Menu serwera

Jakiś taki dobity jestem…

Dobija mnie ostatnio kilka rzeczy a to oznacza niezbyt dobry humor, ogólne wkurzenie i chęć wyładowania się wreszcie na kimś/na czymś. No po prostu jakiś spisek rzeczy martwych i żywych się zawiązał, który zlikwidować muszę. Jakiś Układ zwarty i gotowy, który mnie biednemu żwir w tryby codzienności sypie i ogólnie wredny jest, jak każdy Układ. Kaczory mają nieocenione zasługi w popularyzowaniu tego słówka więc bez cytatu z Kaczorów nie da rady. Wystarczy cytować to jedno słowo, reszty głupot po prostu nie warto.

No dobra ale o co chodzi? Co mnie tak ostatnimi czasy dobija?

Po pierwsze: dobija mnie pogoda. Niby wszystko jest OK ale w kraju o umiarkowanym ponoć klimacie nagle zrobiła się strefa podzwrotnikowa sucha (jest inna?) i jakoś przejść nie chce. O ile nie mam nic przeciwko takiemu klimatowi siedząc gdzieś nad Morzem Śródziemnym i popijając frappe, o tyle siedzenie w Poznaniu, w nagrzanych do niemożliwości blokach, które po prostu nie są w stanie oddać temperatury zgromadzonej przez cały dzień, to potrafi zamordować. Oby do nowego mieszkanka, w którym i przewiew będzie, i wyjść gdzie będzie na jaki balkon/taras, i wieczór spędzić miło, i gości gdzie przyjąć… Póki co siedzimy w domu a jedyne sensowne miejsce, w które udać się warto to pobliska Plaza, w której klimatyzacja czyni cuda. Z rozmysłem zacząłem z da Majkiem do Plazy łazić właśnie dla owej klimy i kilku drobnych fontanienek tam tryskających (nota bene ktoś tam powinien beknąć za brak letnich ogródków, w których można by się w spokoju czegoś zimnego napić). Wszelkie dalsze wycieczki autobusami z minimalnymi szparkami zamiast okien czy tramwajami nagrzanymi do czerwoności nie wchodzą w rachubę. Nie chce się i tyle.

Po drugie: stoję przed widmem wydania z 4 tysięcy złociszy naszych drogich polskich na komputer. Staroć moja już kompletnie do niczego się nie nadaje, zdycha, pada, rebootuje w najdziwniejszych momentach, grzeje się nieprawdopodobnie i w ogóle na śmieci tylko się nadaje. Pytanie: skąd tę kasę wytrzasnąć? Eeeech, trzeba będzie siedzieć po nocach i jakieś fuchy złapać bo wszystko, co człowiek z roboty przyniesie, pożrą rachunki i nienasycona lodówka :/. Będzie Mac Mini dual Intel ale ten kosztuje, że aż przykro patrzeć. Nieważne. Przynajmniej będę miał coś, co chciałem mieć od dawna a i Windowsa czy Ubuntu da się na tym postawić. Może rzecz nie najmocniejsza ale jako że już kompletnie nie gram na komputerze (ostatnio zasysam gry po to tylko, by je od razu skasować – to chore :)) to i niepotrzebny mi monster gierkowy. Chcę czegoś co działa, cieszy oko i do czego Doropha nie będzie musiała się przekonywać bo już jest przekonana. Ot nabytek dla całej rodzinki, da Majek included.

Po trzecie: brak czasu na granie. To znaczy może i czas by się znalazł wieczorkiem, ale niestety do stycznia jeszcze jestem uziemiony z konsolką i giercowaniem. Powód? Małe mieszkanko przez nas wynajmowane (już niedługo, ufff). Da Majek nie pośpi przy giercującym tacie bo jej się gały nie zamkną, a widząc, jak tatko kontynuuje mecze w PESie, zaraz by się za kibicowanie wzięła (ostatnio prześlicznie krzyczy GOOOOOOL! :)). Gdy już młoda swój pokój będzie miała, problemów nie będzie i z Dorophą będziem mieli gdzie filmik wciągnąć w warunkach nieco bardziej cywilizowanych niż monitor (nie lubię, bardzo nie lubię), czy pograć gdzie będzie, czy po prostu uwalić się brzuchem dużym ku sufitowi i pogadać. Model rodziny 2+1 skazuje na posiadanie minimum trzech pokoi. Wtedy jakoś można chyba przeżyć nie mordując się nawzajem :).

Po czwarte: sytuacja w naszym kraju. Jestem jednym z tych typów, którzy się polityką mimo wszystko interesują, którym mimo wszystko zależy na tym, w jakim kraju żyć będą i mają swoje zdanie na politykę partii władających tym krajem. Jestem jednym z tych typów, którzy czasem kombinują i rozwijają przyszłe scenariusze rozwoju czy czego tam jeszcze. Jednym z tych typów, którzy mają czelność przewidywać, kalkulować leciutko i kombinować jak też w wyniku dzisiejszych decyzji będzie wyglądało ich życie za lat kilka. I wkurwia mnie niepomiernie to, co z owych (mam nadzieję, że błędnych) kalkulacji mi wychodzi. Narasta we mnie frustracja i po raz pierwszy mam autentyczną chęć wyjazdu w pizdu z tego zaścianka. Po raz pierwszy doskonale zaczynam rozumieć, dlaczego ludzie wybierają taką drogę. I nie chodzi mi o pieniądze, choć te na pewno za granicą za swoją pracę dostawałbym lepsze. Chodzi mi o ścieżkę, jaką obrał ten kraj za sprawą takich a nie innych wyborów ludzi w nim mieszkających. Poraża mnie miejscami skala roszczeniowości, chęci rozliczania przeszłości, bogomaryjności i diabli wiedzą czego jeszcze, bez żadnego ale to żadnego patrzenia w przyszłość. Żyję wydarzeniami sprzed lat: agentami, donosami, pierdołami… Bohaterami stają się historycy IPNu, będący przy okazji sędziami wyrokującymi praktycznie w sprawie dowolnego człowieka stojącego za teczką, bo przecież wystarczy, że szepną to i owo prasie i już mamy kolejną jazdę. Nie słyszałem od MIESIĘCY w tym kraju jakiejkolwiek debaty na temat finansów i gospodarki. Te prowadzą zamiast polityków dziennikarze w swoich studiach. To poraża po prostu i gdyby nie doskonale sobie sama radząca gospodarka, byłoby gwoździem do trumny. A tak jedyne na co można mieć nadzieję w tym kraju to aby politycy zajęli się wszystkim innym, tylko nie gospodarką. Żeby nie zaczęli przy niej majstrować i zajęli się tematami zastępczymi, a dla nich żywotnymi najbardziej – kto co podpisał x lat temu.

Ot takie pierdoły ostatnio składają się na niezbyt dobre samopoczucie moje. To, czego mnie i rodzince potrzeba, to solidny urlop. Ten już na szczęście stał się realnością i teraz pozostaje nam tylko odliczanie dni. Co też skrzętnie czynimy :)

4 odpowiedź do Jakiś taki dobity jestem…

  1. madman Lipiec 10, 2006 o 08:24 #

    Inne sprawy odczuwam podobnie jak Ty (z polityka problem czesciowo rozwiazany – nie slucham/ogladam/czytam ostatnio wiadomosci, bo mialem dosyc). Co do punktu drugiego (komputer) – nim wydasz te 4k PLN, bedziesz sie musial jeszcze pomeczyc. Skoro „zlom” sie wywala i zawiesza, moglbys sprobowac reanimowac go przy uzyciu odkurzacza i szmatki. Naprawde, usuniecie kurzu z PeCeta potrafi uczynic cuda. Byc moze wystarczy wyczyscic okolice kosci pamieci? Mi w zamierzchlych czasach przesuniecie tasm IDE zakrywajacych RAM wyeliminowaly zwisy i bledy SIG11 calkowicie…

  2. l_uke Lipiec 10, 2006 o 11:20 #

    Po pierwsze: Niestety z tym się nie da nic zrobić wytrzymać trzeba i tyle:-/

    Po drugie: Ostatnio okazało się, że mam podobny problem co Ty:-) Różnica jest taka, że ja zbieram na eMaca ([url=http://www.di.com.pl/news/14281,1.html]tu[/url] masz info). Jako żem student jeszcze to może go dorwę:-)

    Po trzecie: Ja już nie mam takich problemów bo ostatnimi czasy w ogóle odechciało mi się grać w cokolwiek.

    Po czwarte: Zacząłem unikać wszelakich newsów politycznych zarówno w formie elektronicznej jak i papierowej. Jak narazie wychodzi mi na zdrowie:-)

  3. brocha Lipiec 10, 2006 o 11:23 #

    Gospodarka Głupcze ! to było kredo Clintona. U nas: Bóg, Honor Kartofla i Historia. Jestem miłośnikiem historii, ale wole żeby politycy zajamowali się gospodarką, a historię trzeba zostawić historykom i hobbystom.

    PiS zniszy wszystko po czym przejdzie.

  4. CoSTa's Family Page Lipiec 10, 2006 o 18:06 #

    God of War – akcja w najlepszym wykonaniuI już nie jestem dobity :). Allegro + nieco wydanej kasy = poprawa nastroju natychmiastowa. Teraz pozostało mi już tylko czekanie na przesyłkę i nadzieja, że przesyłeczka oraz gra będą w stanie, jaki był w warunka

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
No i mamy mistrza – Włosi górą!

Fabio Cannavaro, człowiek nie do przejścia ((c) Claudio Villa)Brzydkie, wymęczone, bez polotu, słabe spotkanie po prostu... Że dwie wielkie drużyny...

Zamknij