Menu serwera

Protext – sentymenty z Atari pod Ubuntu

Protext na Atari ST – cudny soft

Nie wiem co mnie dziś dopadło ale mnie dopadło. I to na amen. Znów przed oczami stanęło mi moje Atari ST i nie wiedzieć czemu – mój ulubiony edytor tekstowy na ten komputer: Protext.

Aaaach, cóż to był za edytor (w sumie to nadal jest – jest nawet wersja dla Windows XP :)). Pełna wersja dodawana do magazynu ST Format wystarczała do wszystkiego, do czego zwykły klepacz mógłby potrzebować edytora tekstu. Problem oczywiście był z naszymi diakrytykami ale w samym sofcie była zdaje się możlwiość tworzenia makr, dzięki którym np. można było dla dowolnej kombinacji przypisac dowolny znak ASCII. I już problem rozwiązany. Trzeba było tylko zrobić te cholerne makra dla naszych literek wklepywanych z Altem i po kłopocie. Takoż i sprawdzanie pisowni nie było jakimś większym problemem. Ja akurat zdaje się uczyłem drania metodą tworzenia własnego słownika. Metoda o tyle wredna, że niestety z całą mocą ujawniająca skromny zasób słownictwa :)

Nie wiem co mnie tak przyciągnęło do tego softu. Na screenie tego nie widać ale opcji w tym programie jest bez liku i chyba to mi najbardziej przypadło do gustu. No i odejście od GEMowego interfejsu. Z całym szacunkiem dla GEMa (cudne tak swoją drogą środowisko pracy :)) ale chyba nudził się dosyć szybko bo i Scribus, i Calamus (ale to inny wymiar oprogramowania) takoż oferowały swoje rozwiązania interfejsowe. Inna kwestia, że graficzne. Protext zauroczył mnie chyba właśnie kompletnym brakiem grafiki. Tekst jednak należy edytować w trybie tekstowym. W końcu dlatego tak się nazywa :)

Kawał historii i klawiatury zdarłem na tym edytorku. Szukałem go w swoich zasobach chyba z półtorej godziny ale warto było. Człowiek to dziwna struktura, która czasem się rozkleja i po prostu musi czasem zobaczyć coś sprzed lat. A dziś mnie właśnie TO napadło. Tak swoją drogą, chyba trochę takich cukiereczków z moich zbiorów tu zapodam. W końcu DVD pełen softu na Atari nie może leżec i się kurzyć. O sofcie na Amigę nawet nie wspominam. Tego mam chyba z 6 DVD wypełnione po brzegi. A zobaczymy, może kogoś to zainteresuje. To w końcu kawał historii…

Dlaczego kategoria Ubuntu? A bo chyba wśród linuksiarzy najszybciej znaleźć można użytkowników szesnastobitowych maszynek. Pamięta któryś z was ten edytor? Czy może jestem jedyny taki stary i odwrotny? :) Anyway, pamiętacie swoje ulubione edytory? Które to były i na jakim hardware?

strona edytora Protext
strona emulatora Steem
obraz dyskietki z programem do pobrania st_format-disk41b.zip

15 odpowiedzi do Protext – sentymenty z Atari pod Ubuntu

  1. byte Lipiec 30, 2006 o 20:14 #

    Ja na ST ślęczałem przy edytorze [url=http://en.wikipedia.org/wiki/Image:ST_1st_Word.png]1st Word Plus[/url]. Miło wspominam go do dziś.

    BTW: ST nigdy nie miało prawdziwego trybu tekstowego (to znaczy takiego, gdzie bajt w pamięci odpowiadał znakowi ASCII na ekranie). To była emulacja za pomocą trybu graficznego (ST-Low, ST-Med lub ST-High). Tak samo jak w Macintoshu zresztą.

    • CoSTa Lipiec 30, 2006 o 20:34 #

      o patrz, tego nie wiedziałem. serio nie miało toto trybu tekstowego? a aplikacje w stylu .ttp – miałem kilka takich, które biegało jakby w jakimś natywnym trybie tekstowym TOSowym. to wszystko emulacja?

      ło kurczę, człowiek uczy się całe życie :)

  2. przemas Lipiec 30, 2006 o 21:49 #

    Sentymenty :) hehe ja tam wolalem od Atari ST Amige :) i w sumie do tej pory mam ;) A bardzo dobrym edytorem na Amiśkie był CYGNUS ED :) naprawde miał duże możliwości, a potem trafiłem na GoldEDa no rewelacja po dodaniu różnych pluginów robił się z niego kombajn do wszelkich prac z czystym tekstem, html’em itp :)

    • Hoppke Lipiec 31, 2006 o 07:41 #

      O tak, CED to było cudo. I ten AREXX…

  3. GuessWhy Lipiec 30, 2006 o 22:26 #

    Ja się wychowałem na Spectrumach :). Atari nigdy nie miałem, ale jakoś specjalnie nie żałuję.

    Z innych ciekawostek to wspomnę, że pierwszym komputerem jaki na oczy widziałem, był Amstrad z kolorowymi przyciksami :).

  4. tacka Lipiec 30, 2006 o 23:33 #

    Ja takim uczuciem darze TAGa – moze ktos to jeszcze pamieta? :] (ale to juz PC):P

    • CoSTa Lipiec 31, 2006 o 04:52 #

      no ba! do dziś gdzieś trzymam jakieś backupy tekstów naklepanych w tym programie :)

    • przemas Lipiec 31, 2006 o 06:19 #

      Ha, na Tagu uczyłem sie metody bezwzrokowego pisania ;] to były czasy komp 8086 i monitor bursztynowy :) albo zielony ;)

    • GuessWhy Lipiec 31, 2006 o 16:35 #

      Jak zaczynałem studia (2000) to wśród studentów krążyła gotowe sprawozdania z Fizyki. Były one robione właśnie w TAGu i pamiętam, że wszyscy na roku umieli posługiwać się TAGiem

      • CoSTa Lipiec 31, 2006 o 17:29 #

        uuu, TAG to był swego czasu jakiś hit sprzedaży czy czegoś takiego. dokładnie wszędzie i wszyscy się tym posługiwali albo mieli umieć się tym posługiwać. niesamowita sprawa – gdzie nie polazłem to był TAG, którego z kumpli nie nawiedziłem – TAG. i najzabawniejsze, że to bodajże kompletnie z niczym nie było kompatybilne :)

        ciekawe ile legalnych kopii tego programu po urzędach krążyło bo to powinien być jeden z najlepiej sprzedających się programów wszechczasów w tym kraju :)

  5. walth Lipiec 31, 2006 o 00:07 #

    O a pisał gdzieś kiedyś, że vim jest be bo ma funkcje dziwne i w ogóle ;-)

    • CoSTa Lipiec 31, 2006 o 04:55 #

      bo jest be. w protekście mam menusiki kulturalne i dropdownowalne, do tego (jeśli chcę) konsolę z dodatkami, obsługuje się toto miło i przyjemnie w przeciwieństwie do vima, który jest kompletnie dla mnie nieprzysiadalny :)

      • madman Sierpień 1, 2006 o 19:54 #

        …i to byl jeden z powodow, dla ktorych powstal pico/nano ;)

        Co do samych antycznych edytorow, mialem „wieki” temu na Atari XL edytor przepisany przez brata z ksiazki ;)

        Oczywiscie dodac musze, ze edytor nagrany byl na kasecie… gdzie w tamtych czasach pomarzyc o dyskietkach ;)

  6. vulgar Sierpień 3, 2006 o 14:46 #

    Heh, panowiue nie wiecie o czym mowicie, PROTEXT to taki STkowy TAG ale zdecydownie lepszy, to jak dobry RPG w porownaniu z prosta rabanka ;)

    A przy takich programikach szczzegolnie wlacza sie sentyment, maam to samo. Ale dla przypomnienia przywolam nasz rodzimy produkt INKAUST, ktory swego czasu bil wszystkie TAGi i CYGNUSy :P w przedbiegach na glowe. Zero podejscia jesli chodzi o slownik!

    • CoSTa Sierpień 4, 2006 o 06:20 #

      święte słolwa vulgar. inkaust to było COŚ! czy mi się zdaje, czy był to produkt w pełni rodzimy? bo coś mi świta, że toto na calamusie było oparte ale cholera nie jestem pewien. teraz emulować mogę sobie monochroma (nie było swego czasu tak dobrze :)) to chyba się nieco draniem pobawię, a co. strasznie takie starocie wkręcają :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Cyber-Budget czyli francuski sposób na naukę

Cyber-Budget - zostań ministrem finansów FrancjiW necie znaleźć można już całkiem sporo różnych poważnych i rozbudowanych gier ale tego chyba...

Zamknij