Menu serwera

Z moim Ubuntu jest coś nie tak

Cholera, to chyba jednak kwestia softu a nie hardware. Mój sprzęt, jaki jest, taki jest ale na razie sprawuje się w miarę dzielnie. Znaczy gdy przychodzą solidne upały nie mam nawet co marzyć o robieniu na nim czegokolwiek więcej niż zapuszczeniu sesji torrenta. Nawet przy oglądaniu filmów potrafi się wykoleić ze względu na temperaturę :/

Ale to, co ostatnio się dzieje pod Ubuntu ni cholery nie wskazuje na winę sprzętu. Od jakiegoś (dłuższego już) czasu Ubuntu po prostu wykoleja się podczas pracy. I nie jest to kwestia sprzętowa bo przy podobnych warunkach pogodowych Windows radzi sobie doskonale i działa jak ta lala. Za to obciążenie Ubuntu nieco większą ilością zadań niz po prostu uruchomienie i ładne wyglądanie (ot choćby słuchanie muzyki czy nie daj boże pogranie) powoduje zawsze to samo: ni z gruchy, niz pietruchy BUMS i się mi komp uruchamia ponownie. Dalibóg, nie mam pojęcia co może być nie tak. Do niedawna nie miałem nawet prawa narzekać… Sprawdzałem filesystem (aż się nauczyłem cholera tej jednej reiserowej komendy :)) – czysto i żadnych problemów. Może to problem jakieś pakietu zainstalowanego o raz za dużo? Nie mam pojęcia po prostu. Dzieje się tak niezależnie czy siedzę w Gnome, czy w XFCE. Kompletnie nie rozumiem i nie wiem co może być przyczyną. Ostatnie aktualizacje kernela także w niczym nie pomogły… Cholera, jak to zdiagnozować? Gdzie poszukać informacji o tym, co może się sypać? W logach nic specjalnego nie widzę (inna kwestia, że znam się na tym tyle, co na produkcji mydła :)).

Reinstall? Wolę uniknąć. Ładnie mam tam już wszystko poustawiane i wolałbym problem rozwiązać nieco mniej inwazyjnymi sposobami :). Ktoś ma jakieś pomysły?

12 odpowiedzi do Z moim Ubuntu jest coś nie tak

  1. amag Lipiec 15, 2006 o 08:06 #

    Przez 2 lata miałem pewien problem. W okresie letnim komputer mi się czasami ot tak resetował i już. W logach nic kompletnie nie było- NIC. Obwiniałem, RAM, procka (nieprzetaktowany), zasilacz itd. Musiałem zainstalować Windowsa bo siostra potrzebowała. Okazało się, że Windows się nie wywalił ani razu. Spędziłem wiele godzin szukając rozwiązania mojego problemu i doszedłem do tego, że to coś w Ubuntu. Przez przypadek rozwiązałem problem- okazało się, że nie wytrzymywał dysk w kieszeni. Było po prostu zbyt gorąco w kieszeni pomimo tego, że jest wentylowana. Pozbyłem się kieszeni i jest dobrze. Nie wiem dlaczego pod Linuksem się wywalało, a w Windowsie nie- może to kwestia tego, że Linuks robi np. updatedb, a Windows nie(?). No nie wiem. W każdym razie popróbuj pomieszać z dyskami bo może jeden się po prostu przegrzewa.

  2. madman Lipiec 15, 2006 o 09:13 #

    Ja sprobowalbym jeszcze wlasnego kernela. Nigdy te dystrybucyjne nie sprawowaly sie za dobrze – zawsze mialem z nimi jakies problemy…

    A co konkretnie sie dzieje? Programy koncza sie SIGSEGV11, czy komputer zwisa sprzetowo?

  3. byte Lipiec 15, 2006 o 11:08 #

    Jak dla mnie, to jedynie analiza logów może coś dać. Systemy są na tym samym dysku?

  4. mazdac Lipiec 15, 2006 o 11:45 #

    moze zaszly jakies zmiany w konfiguracji kernela/acpid/apmd ?? masz wifi – moze uaktualnij drivery (chyba ze sa w jadrze) ?? poszukaj tak jak mowi byte, w logach

  5. CoSTa Lipiec 15, 2006 o 12:34 #

    o, dzięki za zainteresowanie. to może odpowiedm zbiorczo jak jest:

    – komp się po prostu resetuje, pyk i biosik mi się pokazuje i jedziemy od początku. temperatura całości raczej znośna choć faktycznie może tu być problem z dyskiem. ubuntu mieli jakby więcej nieco niż widows choć i przy bardzo mielącym windowsie takich problemów nie ma

    – na kernel nie mam co narzekać. sprzęt mam stary, bez wifi czy inszych wynalazków dziwnych. jak do tej pory kernele dystrybucyjne nie sprawiały najmniejszych problemów, także ten zainstalowany wraz z ubuntu (później zdaje się była aktualizacja a ostatnio kolejna). szczerze mówiąc to w całej swojej linuksowej „karierze” jak do tej pory skompilowałem dwa razy jądro (pod debianem) i więcej nie zamierzam. sprzęt mam z gatunku bezkonfliktowych i w pełni przez dystrybucyjne kernele obsługiwanych (bo, jako się rzekło – stary :))

    – w logach nic nie siedzi a przynajmniej nic takiego, co dawałoby jakąś wskazówkę w czym ewentualny problem. inna kwestia, że czytanie logów moją specjalnością nie jest.

    objawy wyglądają dokładnie tak, jak je amag opisał. pod windowsem problemów brak, ubuntu pada. dysk siedzi sobie w slocie, wentylacja raczej niezła bo nawet przy dosyć mocnym obciążeniu (przewalenie np. kilku gigabajtów plików mniejszych i większych) owszem rozgrzewa się ale raczej w normie. najwidoczniej jednak i tak za bardzo dla ubuntu. czas chyba rozkręcić obudowę i popracować nieco z wiatrakiem przytkniętym do całości. ciekawe co wtedy :)

    • byte Lipiec 15, 2006 o 12:50 #

      Jeszcze jedno: ostatnio schodził update do sterowników nVidii. Przejdź na sterownik nv i zobacz co się będzie działo.

      • CoSTa Lipiec 15, 2006 o 13:01 #

        ati mam… ostatnio był też fglrx aktualizowany ale 3d grzeje mnie kartę w upały, dysk jakby już mniej. zaraz w jakąś gierkę pogram to zobaczę czy tylko o temperaturę chodzi.

  6. walth Lipiec 15, 2006 o 21:09 #

    A patrzyłeś sobie takie zabawki pod linuksa jak dobieranie odpowiedniej szybkosci obrotowej wiatraczka na procku, bo windows robi to domyslenie i jak nie ma obciazenia duzego to zmniejsza taktowanie procka (o ile plyta na to pozwala). Linuks też to umi ino trzeba poszukać jak z tego skorzystać. Raczje bez ręcznej kompilacji kernela się nie obędzie ale to trudne nie jest, jak by co to służe pomocą :)

    Warto by też moze było jednak na ext3 wrócić, żeby sprawdzić czy system plików nie jest bardziej wymagający niż windowsowy czy ext3 i tym samym nie podnosi temperatury całości.

    Sorki za chaos w wypowiedzi ale po egzaminie padam już lekko a jutro część dalsza :P Jak by co to maila do mnie znasz z chęcią pomogę na ile umiem :)

    • CoSTa Lipiec 16, 2006 o 10:09 #

      wiatraki mają czujniki i same kręca się wolniej lub szybciej więc tu nie ma co kombinować :). z tym systemem plików to niezły pomysł jest. tyle że do tej pory reiser działał bardzo dobrze :/…

      płyta zdycha i nie ma na to rady. niech zdechnie do końca to wtedy się kupi nowego kompa i będzie spokój :)

  7. walth Lipiec 16, 2006 o 13:05 #

    Moze wyrazilem sie troche nieprecyzyjnie. Nie tyle o same wiatraki mi chodzilo ale tkze o to iz czesto jest tak, ze ssytem potrafi zmniejszac taktowanie procka a tym samym zapotrzebowanie na energie no i grzanie sie wszystkiego. Moze dlatego windows sobie radzi a linux nie?

  8. salvadhor Lipiec 16, 2006 o 20:41 #

    1. System plików.

    2. Zewnętrzne, zamknięte oprogramowanie ( drivery ATI ? )

    3. Temperatury.

    4. Pamieć ?

    Niejako to są cztery główne przyczyny które mogę ci doskwierać. Na początek stawiam na opcję nr. 2 – zmień sterowniki na te ‚zwykłe’, xorg’owe. Odpuść fglrx i takie tam dodatki. Jeżeli to nie pomoże, to pozostaje sprawdzanie reszty.

    Temperatury to zapewne wiadomo jak nadzorowac, pamięć można sprawdzić memtest86 ( Linux ma swoje ‚ale’ – na uszkodzonej pamięci windows mi działa, Linux bez dopisania błędnych bloków na gruba już nie ).

  9. padys Lipiec 20, 2006 o 20:06 #

    Miałem podobną historię z Kubuntu 6.06 (po update z 5.10), tyle, że zamiast restartu – zwis (na amen). Też nie mogłem wyczuć co jest grane – myślałem, że nowe sterowniki karty graficznej, zarządzanie energią. W końcu z braku laku (kompa potrzebuje do pracy, a nie do grzebania) zainstalowałem SuSEła 10.1. I problemów już nie mam. Co prawda SuSEł trochę bardziej muli, ale na razie nie mam czasu dociekać czemu (ReiserFS?).

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
FTP, protokół nieznany

Dobra, mam dość. To już któryś z kolei mail, jaki otrzymuję od ponoć profesjonalistów i zawsze ale to zawsze brzmi...

Zamknij