć do owych akt. to są kpiny i z prawa, i ze sprawiedliwości. a że akurat na gilowską padło – ot, tak wyszło. setki mają podobnie jak znam życie ale nie są wicepremierami i sprawy nie są medialne aż tak bardzo.

  2. Dzideq Czerwiec 24, 2006 o 20:32 #

    Hmm… i poraz wtory mamy taka sytuacje, w ktorej ciagnaca sie w niesonczonosc lustracja jest hakiem na kazdego polityka. Pozostaja tylko radykalne przedsiewziecia (ala lista Wildsteina) bo bedzie sie to ciaglo w nieskonczonosc. Inne postkomunistyczne kraje zrobilo to raz na zawsze, chodz mozna przyznac ze bolesnie.

    Co do kierowania Marcinkiewiczem z tylnego siedzenia widac to juz po samej smutnej minie tego polityka ;-)

  3. Piotr Szymczak Czerwiec 25, 2006 o 10:02 #

    @CoSTa Świetne oddanie tego co dzieje się wokół nas, oraz trafna prognoza tego co dziać się będzie jeżeli ….

    @Dzideq CO do naszego premiera, ja się zastanawiam, nad tym ile on dziennie telefonów wykonuje do Kaczyńskiego z pytaniem „*Prezesie Jarosławie co robimy ? co robimy ? bo nie chciałbym postąpić wbrew Panu*”

  4. byte Czerwiec 25, 2006 o 18:08 #

    To jest k…a skandal, żeby osoba, którą rzecznik oskarża o współpracę nie mogła się dowiedzieć, o co właściwie chodzi. Jakże wygodny sposób uwalenia każdego zawadzającego człowieka, bo przecież młyny sprawiedliwości mielą powoli. Całkiem duże są szanse że za jakiś czas okaże się, że papiery nie mają żadnego pokrycia w rzeczywistości – tylko kogo to będzie wtedy obchodziło.

    Zyta stwierdziła publicznie, że nie ma to jak otworzyć dostęp do teczek. Składam tą wypowiedź na karb panujących upałów, bo skoro pracownicy IPN nie potrafią rzetelnie ocenić zgromadzonych materiałów, to co będzie miała do powiedzenia P.T Publiczność? Nic nie będzie miała do powiedzenia, a kwity będą sobie krążyły i każdy będzie miał swoją wersję. Idealne polskie piekło.

  5. Jurgi/Tristesse Czerwiec 25, 2006 o 18:53 #

    Święte słowa, Costa, święte słowa.

    Niestety, zauważyłem, że ta „polityka” tumultu przyjmuje się wśród „ciemnego ludu”, a nawet ludu nieciemnego i niechętnego temu, co się dzieje. Ryba psuje się od głowy – i niestety zauważam wśród niektórych znajomych coraz częstsze skłonności do zamieniania dyskusji w demagogiczne obrzucanie błotem, ostentacyjne obrażanie się i demonstracyje rzucanie przysłowiowymi grabkami w przysłowiowej piaskownicy.

  6. walth Czerwiec 26, 2006 o 09:28 #

    Czas opuszczać piaskownicę??? :-(

  7. CoSTa's Family Page Czerwiec 28, 2006 o 07:22 #

    o tym może kiedyś napiszę coś więcej bo temat ekstremalnie ciekawy od czasu dojścia do władzy miłościwie nam panujących obrońców moralności i tępicieli wszelkich układów ™. dziś tylko króciutka notka wyrażająca moje nieprzebrane zdumienie sposobami upr

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
silent storm – doskonała gra za grosze

silent storm + silent storm sentinels z extra klasyki - to jest TOz okazji wczorajszego dnia papy (btw - wszystkim...

Zamknij