Menu serwera

Windows i aktualizowanie oprogramowania – koszmar!

Jako że przesiadłem się na czas bliżej nieokreślony (możliwe, że aż do czasu kupienia nowego kompa jeśli reinstalka Ubuntu nie pomoże a dlaczego miałaby pomóc?) na Windows, postanowiłem nieco tu posprzatać i zadbać o aktualność tego systemu. Zrobinienie wszystkiego dwoma znanymi komendami nie wchodzi w rachubę (niestety), więc pozostaje aktualizowanie „z palca”. I już wiem czemu szlag może człowieka przy Windowsach trafić.

Rebooty! Nowa wersja Nero? Reboot po odinstalowaniu starszej, reboot po zainstalowaniu nowszej. Upgrade sterowników? Reboot po deinstalacji starszych, reboot po zainstalowaniu nowszych. Łaty od Microsoftu? Reboot. Przy każdej możliwej pierdole REBOOT! O co tu kurczę chodzi??? Wymiękłem przy deinstalacji jakiejś gierki, kiedy to instalator zaproponował mi reboot natychmiastowy lub łaskawie nieco późniejszy. Why??? Sterowniki jeszcze jestem w stanie zrozumieć ale gierka???

Nie wiem jak to rozwiążą w Viście ale jeśli tak ma to wyglądać na systemie, który potrzebuje ileśtam gigabjatów na instalację a później przy wstawaniu pewnie będzie te gigabajty mielił… Kiepsko to widzę. Cały wieczór i dziś rano aktualizowałem kilka ledwie programów i sterowników. Jakiś koszmar…

24 odpowiedź do Windows i aktualizowanie oprogramowania – koszmar!

  1. Craig Lipiec 16, 2006 o 10:03 #

    Znam kilku zatwardziałych „windziarzy”, obecnie Wielkich Administratorów Serwerów Unix (TM), którzy ciągle rebootują Linuksa na serwerze (np. przy zmianie configa w Apache, tak jakby nie dało się /etc/init.d/apache force-reload) ;-)

    • krzychu Lipiec 16, 2006 o 11:11 #

      Bo inaczej się zwykle nie da.

      • walth Lipiec 16, 2006 o 13:15 #

        To znaczy jak sie nie da? Nie da sie wpisac /etc/init.d/bind9 restart?

  2. joi Lipiec 16, 2006 o 11:29 #

    „komandami” aktualizować system… fiu fiu ;)

    • CoSTa Lipiec 16, 2006 o 17:17 #

      słusznie, poprawione, dzięki za wyłapanie błędziora :)

  3. Ktos Lipiec 16, 2006 o 11:43 #

    Jeszcze Nero mogę zrozumieć, bo jakieś tam sterowniki wgrywa (choć swoją drogą instalowałem niedawno i Nero Express 6 i Nero 7 i chyba restartu nie wymagało), o tyle restart przy każdej możliwej bzdurze jak gierka jest durny jak cholera. Ale tutaj system ma mało do rzeczy – to inteligentni programiści tak instalatory zrobili.

    Osobiście jeśli mam możliwość nie restartowania w danej chwili to z niego korzystam i zwykle wszystko działa dalej dobrze. Oprócz sterowników (naprawdę deinstalacja wymaga restartu? czy tutaj chodzi o Windows 98? ja na gorąco ostatnio usuwam sterowniki, urządzenia, podłączam i przełączam i działa jakoś). I Microsoft Office, który naprawdę potrzebował restartu, choć nie wiem po co (bo pewnie dało by się to wszystko ustawić i bez restartu – zresztą nowsze wersje tegoż restartu nie wymagają).

  4. walth Lipiec 16, 2006 o 13:13 #

    Tutaj tez sie sprawa o kernel windowsa rozbija. Zeby cos do niego zostalo dodane bez kompilacji musi byc restart. Oczywsci nie tylko to jest „problemem”, ale trzeba pmietac ze windows nigdy nie byl projektowany jako system serwerowy a to sie za nim ciagnie ndal.

    CoSTa nie martw sie :) Przyzwyczaisz sie szybko ;-)

  5. tas Lipiec 16, 2006 o 13:17 #

    No, to jest jeszcze jedna z pozostałości historycznych w windach – konieczność ładowania niektórycch bibliotek przy starcie systemu i niemożność „wyładowania” ich na życzenie. Chociaż to też częściowo teoretycznie – sterowniki faktycznie wymagają restartu, jednak większość instalacji niekoniecznie.

    A aktualizacje krytyczne Windowsa możesz traktować jak aktualizację kernela – ta też zasadniczo wymaga restatu systemu.

  6. chmurli Lipiec 16, 2006 o 13:45 #

    jest taki trik, ktorym mozna zastapic reboot. w menadzeze zadan zamykamy proces explorer.exe i ponownie go uruchamiamy.

  7. sprae Lipiec 16, 2006 o 13:54 #

    Chodzi tez o to, ze w windows plik mozna podmienic dopiero, gdy nie jest on w uzyciu. W Linuksie jest to bardzo ladnie rozwiazane za pomoca nodow. Ale to inna para kaloszy. W Vista ma byc tak, ze przed podmiana plikow, poszczegolne programy maja byc zamykane i podobno ich zawartosc gdzies zapisywana, do ponownego otwarcia po aktualizacji.

  8. Elsindel Lipiec 16, 2006 o 14:35 #

    Po pierwsze to, czy instalacja bądź deinstalacja programu wymaga restartu komputera, w większej mierze zależy tu od programu. Na przykład większość używanego przeze mnie oprogramowania tego nie wymagała pod Windows. Aktualizacje możesz śmiało zignorować — ok, jest irytujące przypomnienie, które można przypadkiem kliknąć, ale to już wada tego okienka (pojawia się czasem znikąd na środku ekranu..). Nic się nie stanie, jeśli za 3 dni zrestartujesz komputer, aktualizacje po prostu dopiero od wtedy będą działały.

    Rozumiem, że osoba, która wcześniej pracowała pod jakimś Linuksem może być poirytowana, jednak po pierwsze mało która aplikacja tak naprawdę wymaga restartu — nawet jeśli tak twierdzi, to zazwyczaj można ją od razu uruchomić. I zazwyczaj nic się nie stanie, jeśli po usunięciu aplikacji, która prosi później o restart, nie wyłączymy komputera od razu. Można zapytać: po co w takim razie ten nacisk na użytkownika…? Nie wiem. Może dla zasady. :P

    • byte Lipiec 16, 2006 o 18:34 #

      > Nic się nie stanie, jeśli za 3 dni zrestartujesz komputer, aktualizacje po prostu dopiero od wtedy będą działały.

      Taaak, szczególnie jak są „krytyczne” i komputer jest podłączony do sieci. Na moich serwerach polityka jest taka, że są restartowane przy najbliższej nadażającej się okazji (wolne usługi terminalowe). Przy czym mam do dyspozycji rozrzucane po sieci backupy i w razie wu mogę się cofnąć. Na domowym komputerze można o tym zapomnieć.

  9. dziubek Lipiec 16, 2006 o 15:21 #

    [url]http://www.sie.vectranet.pl/~romek/zrzuty/reboot-n.png[/url]

    [url]http://www.sie.vectranet.pl/~romek/zrzuty/reboot-r.png[/url]

    tak jakby Linux, w tym przypadku Ubuntu, obywał się bez rebootów ;-/

    • byte Lipiec 16, 2006 o 18:37 #

      Kernel prawdopodobnie. Raz na jakiś czas. Nieeeepooooorównywalnie rzadziej.

  10. CoSTa Lipiec 16, 2006 o 17:32 #

    dzięki za wszystkie komentarze. kolejna dosyć irytująca sprawa: mam wrażenie, że swego czasu programiści windowsowi jakoś mniej chętnie wsadzali różne pierdoły do traya lub uruchamiali coś przy starcie. po zaktualizowaniu kilku rzeczy nagle przy uruchamianiu windowsa mam traya długiego jak cholerny pociąg :). nie problemu, kiedy w trakcie instalacji jest pytanie o to czy ma być coś w trayu uruchamiane. ale konsekwentne olewanie usera i wsadzanie tam kolejnych drobiazgów (czasem obciążających pamięć na kilknaście megabajtów, tak więc nie o takie drobiazgi chodzi :)) bez pytania i możliwości chociażby ich wywalenia w opcjach… no tu jest coś nie tak. ja sobie poradzę ale taka moja żona na ten przykład miałaby traya, który solidnie by jej system obciążał czy tego by chciała, czy też nie. niefajnie trochę.

  11. salvadhor Lipiec 16, 2006 o 20:36 #

    Najgorsze co można zrobić, to rozmieniać się na drobne. Trzeba opanować i uskutecznić jeden system – tak, żeby robił co trza. Ustal więc, co gryzie Ubuntu i daj se siana z odkrywaniem Windowsa :)

    • walth Lipiec 17, 2006 o 09:10 #

      Moim zdaniem to zle podejscie. Trzeba znac i Windowsa i Linuksa w dzisiaejszych czasach :) BSD, Solaris tez mogą się kiedyś przydać ;-)

  12. paszczak Lipiec 17, 2006 o 11:03 #

    najlepsze, uwaga…u ojca w pracy chodzi sobie winzgroza server w wersji 2003 bodaj. i domyslnie ciągnie sobie te aktualizacje, które wypuszczają częściej niż ja robie sobie herbate. Najlepsze że ten system to niby serwerowy jest, a ten sobie pobrał aktualizacje …. i myk restart wykonał???bez żadnego pytania!!!!no to jest PRAWDZIWA ZGROZA!!!!i dlaczego się nie zapytał o nic?nie wiem…najlepsze jest to jak się chce ręcznie wyłaczyć system to trzeba mu powiedzieć jaki jest powód…ale coż ojciec jest zdania że microsoft i jego produkty to dla dzieci są…i chyba coś w tym jest ;-)

    • das el van der the Lipiec 17, 2006 o 12:08 #

      „dlaczego się nie zapytał o nic?nie wiem”

      i o to chodzi! w linuxie trzeba widzieć całkiem sporo żeby administrować, a winzgroze wszyscy traktują przez klikanie mychą i dziwią się, że chodzi jak chodzi.

      prawda jest taka, że trzeba nieźle w gpedit/regedit/config.xml itp namieszać żeby system banglał OK.

      mam w2k3 od ponad 2 lat i nie moge się doczekać bluskrina albo jakiegoś dziwnego zachowania…

      pozdrawiam wszystkich serdecznie!

  13. paszczak Lipiec 17, 2006 o 13:14 #

    ja nie mówie że system sie wywala, bo win2k, xp na dobrym czyli np markowym sprzęcie i dbaniu o system chodzi przynajmniej znośnie. na moim składaku jako desktop xp tez działa i raczej się nie wiesza, więc nie narzekam. nie mniej jak serwer sam sie zaktualizuje i restartuje to przepraszam…?no i to co costa mówił,co kolwiek instalujesz restart, dobrze ze teraz w win2k zmiana adresu ip nie wymaga restartu jak to bylo w win98 hehe :) w zasadzie zaraz po instalce win(xx) jedyne co się robi to restartuje system ;-)

    • byte Lipiec 18, 2006 o 05:59 #

      Serwer sam się nie zrestartuje.

  14. Jurgi/Tristesse Lipiec 21, 2006 o 13:48 #

    Hehe, też dlatego nie reinstalowałem swojego 98 od pięciu lat. Jak pomyślę o ponownym instalowaniu wszystkiego, w tym trzystu iluś aplikacji, programów i programików; usprawnienia, przeróbki, tuning, service pack… Sama myśl to zgroza.

    Najbardziej cenię programy bez instalatorów – rozpakowuję sobie gdzie chcę i działa tak samo.

    • CoSTa Lipiec 21, 2006 o 16:09 #

      oj co prawda, to prawda. mam zestaw żelaznych programów, które nie wymagają instalacji i które leżą sobie zarchiwizowane na wszelki wypadek (czytaj następnej reinstalki :)). soft nie wymagający instalacji to je ono!

      • walth Lipiec 21, 2006 o 18:38 #

        W maku nie trzeba instalować nic – podobno :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Ubuntu i VMware Player

Ubuntu i WMware Player (wersja mała)Jak pisałem niedawno, Ubuntu cosik mi zdycha podczas pracy i ni cholery nie wiem czemu...

Zamknij