Menu serwera

Serendipity – tipsy – instalacja i update

Tak sobie używam tego Serendipity od dłuższego czasu i rozglądając się po sieci nie zauważyłem jeszcze żadnej stronki z drobnymi tipsikami ułatwiającymi nieco obcowanie z tym sympatycznym silnikiem blogowym. No to pomyślałem sobie, że czas przynajmniej zacząć pisać coś na ten kształt i mozolnie uzupełniać o kolejne drobnostki, które wychodzą w trakcie korzystania z tego kawałka kodu.

No to czas wziąć się do roboty :)

Instalacja/Update silnika

Zacznę od rzeczy być może oczywistej ale wbrew pozorom chyba nie aż tak bardzo. Instalować można oczywiście zalecaną wersję stabilną ale… Ale wersja niestabilna jest o wiele bardziej zabawna i ma tych ficzerków nowych całkiem sporo, bez których po prostu nie wyobrażam sobie codziennego mojego z blogiem bycia. Wbrew możliwym obawom, działają te alphy i bety całkiem szparko a dzięki nieprawdopodobnie szybkiemu supportowi, wszelkie dziury i problemy łatane są czasem dosłownie w kilka minut od zgłoszenia. Moim skromnym zdaniem warto korzystać właśnie z tych wersji a to dlatego, że jest się po prostu na bieżąco i ma sie pod ręką wszelkie możliwe cukierki :)

SVN

TortoiseSVN i sprawdzenie zmian w repozytorium

I tu czas na pierwszego tipsika. Można oczywiście ściągnąć nightly builda i bawić się w aktualizację całości co kilka dni przez ściąganie i wgrywanie zawartości całego pliku na serwer, tyle że… jest to meczące i całkowicie zbędne. Do tego celu dostaliśmy narzędzia odpowiednie i wypadałoby z nich korzystać. Jak się okazuje, wersja niestabilna jest dostępna nie tylko w formie nightly buildów ale także jest w pełni dostępna jako repozytorium SVN i grzechem w takim wypadku jest nie korzystanie z tej funkcji. Pod Linuksem narzędzi do zabawy z SVN jest pod dostatkiem (ot choćby wykorzystywany przeze mnie ESVN), pod Windows zaś polecam świetne narzędzie, o którym swego czasu pisałem: TortoiseSVN. Co zyskujemy bawiąc się SVN? To chyba oczywiste – podgląd jakie konkretnie pliki zostały zmienione i stały dostęp do repozytorium. Zmiany możemy śledzić w każdym momencie a aktualizacje sprowadzają się do wgrania pojedynczych plików do odpowiednich katalogów. W repozytoriach siedzi cała podstawowa instalacja Serendipity, z plikami językowymi włącznie (choć doradzam pliki z językiem polskim pobierać z mojej strony – Garvin coś systematycznie miesza i nie wgrywa odpowiednich wersji w odpowiednie miejsca, szlag niech go :)).

W Windowsie cała operacja sprowadza się do prawokliku na katalogu, w którym siedzi sobie lokalna kopia repozytorium (tak jest w TortoiseSVN), sprawdzeniu przez „check modifications” zmian, zapamiętaniu co zostało zmienione, pobraniu zmienionych plików i skopiowaniu ich na swój serwer. Proste? W rzeczywistości jeszcze prostsze (repozytorium SVN znaleźć można na stronach BerliOS projektu serendipity, a konkretnie tutaj). O szczęśliwcach mających dostęp do shella nawet nie wspominam bo ci zapewne doskonale wiedzą jak sobie w takim przypadku radzić i jak bardzo ułatwia to życie. Korzystam z tej metody do sprawdzania aktualizacji w repozytorium ale tak po prawdzie jest jeszcze inny sposób.

RSS

Dla miłośników aktualizacji developerzy Serendipity przygotowali stronę, dzięki której można być na bieżąco z aktualizacjami wszystkich elementów (wtyczek, szablonów itd.) silnika. Na stronie Serendipity CIA na bieżąco podawane są informacje o aktualizacjach wszelkich elementów. Wystarczy dorzucić kanał RSS do swojego czytnika feedów i już ma się wszystko pod ręką. Baaaardzo to wygodne rozwiązanie i warte stosowania. Tu ma się HQ zmian i wszystkie informacje pod ręką na temat zmian we wszystkich elementach wchodzących w skład Serendipity.

CVS

Wszystko fajnie ale co czynić dalej? Powiedzmy, że został usunięty jakiś bug z wtyczki, która nie wchodzi w skład podstawowej instalacji Serendipity i nie zassiemy tego przez SVN. Co wtedy? Ano wtedy przychodzi nam na pomoc strona SPARTACUSa, w tym momencie już całego systemu apdejtów. To właśnie tam szybciutko można namierzyć konkretny plik do ściągnięcia i pobrać tenże. Osobiście nie korzystam z wtyczki SPARTACUS, wolę mieć nieco większą kontrolę nad tym co i gdzie ląduje. Ale przecież zasoby dostępne dla wtyczki są tez dostępne i dla mnie między innymi przez tę stronę. Jedyne, czego potrzebuję, to informacja co zostało zmienione. Wtedy wskakuję na tę stronę i wyszukuję konkretną np. wtyczkę. Po namierzeniu tejże klikam na „View CVS” i viola – mam com chciał. Wszystkie pliki ładnie opisane i z odpowiednimi adnotacjami. Nie używam CVS i nie znam tego systemu versioningu nic a nic. Jak widać nie przeszkadza to w korzystaniu z niego :). Jedyny problem z CVSem jest taki, że zmiany propagują się dosyć długo i trzeba czasem poczekać ten dzień zanim plik na serwerze będzie dostępny w odpowiedniej wersji.

To póki co tyle w temacie instalacji i aktualizacji silnika. W niedalekiej przyszłości kilka innych drobnych tipsików – m.in. jak radzić sobie ze spamem za pomocą Akismeta, jak pozycjonować wtyczki w kolejce i opis kilku naprawdę przydatnych wtyczek, których może nie widać ale które dają solidnego kopa i nieco możliwości.

8 odpowiedzi do Serendipity – tipsy – instalacja i update

  1. walth Lipiec 12, 2006 o 08:50 #

    COś ten screen nie daje się powiększyć. Puste okno się pojawia.

    • CoSTa Lipiec 12, 2006 o 08:56 #

      ??? właśnie sprawdziłem na pracowym kompie, gdzie jeszcze nie otwierałem dziś nawet strony – lightbox ładnie screena wyświetlił. otwarcie w nowym oknie też działa. zassanie (przez prawoklik) takoż…

      jaka przeglądarka walth?

  2. walth Lipiec 12, 2006 o 12:29 #

    Przeglądarka Opera. Teraz mam taki zamglony onraz. Sprawdzałem na innych Twoich screenach an blogu i to samo. Jakieś takie zamgląne, albo się nie wyświetlają. Podpis pod zdjęciem jest null a nie to co dałeś. To wina Opery?

    • CoSTa Lipiec 12, 2006 o 12:33 #

      też nie za bardzo – raczej masz tam coś zwalone w swojej operze bo ogólnie pod operą działa i śmiga wszystko jak należy (sprawdzane pod windows i ubuntu, ostatnia stabilna wersja). kompilujesz sam w tym swoim gentoo? może tu problem? :)

      działa wszystko OK, problem jest gdzieś po twojej stronie raczej. nie mam takich efektów na żadnej przeglądarce.

  3. walth Lipiec 12, 2006 o 13:32 #

    Pod windowsem jestem teraz. A Opery nie ma do kompilacji. Tylko binarki, nawet pod Gentoo :)

    • CoSTa Lipiec 12, 2006 o 13:41 #

      no to nie pytaj się mnie w czym problem bo nie wiem najzwyczajniej w świecie. wszystko prawidłowo działa pod firefoxem, operą, ie… na standardowych ustawieniach przeglądarek jadę, żadnych problemów nie widzę. coś w ustawieniach opery musiałeś włączyć/wyłączyć bo nie ma innej siły, by to nie chodziło. tu jest zwykły link do obrazka, nawet jeśli wyłączysz javascript i lightboxa – obrazek normalnie się załaduje.

      coś z javascriptem namieszane masz w swojej operze (wyłączona obsługa?) bo takich numerów po standardowej instalacji opery po prostu nie ma.

      ktoś jeszcze ma podobny problem? sprawdzę w domu pod operą co trzeba wyłączyć/włączyć, by podobny efekt uzyskać :)

  4. walth Lipiec 12, 2006 o 14:07 #

    hehe. Mam normalne, fabryczne ustawienia w Operze. Ale to jest jej problem, bo pod FF działa gracko. Za to jak dam odświerz obrazek pod Operą t pokazuje normalny obrazek tak jak trzeba. Tak jakby nakładała tą białą plamę z Lightboxa na obrazek i nie zdejmowała jej. Dziwne… Chyba zacznę powoli migrować do FF bo z tą Operą za dużo kłopotów :(

  5. CoSTa's Family Page Lipiec 25, 2006 o 20:44 #

    Nie tak dawno pisałem o tym, jak zapanować nad uaktualnianiem wtyczek i silnika Serendipity na kilka łatwych i przyjemnych sposobów. Niestety sposoby te dotyczą tylko podstawowej instalacji Serendipity i rozpowszechnianych wraz z nią wtyczek. Ale przecież

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
XFCE – podoba mi się coraz bardziej

XFCE - prostota i szybkość (wersja mała)Jakoś dawno nic nie było o Ubuntu na moim blogu a przecież używam tego...

Zamknij